Zmienne stany skupienia (Otello)

Zmienne stany skupienia (Otello)

Po ostatniej premierze Waldemara Raźniaka w Teatrze Miejskim w Gdyni, czyli Joannie Szalonej; Królowej oczekiwania wobec realizacji Otella były dosyć wysokie. Adaptacja tekstu Janiczak była jednym z najlepszych spektakli tego teatru ostatnich lat. Była, gdyż, niestety, nie jest już w repertuarze. Szkoda, że publiczność nie doceniła tej produkcji, co wskazuje, że proces budowania widowni Teatru Miejskiego jeszcze trwa.

Otello w interpretacji Raźniaka to człowiek bardzo młody, zdaje się najmłodszy ze wszystkich postaci dramatu. Dzięki garniturze w panterkę i niebieskich butach wysadzanych diamentami bohater wygląda jak ekscentryczny kosmopolita lub egzotyczny nuworysz. Nie jest czarny, wręcz przeciwnie – w opozycji do weneckich władców jest dosłownie kolorowy, wielobarwny. Jego obcość wyraża się właśnie przez otwartość umysłu, inny styl życia – nie tylko ubiór, a korzystanie z nowatorskich metod walki, jak choćby przez Tai chi czy ćwiczenia z workiem treningowym. Mateusz Nędza sprawnie tworzy postać pewną siebie, nieco nonszalancką, ale otwartą na innych i budzącą sympatię. Młody Otello potrafi zjednać sobie zachowawczych zwierzchników i zdobyć miłość Desdemony. Zaskakująca czy budząca wątpliwość różnica wieku między kochankami zdaje się być w oku patrzącego, który projektuje na parę swoje przyzwyczajenia czy konwenanse kulturowe. Dotyczy to również widzów, którzy (całkiem zrozumiale) oczekują, aby z wieku Doroty Lulki coś dla postaci Desdemony wynikało. Reżyser zaś ustawia bohaterkę i relację pary tak, jakby dla nich ta różnica wieku nie istniała. Desdemona Doroty Lulki wydaje się cicha, spokojna, wycofana, może nawet bezbarwna, ale ani młodsza ani starsza.

Szał zazdrości ogarniający Otella zdaje się fizycznie atakować jego umysł, objawia się w migrenach, ruchach i gestach charakterystycznych dla osoby nadpobudliwej, rozdrażnionej czy niestabilnej psychicznie. Niewykluczone, że Jago korzystał nie tylko z narzędzi psychologicznych przy „zatruwaniu” swojej ofiary. W interpretacji Raźniaka otwartość, szczerość czy właśnie młodzieńcza naiwność Otella pozwala Jago (Rafał Kowal) na manipulację. Gubi go, że zaufał niewłaściwej osobie i nie dość rozpoznał realia rzeczywistości, w której funkcjonuje – nie dostrzegł interesowności i nieczystości ludzkich intencji. Najlepszą sceną spektaklu jest właśnie ta, w której Jago przynosi nowy worek treningowy wypełniony, jak się później okazuje, lodem. Przedmiot nabierając tempa kręci ósemki wokół Rafała Kowala niczym kula do wyburzania budynków. Cios jednak za chwilę zada Otello, przystępując do swoich codziennych ćwiczeń rozładowujących agresję. Lód malowniczo rozsypuje się po scenie tworząc gruzowisko, po którym stąpa Desdemona. To zgrabna i efektowna metafora narzędzia zbrodni, które niszczy i jednocześnie rozpływa się, może być ostre jak nóż i jednocześnie nieuchwytne, samounicestwiające.

Bardzo ciekawym scenom i pomysłom towarzyszą niestety dłużyzny i bardzo proste przełożenia czy analogie. Jago w pierwszej scenie ujawnia swoją motywację do zemsty, do której konsekwentnie dąży. Nie jest demoniczny ani magnetyzujący, przez co trudniej uwierzyć w skuteczność jego manipulacji. Egzotykę Cypru zaś ukazano przez dziwacznej urody podrygiwanie kilku osób poprzebieranych w tandetne, plastikowe stroje i kwiaty. Jeśli zabieg miał ukazać turystyczne, wyimaginowane i w gruncie rzeczy kolonialne postrzeganie tubylców, to nie do końca się powiodło. Zwłaszcza, że pląsy odbywają się na tle żelaznej, półokrągłej ściany przypominającą element okrętu o rdzawym odcieniu, podobnym do blizny Otella. Dekoracja Polivki dodatkowo wyznacza inne pole gry poprzez ukośne ścięcie prawej strony widowni teatru. Jeśli to przeniesienie foteli na scenę ma sugerować, że świat cały jest teatrem, to nie jest to ani oryginalne ani nawet specjalnie funkcjonalne. Niepotrzebne wydają się również wyświetlane napisy z charakterystycznym dla hasztagów użyciem znaku #. Litania pokazanych w ten sposób epitetów pod adresem Otella sugeruje całkiem sprawnie zalewające sieć fale różnorodnych hejtów, jednak wątek nie zostaje podjęty, a inne napisy pozostają bez związku ze sprawą.

Wobec tego eklektyzmu trudno wywnioskować, dla jakiego widza adresowany jest spektakl. Wierne odwzorowanie fabuły i dość czarno-białe ustawienie postaci może spodobać się publiczności ceniącej jasny przekaz i samo słowo Szekspira, jednak to nieco za mało, by trzymać w skupieniu widza przez dwie i pół godziny.

Ula Bogdanów, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn "Teatralia" nr 136/2015

Teatr Miejski w Gdyni

William Shakespeare

Otello

tłumaczenie: Stanisław Barańczak

reżyseria: Waldemar Raźniak

scenografia, światło: Jan Polivka

kostiumy: Martyna Kander

muzyka: Karol Nepelski

choreografia: Liwia Bargieł

obsada: Monika Babicka, Olga Barbara Długońska, Dorota Lulka, Marta Kadłub, Agata Moszumańska, Elżbieta Mrozińska, Dariusz Szymaniak, Rafał Kowal, Leon Krzycki, Eugeniusz Krzysztof Kujawski, Szymon Sędrowski, Maciej Wizner/Mateusz Nędza, Grzegorz Wolf oraz Stefan Iżyłowski i Grzegorz Pacanowski

premiera: 27 marca 2015

fot. Bernie Kramer