Zmiana płci na wesoło (Sextet czyli Roma i Julian)

Jeżeli ktoś uważa, że z tak kontrowersyjnych tematów jak zmiana płci czy in-vitro nie wolno żartować, bardzo się myli. Ważne, by robić to w taki sposób, by ludzie na widowni co chwila wybuchali śmiechem i nikt nie czuł się zniesmaczony. Jeśli mamy więc dość sporów na powyższe tematy, warto wybrać się do Teatru Capitol. Dobra zabawa gwarantowana.

Sextet, czyli Roma i Julian to świetna komedia w reżyserii Krzysztofa Jaroszyńskiego. Choć na plakacie widzimy Hannę Śleszyńską (Halina) i Pawła Wawrzeckiego (Grzegorz), to tytułowe role odgrywają Bartek Firlet, czyli syn Haliny i Agata Wątróbska/Anna Oberc jako młoda żona. Akcja rozgrywa się w klinice zmiany płci. Tej dokonać chcą właśnie Roma i Julian, którzy nie czują się dobrze w swoich ciałach i, mimo sprzeciwu najbliższych, są pewni swojej decyzji. Z kolei Halina i Grzegorz spotykają się w klinice przypadkiem po 25 latach –jak się dowiadujemy, są kochankami z czasów młodości. Dalej następują wydarzenia prowadzące do zbliżenia dawnych przyjaciół, ale także Romy i Juliana, którzy zakochują się w sobie i – co więcej – będą razem także po zmianie płci. Na koniec okaże się, że faktycznie można być jednocześnie ojcem i siostrą własnej córki. Jak to możliwe? O tym trzeba się przekonać osobiście.

W spektaklu bawi wiele rzeczy. Mamy nietypowe związki, relację matki i syna, ciążę i tajemnice sprzed wielu lat, nawiązania do kompleksu Edypa. O seksie mówi się tu bardzo swobodnie. Akcja jest wartka i widz nie nudzi się nawet przez chwilę .Dialogi są prześmieszne, a przekręcanie znanych przysłów przez Halinę dopełnia efektu. Wszystko oczywiście dzięki wspaniałej grze aktorskiej – nie wyobrażam sobie nikogo innego na miejscu Haliny i Grzegorza. Aktorzy znają się wprawdzie z seriali telewizyjnych, ale by docenić ich umiejętności, trzeba ich zobaczyć na deskach teatru.

Paweł Wawrzecki jest pełen energii i świetnie parodiuje, ale to Hanna Śleszyńska zdaje się być gwiazdą tego spektaklu. Wypowiadane dramatycznym tonem teksty typu: „Nawet jakbyś się topił, to ci szklanki wody nie poda”, doprowadzały publiczność do rozpuku. Gołym okiem widać zgodną współpracę między artystami. Młodzi aktorzy, mimo że nie możemy ich porównywać ze Śleszyńską czy Wawrzeckim, także wywiązują się z zadań, dobrze pasując do ról (zwłaszcza Bartek Firlet).

Trudno opisać nastrój tego spektaklu. W rzeczywistości podobna sytuacja byłaby zapewne „nie do pomyślenia” i może dlatego tak nas śmieszy – wiemy, że jest trochę odrealniona, a nawet szalona. Zmiana płci czy sztuczne zapłodnienie to poważne tematy, często bardzo trudne. W sztuce jednak nie to jest celem. Istotne są relacje między młodą żoną a mężem, zaborczą matką i zniewieściałym synem, ważna jest dawna miłość, która przetrwała. Będziemy świadkami wielu zwrotów akcji i nieporozumień. Całość podano jednak w tak lekki i zabawny sposób, że nikomu nie przyjdzie do głowy, by zastanawiać się nad poważnymi kwestiami czy czuć się urażonym. Na koniec i tak wszystko zostaje w rodzinie, bardzo nietypowej, ale jednak rodzinie.

Sextet… to komedia, mamy więc dobrze się bawić i odstresować. Tak też się dzieje. Prawie trzy godziny niemal nieustannego śmiechu to wciąż za mało i ani się obejrzymy, a spektakl dobiegnie końca. Nie sugerujmy się nietypowym tematem. Roma i Julian to gwarancja udanego wieczoru i znakomity sposób na poprawę humoru.

Aleksandra Iwaniuk, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 63/2013

Teatr Capitol w Warszawie

Krzysztof Jaroszyński

Sextet czyli Roma i Julian

reżyseria: Krzysztof Jaroszyński

obsada: Hanna Śleszyńska, Paweł Wawrzecki, Bartek Firlet, Agata Wątróbska/Anna Oberc

premiera: kwiecień 2013

fot. materiały teatru

Aleksandra Iwaniuk – studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej UKSW w Warszawie.