Co zostaje z brutalistów (Shopping and Fucking)

Co zostaje z brutalistów (Shopping and Fucking)

Shopping and Fucking należy do kanonu przełomowych tekstów dla teatru ostatnich dziesięcioleci. Pojawia się w zestawieniu z dramatami Sary Kane jako przykład nowego brutalizmu, czyli nurtu epatującego przemocą i agresją słowną oraz cielesną, które wywoływały w odbiorcy szok. Brutaliści podejmowali tematy niewygodne i ważne dla społeczeństwa, jak choćby homoseksualizm, zwracali uwagę na okrucieństwo obecnej kultury. Czy tekst Ravenhilla przetrwał próbę czasu i może być dla współczesnego widza interesujący? Reżyser Grzegorz Wiśniewski wraz ze studentami z Łodzi postanowili to zweryfikować. Tłumy widzów przybyłych na pokaz spektaklu w ramach Festiwalu Wybrzeże Sztuki świadczą o nie mniejszym zainteresowaniu.

Świat Shopping and Fucking jest fragmentaryczny. Bohaterowie boją się zaangażować w relację z drugim człowiekiem, tkwią w toksycznych związkach, bywają autodestrukcyjni i osamotnieni. Poszukują głębi, czegoś autentycznego, jak choćby emocje, ale nie potrafią przełamać schematu, w którym tkwią. Grupa młodych ludzi jest uzależniona od posiadania: osób i rzeczy, a także stanów emocjonalnych wywołanych przez narkotyki lub seks – świadczony w ramach transakcji, wymiany. Ich poszukiwania własnej tożsamości nie wykraczają jednak poza krąg powtarzalnych zachowań i uniemożliwiają tym samym rozwój bohaterów.

Pierwsze w Polsce wystawienie debiutanckiego tekstu Ravenhilla z 1999 roku przez Pawła Wodzińskiego i Pawła Łysaka wywołało skandal, żądano zdjęcia spektaklu z afisza, sprzeciw powodowała nagość i przemoc. Niestety Shopping and Fucking Grzegorza Wiśniewskiego pozostawia widza obojętnym wobec poruszonej problematyki, a brutalna estetyka wywołuje zmęczenie. Czy jest to znak czasu? Częściowo owszem, gdyż do epatowania nagością i przemocą widz teatralny zdążył się już przyzwyczaić. Choć tematyka tekstu mogłaby być aktualna, to zaprezentowana sceniczna interpretacja wydaje się dość powierzchowna i nie wnosi wiele do naszej diagnozy rzeczywistości. Co więcej, ujęcie tematu zarówno u Ravenhilla, jak i Wiśniewskiego nie wydaje się już tak interesujące. Seks, narkotyki i przemoc na scenie nie wywołują takich emocji jak prawie dwie dekady temu i nie prowokują do dyskusji ani debaty społecznej. Elementy estetyki brutalistów straciły swoją siłę rażenia, przez co pod znakiem zapytania staje celowość zastosowania takiej formy w odniesieniu do tekstów tamtego okresu. Rozbieranie aktorów w scenach o charakterze seksualnym (bo u brutalistów nie ma mowy o erotyce czy intymności) i ukazywanie ich z całą dosłownością wydaje się najprostszym rozwiązaniem inscenizacyjnym z możliwych. Czy potrzebnym?

Młodym aktorom trudno odmówić wysiłku i zaangażowania. Gałązka, Bondyra, Milancej i Sabat tworzą kreacje osób wewnętrznie niedookreślonych, owładniętych kompleksami i traumami, które miotają się we własnej niedojrzałości. Jedynie Brian (Korkosiński) jest postacią chłodną, władczą i zdystansowaną, jakby z innego porządku. Niewątpliwie praca wykonana przy tym spektaklu była dla aktorów materiałem na stworzenie zróżnicowanych ról. Mimo to poetyka całości nie wydaje się wystarczająco przekonująca.

 Ula Bogdanów, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 58/2013

VI Festiwal Wybrzeże Sztuki, 22–30 kwietnia 2013, Teatr Wybrzeże Gdańsk–Sopot

PWSTiF w Łodzi

Shopping and Fucking

Mark Ravenhill

reżyseria, scenografia, światło: Grzegorz Wiśniewski

opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

kostiumy: Dominika Brzeska

obsada: Paulina Gałązka (Lulu), Piotr Bondyra (Gary), Konrad Korkosiński (Brian), Antoni Milancej (Robbie), Marcel Sabat (Mark)

premiera: 12 listopada 2012