O żydowskiej wersji „Romea i Julii” w stylu „Dziadów” (Dybuk)

Jako rodowita rzeszowianka z ciekawością patrzę na wszelkie inicjatywy kulturalne biorące pod lupę historię mojego miasta. Tym bardziej ucieszyłam się, że  sztukę Dybuk Teatru Przedmieście mogłam zobaczyć na koniec Festiwalu Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor.

Przedstawienie zaczyna się czytaniem przez aktorów adresów, imion oraz zawodów mieszkających tu w przeszłości Żydów. Trudno uwierzyć, że kiedyś stanowili oni mniej więcej połowę mieszkańców Rzeszowa. Dziś zostało po nich niewiele, np. synagogi czy cmentarz żydowski na Czekaju. W sztuce w podróż uliczkami przeszłości zabierają nas rozstawione walizki, w których, niczym w trójwymiarowych ramkach, oglądamy obrazki rynku czy ulicy 3 Maja. W kilka sekund przed naszymi oczami pojawia się widok miasta, w którym na co dzień funkcjonujemy, a jednak nie znamy go. Historia starego miasta Reisha miesza się z teraźniejszym obliczem Rzeszowa.

To nie koniec złożoności światów tej sztuki. Jest jeszcze trzecia historia, najważniejsza, oparta na jednym z najsłynniejszych utworów w języku jidysz – dramacie Szymona Anskiego. Tytułowy dybuk jest w folklorze żydowskim zjawiskiem zawładnięcia ciałem żywego człowieka przez ducha zmarłej osoby lub też samym duchem, który nie może zaznać spoczynku z powodu popełnionych grzechów, chce wtargnąć w ciało żyjącej osoby. Trzecia historia splata się zatem z dwoma poprzednimi, czyniąc ją jeszcze bliższą odbiorcy. W moim odczuciu jest to, upraszczając, niesamowita mieszanka sztuk Dziady i Romeo i Julia. Przyprawia o dreszcze, a jednocześnie jest wzruszająco romantyczna. Tragicznymi bohaterami są tu student jesziwy Chanan (grany przez Jakuba Adamskiego) oraz jego ukochana Lea (w postać której wcieliła się Kinga Fornek). Para została przeznaczona sobie jeszcze przed narodzeniem, jednak ojciec dziewczyny zapomina o umowie z ojcem Chanana i przyrzeka rękę córki innemu kandydatowi. Chanan wkrótce umiera, a po śmierci jego dusza wstępuje w ciało ukochanej.

Łzy, które pod koniec zakręciły się pod moimi powiekami, zawdzięczam przede wszystkim świetnej grze aktorskiej Kingi Fornek. Scena zaręczyn prawdziwie wzrusza, a chwila w której dybuk przemawia przez nią – wieje grozą. Natomiast z żywym zainteresowaniem przyglądam się rozwojowi Jakuba Adamskiego, który z przedstawienia na przedstawienie jest coraz bardziej przekonujący. Z rolą Chanana poradził sobie nieźle, zwłaszcza, że poza grą aktorską zaprezentował też swoje umiejętności muzyczne, grając na akordeonie. Towarzyszące spektaklowi melodie chasydzkie to w gruncie rzeczy bardzo ważny element przedstawienia. Oddają klimat, który kojarzy się ze starym Rzeszowem i jego mieszkańcami, a jednocześnie urealniają żydowski wymiar przedstawienia. Wielkie ukłony dla dwóch pozostałych muzyków: Szymona Tadli, który grał na cymbałach oraz skrzypka Marka Telwacha.

Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną postać kobiecą, graną przez Iwonę Żytecką.  Aktorka zdecydowanie lepiej wyglądała w roli statecznej, nieśmiałej kobiety, niż chłopaka, który odrobinę mnie irytował. Jako towarzyszka Lei, ze swoim podporządkowanym pod dyktando mężczyzn światopoglądzie, spisała się o wiele lepiej. Bardzo ładnym zabiegiem było też oddanie głosu Stanisławowi Surmie, który dodał powagi całemu przedstawieniu. Był jednocześnie narratorem, obserwatorem i zewnętrznym sumieniem bohaterów.

Na scenografię, poza walizkami, składają się jeszcze „ściany” stworzone z białego i czarnego płótna, które zamykają nas w teatralnym świecie, pogłębiają uczucie niepokoju, a także wykorzystywane są m.in. do teatru cieni. Jednak tym, co najbardziej lubię w Tetrze Przedmieście, jest brak granicy między widzem a aktorem. Nie ma podwyższeń czy przerwy między widownią, a sceną. Spektakle w takich warunkach odbiera się najmocniej. W sztuce zastosowano kompozycję szkatułkową, dzięki czemu sala łagodnie powraca do otaczającej ją rzeczywistości. W opisie spektaklu spotkałam jedno bardzo ładne zdanie, które tłumaczy obranie przez reżyserkę takiej, a nie innej drogi. „Pragniemy przywołać dybuka ulic, gdzie mieszkamy po to, by dla siebie odkryć nieznaną tradycję, która przez wieki współtworzyła to miasto – Reishę”. Według mnie tak też się stało.

Kamila Potapiuk, Teatralia Rzeszów
Internetowym Magazyn „Teatralia” numer 76/2013

Festiwal Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor

Teatr Przedmieście

Dybuk

Szymon An-ski

adaptacja tekstu i reżyseria: Aneta Adamska

scenografia: Paweł Sroka

obsada: Jakub Adamski, Kinga Fornek, Paweł Sroka, Stanisław Surma, Maciej Szukała, Iwona Żytecka

muzyka: Jakub Adamski, Szymon Tadla, Marek Telwach

premiera: 21 września 2013

fot. Tadeusz Próżniak