Żubr na 13. piętrze w Pokoju

Żubr na 13. piętrze w Pokoju

Na Festiwalu Teatrów Ożywionej Formy „Maskrada”, który zorganizował po raz piąty Teatr Maska, jak zwykle można było zobaczyć przekrój ciekawych spektakli z różnych zakątków świata. Poniżej krótkie podsumowania trzech sztuk wystawionych w językach: białoruskim, bułgarskim i… polskim bez języka polskiego.

ŻUBR I BONA SFORZA

Prawdziwy ogień, ruszające się obrazy, głos Marleny Dietrich i Matka Boska od żubra – to wszystko mógł zobaczyć i usłyszeć widz podczas spektaklu Polowanie na żubra w reżyserii Olega Żiugżdy. Reżyser jak zwykle popłynął w swojej wyobraźni, dzięki czemu dostaliśmy niezwykle plastyczne dzieło na podstawie poematu o trudnej i bolesnej relacji człowieka i natury. Jest to opowieść o dziejach terenów dzisiejszej Białorusi i jej mieszkańcach. Sztuka ewoluuje od czasów Bony Sforzy, przez II Wojnę Światową do współczesności. Możemy w niej odnaleźć refleksje na temat życia i śmierci, pokoju i wojny, złych uczynków, surowej kary i przebaczenia. Jest też wiele symboli i odniesień religijnych.

Spektakl stworzył Teatr Lalek z Grodna, można było być więc pewnym, że animacja lalek będzie majstersztykiem. Przekonałam się o tym rok temu na spektaklu Dama Pikowa, a teraz mój osąd się utwierdził. Również scenografia została dopracowana starannie i szczegółowo. Znów zachwycały mnie stroje – tym razem mniszek, a także obrazy nawiązujące do renesansowych portretów przedstawiających Bonę Sforzę. Wbrew pozorom ruszające się głowy i ręce nie były śmieszne a imponujące – ożywiły coś, co do tej pory znałam ze statycznego portretu. To tchnęło w postać z historii nowe życie. Innym niesamowitym rekwizytem była głowa wielkiego żubra i jego ruszanie powiekami – jak żywe.

Pod koniec spektaklu moje zachwyty trochę osłabły. Powodem tego była kilkuminutowa scena pokazywania na płótnach wideo z wyświetlanymi ujęciami lasu –  roślinkami i zwierzątkami. O ile sama idea wyświetlania na prześcieradłach jest do przyjęcia, to wizualnie ta scena w ogóle nie pasowała do całego przedstawienia. Ponadto była stanowczo za długa.

SAMOTNOŚĆ, KTÓRA ZABIJA

Dziewczynka z 13. piętra w reżyserii Sabi Subev to sztuka, wzbudzająca mieszane uczucia. Tylko pozornie, opowieść  jest o błahym problemie gnębiącym pokolenie młodych dziewcząt – Werterek: „jak źle jest być nastolatką, jaka ja jestem nieszczęśliwa”. Tak naprawdę spektakl opowiada o przerażającej samotności w dzisiejszym świecie internetowym –  świecie, w którym mamy niezliczone możliwości prostego i szybkiego komunikowania się z innymi. Mimo wielkiego grona znajomych na Facebooku, mimo kolejnych kontaktów w telefonie, bohaterka nie ma nikogo, kto mógłby ją wesprzeć. To prowadzi ją do bezsilnego gniewu wobec całego świata i poczucia beznadziei.

Nastolatka jest pozbawiona miłości i opieki rodzicielskiej, przez co doskwiera jej brak mentalnych mentorów, którzy mogliby jej pomóc w dorastaniu. Babrając się w atmosferze patologii, rośnie w niej nienawiść do matki. Nie znajduje również zrozumienia u wychowujących ją dziadków. Próbuje więc samodzielnie, a w konsekwencji nieudolnie, kroczyć po ścieżkach dorosłości. Powodowana desperacją pragnie śmierci. Jest to akt ostatecznej próby zwrócenia na siebie uwagi.

Można zaryzykować stwierdzenie, że dziewczynka z 13. piętra jest współczesnym everymanem internetowej generacji. Problem samotności dotyka dziś coraz więcej osób – pomimo kontaktu bliższego niż kiedykolwiek wcześniej, jesteśmy oddaleni od siebie nierzadko o odległość galaktyk. Sztuka porusza jeszcze jeden aspekt, jakim jest samolubstwo, egoizm. Dziewczyna wcale nie próbuje zrozumieć ludzi dookoła niej. Zwraca uwagę tylko na siebie. Chce być kochana, podziwiana, ale jednocześnie nie potrafi doceniać innych.

Monica Ugrenova świetnie wpasowała się w rolę zbuntowanej nastolatki. Towarzysząca jej lalka przypomina widzom, że pozornie dorosła postać mieszkająca na 13 piętrze jest w rzeczywistości dzieckiem, które nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością. Stanislav Georgiev jest niczym zmaterializowane sumienie nastolatki, jak ksiądz w konfesjonale albo jak psychoanalityk. Sztuka to w rzeczywistości monolog zagubionej dziewczyny.

Warto również zwrócić uwagę na drewniane postaci przedstawiające m.in. dziadków, matkę, pielęgniarkę. Ich zdeformowane twarze czy kończyny są odzwierciedleniem wewnętrznej wizji świata kreowanego przez dziewczynę. Trzy przesuwne ściany z grafiką blokowiska pomagają wyobrazić sobie przestrzeń, w której żyje nastolatka. Atutem sztuki jest wykorzystanie znanych utworów muzycznych Adele.

Sztuka była grana w języku bułgarskim, a brak napisów umożliwiających zrozumienie tekstu, odgrywającego kluczową rolę w tym przedstawieniu, utrudniał odbiór niektórych fragmentów. Spektakl jest szkicem pokolenia nastolatków zarówno z Bułgarii, jak i USA czy Polski. Widz wychodzi z teatru nie z jednym pytaniem, lecz całym pękiem: ile podobnych dramatów rozgrywa się codziennie w polskich blokowiskach? Ile osób czuje się tak bardzo samotnych, że targa się na swoje życie? Jak im pomóc? I czy w ogóle można pomóc? Sztuka pozostawia po sobie uczucie smutku i goryczy wobec współczesnej rzeczywistości.

ZBIOROWY SEN W ZACHODZĄCYM SŁOŃCU

Sztuka Pokój w reżyserii Zdzisława Górskiego uprzyjemniła widzom piątkowy wieczór na rzeszowskim rynku. Opowiadana historia jest bardzo prosta: opowiada o samotnym wielkoludzie. Nie ma przyjaciół i rodziny będących jego wzrostu, mieszka sam. Nie zwraca uwagi na pewną kochającą go panią, która pod nieobecność mieszkańca, organizuje jego życie – dba o mieszkanie, o jego ubrania. Dama w fioletowej sukience jest postacią-myszką. Z ukrycia, z oddali podziwia i wzdycha do swojego nieosiągalnego wybranka. Podczas nieobecności wielkoluda na szczudłach jego dom wywraca do góry nogami grupa niskich postaci, które bawią się pomiędzy sobą rzeczami wielkoluda. Zakochana pani z wytrwałością przywraca później porządek. Po powrocie wielkolud nie zauważywszy żadnych zmian, kładzie się spać i śnią mu się dziwne sny.

Aktorzy na szczudłach, senne postacie-statki czy wielkoludy-motyle wprawiały na pewno najmłodszą widownię w zachwyt, nie pozostawiając też obojętnych starszych widzów. Ten spektakl teatru ulicznego, balansujący pomiędzy teatrem tańca a teatrem pantomimy, miał niestety kilka wad. Niezwykle głośna muzyka towarzysząca całemu wydarzeniu czasem niebezpiecznie drażniła słuch, a niektóre sceny dziwnych ruchów akrobatycznych nie wnosiły nic specjalnego do całości. Gdybym była małą dziewczynką, zachwycałabym się wielkoludami-statkami i wielkoludami-motylami. Jako dorosła osoba czuję się odrobinę zawiedzona.

Kamila Potapiuk, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 101/2014 

Festiwal Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA, Rzeszów, 4-9 maja 2014 r.
Obwodowy Teatr Lalek Grodno (Białoruś)
Polowanie na żubra
scenariusz i reżyseria: Oleg Żiugżda
lalki i scenografia: Larisa Mikina-Probodyak
muzyka: Vitaly Leonov

Teatr Lalek Silistra (Bułgaria)
Dziewczynka z 13. piętra
autor: Mircea M. Ionescu
reżyseria: Sabi Subev
lalki i scenografia: Natalia Gocheva
obsada: Monica Ugrenova, Stanislav Georgiev
fot. materiały organizatorów

Teatr Snów w Gdańsku
Pokój
scenariusz, reżyseria i oprawa plastyczna: Zdzisław Górski

Kamila Potapiuk – rocznik: ‘92, lokalizacja: Rzeszów – od urodzenia i pewnie po grób. Cytując Śliwiaka: „To miasto jest nawykiem serca/znam jego wszystkie erozje/i wszystkie pleśnie”. Na co dzień studentka Dziennikarstwa i komunikacji społecznej – specjalizacja: Reklama i Public Relations. Główny redaktor działu kulturalnego pressja.wsiz.pl oraz sekretarz Koła Naukowego Antropologii Kultury. Z pasji fotografik z bzikiem na punkcie analogów i eksperymentów, poeta z bzikiem na punkcie dadaizmu, okazjonalnie twórca opowiadań opartych na otaczającej ją rzeczywistości, miłośnik czasów francuskiego Króla Słońce i zwariowanego dwudziestolecia międzywojennego. Teatr – cytując klasyków – jako jedyny jest syntezą wszystkich sztuk tworzących kulturę. Teatr jest aktywną refleksją nad samym sobą.