Zwyczaj to norma! (Tajemniczy ogród)

Wyobraź sobie, że przenosisz się do świata, w którym rządzą nieznane ci reguły. W którym wszystko jest obce, a nic nie jest oczywiste. Nawet gdybyś chciał, nie możesz trwać w swoim „byciu-nie-byciu”. Musisz się określić i zdefiniować. Ale nie dla siebie, lecz dla i wobec innych.

Do takiej rzeczywistości trafia główna postać Tajemniczego ogrodu w reżyserii Katarzyny Szyngiery. Spektakl inspirowany słynną powieścią Frances Hodgson Burnett opowiada o powszechnych mechanizmach społecznych. Utwór angielskiej pisarki posłużył za ramę konstrukcyjną widowiska, w którym twórcy wyeksponowali wątek przejścia bohaterki z jednej kultury do zupełnie innej – Mary Lennox (Maria Kania) urodzona i wychowywana przez wiele lat w Indiach z dnia na dzień musi zmienić swoje dotychczasowe otoczenie i przenieść się do Anglii, aby zamieszkać w ponurej posiadłości swojego wuja.

Wiszący nad sceną napis „MISSELTHWAITE” nie pozostawia wątpliwości co do tego, gdzie się znajdujemy. Podłoga w czarno-czerwone romby o zakrzywionej linii sprawia wrażenie, jakby była wyjęta z surrealistycznego snu. W głębi widzimy niewielki postument oraz trzy ściany z małymi drzwiczkami, które ustawiono równolegle do siebie. Główna bohaterka znalazła swoje miejsce nie na środku sceny, ale z boku, zajęła niewielki skrawek przestrzeni. W czarnym dresie, na boso, siada na dywaniku ze skóry goryla. Gdyby nie blond peruka, w pierwszej chwili mogłaby pozostać niezauważona przez widza. Strój i usytuowanie Mary zdradzają samopoczucie dziewczyny – z jednej strony czuje się nieswojo w nowym miejscu i chciałaby rozpłynąć się w mroku, ale z drugiej pragnie być dostrzeżona.

Spektakl otwiera monolog bohaterki, niemal wykrzyczany przy akompaniamencie melodii nerwowo wygrywanej na dziecięcych organkach. Zdradza w nim ona swoją niepewność i zadaje pytanie o własną tożsamość – gdzie jestem? kim jestem? czy muszę być kimś? „Przewodniczką” Mary w świecie pozorów i konwenansów zostaje służąca Marta (w tej roli świetna Anna Kieca), która w elektryzujący sposób pojawia się po raz pierwszy na scenie. Władczym i nieznoszącym sprzeciwu głosem informuje panienkę o tym, co wypada, a czego nie: należy zachwycać się wrzosowiskiem, bo inni się zachwycają, trzeba zwracać się „na ty” do służby i dostosowywać do powszechnie uznanych norm, gdyż „zwyczaj jest przed nami, nad nami, a nawet wbrew nam”. Sama służka jest doskonałym przykładem przyjęcia obowiązujących zasad – w idealnie wyprasowanym uniformie i z nienagannym makijażem przemierza scenę żołnierskim krokiem.

Podobnie zaadaptowali się w tej rzeczywistości męscy bohaterowie powieści, Colin (Maciej Kowalczyk) oraz Dick (Piotr Bondyra). Panicz w ujęciu Szyngiery zamienia kalectwo na posągową statyczność. Ubrany jedynie w białą koszulę i błyszczące majtki, nieruchomo stoi na cokole i wygłasza wzniosłe przemowy. Jego monumentalność, świetnie wyeksponowana za pomocą gry świateł i cieni, ma korespondować z wielkością przodków. Uwięziony na postumencie, w niekompletnej garderobie, wzbudza jednak jedynie śmieszność. Z kolei Dick-ogrodnik na tyle upodobnia się do świata przyrody, którym się opiekuje, że sam zaczyna przypominać ćwierkającego ptaka, który przysiada na gałęzi-huśtawce.

Główna bohaterka Tajemniczego ogrodu wytrwale i zdecydowanie broni się przed dorastaniem, a zarazem wpisaniem w schematyczne role, z czasem zaczyna się jednak stopniowo uginać pod presją otoczenia – zakłada sukienkę i przyniesione przez służącą buty, bierze udział w codziennych ćwiczeniach. Kiedy chce na powrót uciec z tej gry, okazuje się to niemożliwe – nieprzystosowanie jednostki może bowiem stać się zagrożeniem dla ogółu. Dlatego nienormalni („którzy nie powinni myśleć, że są nadzwyczajni”) zostają wyeliminowani ze społeczności tak, jak Mary – zamknięci w pudle ze zbędnymi rzeczami.

Oszczędna, a zarazem przytłaczająca chłodem i pustką scenografia autorstwa Agaty Baumgart doskonale odzwierciedliła zagubienie postaci. Wykorzystanie figury obcego, a także motywu dziecka podwójnie ośmieszyło konwencjonalność codziennych gestów i słów. Dziecko, podobnie jak przybysz z zewnątrz, dekonstruuje zastany porządek – zadaje podstawowe pytania, nie zgadza się na bezrefleksyjne przyjęcie zasad obowiązujących w danej społeczności. Okazuje się jednak, że przebywanie w tajemniczym ogrodzie – zdradzieckim świecie, również wymaga zaakceptowania powyższych mechanizmów. Gombrowiczowska walka z formą zawsze skazana jest bowiem na niepowodzenie – formy nie można zniszczyć, nie można przed nią uciec.

Agnieszka Sosnowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 117/2014

Forum Młodej Reżyserii, 21-23 listopada 2014

Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Tajemniczy ogród (inspirowany powieścią Frances Hodgson Burnett)

reżyseria: Katarzyna Szyngiera

dramaturgia: Agnieszka Jakimiak

scenografia: Agata Baumgart

obsada: Maria Kania, Anna Kieca, Piotr Bondyra, Maciej Kowalczyk

muzyka: zespół Szałas w składzie: Paweł Duczmal, Wojtek Juchniewicz, Maciek Krawczyński