Zrozumieć sens snu

Zrozumieć sens snu

„Nawet wtedy, gdy jesteś sam, udajesz, że jesteś sam, ty wciąż tylko udajesz siebie samego nawet przed samym sobą” – wypowiadając te słowa, Henryk, bohater gombrowiczowskiego Ślubu, obnaża ponadczasowe ludzkie słabości, odnosząc się do rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć, oraz relacji rodzinnych, do których jesteśmy zobligowani. Ten jakże aktualny dramat Gombrowicza po raz kolejny doczekał się inscenizacji, tym razem za sprawą Pawła Wodzińskiego na scenie Teatru Polskiego w Bydgoszczy.

Od samego początku reżyser próbuje włączyć widza do anormalnego świata Henryka, gdzie wszystko zdaje się być snem czy iluzją, a sam bohater nie jest w stanie zapanować nad dziwnym głosem wydobywającym się z jego gardła. Henryk i Władzio próbują rozpoznać podejrzanie znajome im miejsce, w którym się znajdują. Okazuje się, że to Małoszyce – rodzinny dom Henryka, w którym bohaterowie spotykają Matkę i Ojca chłopaka oraz Manię, jego dawną narzeczoną. Niestety, nic tu nie jest takie jak dawniej. Matka i Ojciec to para wymęczonych mieszkańców urządzanego w pośpiechu kontenera, a Mańka z dziewki zmieniła się w dziwkę. „Wszystko to jakieś niejasne, ale ja to wyjaśnię” – twierdzi Henryk.

Sielsko-kontenerowy klimat rodzinnego spotkania przerywa wejście Pijaka. To postać niezwykle istotna dla całego dramatu – obdarty z wewnętrznej Formy, tworzy swoiste alter ego głównego bohatera. Nie chcąc się jemu poddać i pragnąc mieć kontrolę nad wszystkim, Henryk postanawia uczynić Ojca Królem i wziąć ślub z ukochaną Manią. Ten punkt wyjściowy dramatu został u Wodzińskiego pokazany w sposób ironiczny i trącący o absurd. Strojenie Henryka w ,,płaszcz ceremonialny”, przypasanie mu plastikowego miecza czy ablucyjne obmywanie Mańki przed ceremonią zaślubin wprowadzają do spektaklu elementy komiczne, mimo że wymowa dramatu wcale zabawna nie jest.

Podczas oglądania Ślubu Wodzińskiego ma się dwojakie uczucia – w przedstawieniu istnieją bowiem elementy zbędne, jak i genialne rozwiązania sytuacji dramatycznych. Jednym z nich jest zaskakująco pomysłowe wykorzystanie opon samochodowych zarówno jako symbolu władzy i więzienia. Kiedy Henryk przybiera Formę Króla, pragnie władzy i chce sam sobie dać ślub, wtrąca Ojca do lochu, natomiast na Matkę, Manię i Pijaka zakłada gumowe opony i związuje ich sznurkiem. Scena ta jest nie tylko znakomita pod względem wizualnym, ale zadziwia też prostotą rozwiązania. Udany jest również monolog Henryka, w którym bohater rozpaczliwie woła: „Dość już tych bogów, dajcie mi człowieka!”. Wypowiadając poszczególne zdania, co rusz zaciąga się helem, przez co wypowiedź zdaje się być słowami niewinnego, bezbronnego chłopca.

Nietrafionym pomysłem okazała się jednak scena wcześniejsza, gdzie dosyć istotne kwestie Henryka zostały zagłuszone przez bezsensowne uderzanie sklepowym wózkiem o rekwizyty znajdujące się dookoła. Być może taki też był zamysł reżysera, jednak szkoda, że w tej sytuacji uwaga oglądającego skupia się przede wszystkim na geście, a nie na słowie. Nawiązując do rekwizytów – takich, jak wózek sklepowy czy butla z helem, warto wspomnieć o scenografii, która została idealnie dopasowana do wybrakowanej Formy otaczającej nas rzeczywistości. Postawiony na scenie kontener sam zamyka bohaterów w pewnej Formie, z której niełatwo uciec (wyrzucony przez Ojca Henryk wraca w nowej roli – władcy). Zapewne duże znaczenie miał fakt, że scenografię stworzył sam reżyser spektaklu, mamy więc do czynienia z w pełni autorską inscenizacją. Nowatorskim rozwiązaniem okazało się również umieszczenie w kilku miejscach kontenera kamer, z których obraz jest widoczny nad scenografią. Tam można dostrzec to, czego nie widać gołym okiem – inne oblicza postaci, ale czy zupełnie pozbawione Formy? Nie bez znaczenia w Ślubie jest też rola świateł. Doskonale dobrane przez Agatę Skwarczyńską, sprytnie sygnalizują oniryczne sceny, przez co potęgują wrażenie absurdu tworzonego przez postaci.

Ślub Wodzińskiego jest dobrze dobrany pod względem aktorskim. Szczególnie świetne role wykreowali Beata Bandurska jako Matka oraz Michał Jarmicki jako Ojciec. Bohaterka grana przez Bandurską jest zagubiona w stwarzających się co chwilę nowych sytuacjach, jednak nie pozbawiona matczynych uczuć i emocji względem syna tyrana. Ojciec, w wykonaniu Michała Jarmickiego, wszędzie pokazuje swoją siłę i potęgę – gestem, słowem, podniesionym tonem i aparycją. Genialny w swojej roli Jarmicki jest Ojcem władczym, ale z niechęcią i złością ulegającym synowi. Bardzo dobrze zaprezentował się Mateusz Łasowski w roli Pijaka. Może niekiedy zbyt przesadnie trzyma się pijackich gestów, jednak wykazuje się dużą konsekwencją, pokazując paradoksalną normalność w anormalnym świecie Henryka. To Pijak jest osobą, która triumfuje w tej historii i to Łasowskiemu udało się udowodnić.

W rolę głównego bohatera dramatu wcielił się Michał Czachor. Rewelacyjnie poradził sobie w pierwszym akcie, gdzie bardzo wiarygodnie pokazał zdziwienie i zakłopotanie, nie potrafiąc odnaleźć się w anormalnym świecie. Później, jako władczy Henryk, który sam się mianował królem, wywołał strach w oczach widzów. Jednak w ostatnim akcie jakby trochę się pogubił, wchodząc w manierę, która sprawiła, że jego gra stała się nierówna. W końcowej scenie z kolei ponownie pokazał bezlitosnego pana, którego nie obeszła śmieć przyjaciela.

Jeśli o przyjacielu mowa, to jedyne, czego w tym spektaklu zabrakło to właśnie Władzia. Zagrany przez Macieja Pestę stoi troszeczkę na uboczu, wtapiając się w tłum statystów, a przecież jest po Henryku i Pijaku najważniejszą postacią w utworze. To on uświadamia Henrykowi, że wszystko wokół jest nienormalne. Wygłasza istotne kwestie, których jako jedyny jest świadomy. Trudno tu zatem ocenić poziom gry aktorskiej Pesty, jednak śmiało można stwierdzić, że wizualnie bardzo pasuje do tej roli.

Mimo, że nie wszystko w tym spektaklu okazało się trafione, na Ślub Wodzińskiego warto się wybrać, chociażby dla samej autorskiej interpretacji dramatu lub też po to, aby spróbować odgadnąć sens Gombrowiczowskiego snu.

Maria Górecka, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 44/2013

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy
Ślub
Witold Gombrowicz
reżyseria, scenografia: Paweł Wodziński
reżyseria światła, kostiumy: Agata Skwarczyńska
choreografia: Aneta Jankowska
muzyka: Stefan Węgłowski
asystent reżysera: Jan Staszczyk
obsada: Michał Czachor, Maciej Pesta, Michał Jarmicki, Beata Bandurska, Mateusz Łasowski, Karolina Adamczyk oraz mieszkańcy Bydgoszczy
premiera: 17 listopada 2012