Zapomnieć o cieknącym kranie (14. Festiwal Spoiwa Kultury)

W dniach 4-6 lipca 2013 roku Szczecin po raz czternasty spajał sztukę polską z europejską i światową.  Inauguracyjną część teatralną festiwalu Spoiwa Kultury reprezentowały grupy z Czech, Austrii i Litwy. Dwie ostatnie z nich idealnie wpasowały się w klimat zamkowych dziedzińców.

Austriacki Liquid Loft to performance, w którym ciało dostosowuje się  do muzyki oddającej emocje – najpierw chłodne jak cała scenografia, z czasem gorące, jak rytm wykorzystanej przez artystów południowej melodii. Litewska grupa No Theatre postawiła na dosłowny kontakt z publicznością, rekwizyty w postaci zwierzęcych masek czy improwizowanych instrumentów, żywy ruch sceniczny, farsowe chwyty. Jedynym minusem organizacyjnym był brak tłumaczeń dialogów na język polski. Pomimo tego, że żyjemy w czasach, kiedy spektakl staje się wydarzeniem w przestrzeni publicznej i większość  z nas potrafi komunikować się po angielsku, w plenerze, popijając piwo pod sceną, napisy mogłyby ułatwić komuś odbiór sztuk. Z drugiej strony tekst pełnił w obu rolę drugorzędną, słowa często wynikały  z kontekstu wizualnego…

Czwartek na Spoiwach Kultury to również Warsztaty tańców polskich  z Jackiem Hałasem, akordeonistą, śpiewakiem, artystą znanym ze współpracy  z poznańskim teatrem Strefa Ciszy czy zespołem Muzykanci, którego twórczość nie jest obca gościom Kany. Festiwal Spoiwa Kultury to jeden  z większych sukcesów tego małego ośrodka teatralnego, który mimo niedużej ilości miejsc na widowni jest w stanie przemycić do Szczecina całą Europę… łącznie z Korsyką, z której pochodzi Tempvs Fvgit. To przedstawiciele muzyki polifonicznej, którzy na nazwę wzięli łacińską sentencję „czas ucieka”. Koncert sekstetu odbył się w Kościele Świętego Ducha, miejscu pozwalającym na harmonijne połączenie sacrum  i profanum. Można zaryzykować stwierdzenie, iż energia, którą wydobywał z warsztatowiczów Hałas, wróciła do nich w potężnych głosach śródziemnomorskich śpiewaków. Kontynuując wątek około morski wspomnieć należy o wernisażu prac Wojciecha Olejniczaka, absolwenta PWSSP  w Poznaniu (obecnie Uniwersytetu Artystycznego), któremu za inspirację posłużyła historia tajemniczych map portugalskiego żeglarza. Skarby wdowy po Magellanie prezentowane były Szczecinianom już w 2005 roku, przy okazji tegorocznych Spoiw powróciły do miasta.

Godzina 22:00 pierwszego dnia festiwalu to oczekiwanie wśród snujących się na Zamku cieni, lamp prześwitujących między zielenią niby księżyc, aura sekretnego spotkanie w ogrodzie. Taki właśnie tytuł nosi cykl, w ramach którego stworzono Mush:RoomGrupa Liquid Loft naprzemiennie wywołuje dreszcze niepewności i podniecenia. Najpierw postacie wydają się nie do końca materialne, enigmatyczne,  a jednocześnie szorstkie, przypominające roboty, manekiny sterowane muzyką. Nim znajdą się na scenie, pojawiają się wśród publiczności, zagarniają przestrzeń dziedzińca urywanym krzykiem, słowem, dotykiem. Są przy tym demoniczne i urzekające zarazem, napawają lękiem i pożądaniem. Sprawiają wrażenie obcych, którzy nie chcą skomunikować się z nami, nie potrafią bądź nas nie widzą i właśnie świadomość, że na ten jeden moment przestajemy istnieć, jest upiorna. Mush:Room to również wariacje na temat dzieła Hieronima Boscha, współczesna interpretacja jego Ogrodu ziemskich rozkoszy, w którym nad żądzami ciała i westchnieniem duszy rozpościera się sztuczna, plastikowa pajęczyna. Choreografia wykorzystana  do popularnego Porque te vas wydaje się cieplejszą, bliższą, sam utwór mówi jednak o smutku i tęsknocie. Sceneria Dużego Dziedzińca okazuje się niczym skrojona na miarę tej hiszpańskiej kompozycji: cień latarni, wskazówki zegara. Czas w performansie zatacza koło, artyści wracają na miejsca pośród widowni, z których wyszli. Ich ruchy  i gesty stają się zmysłowe, miękkie.

Tuż za ścianą, na Małym Dziedzińcu, przed ustawionym na scenie instrumentem smyczkowym dajemy się zaskoczyć, że oto No Theatre zagra No Concert. Gdy widownia wypełni się po brzegi, spektakl się rozpocznie. Spoiwa to nie tylko motyw przewijającego się we wspomnianych wydarzeniach czasu, który trwa, ucieka, o którym zaśpiewał Hałas w utworze Zegar bije. To również czas poświęcony bliskim, bardzo motywujący był widok siedzącej w pierwszym rzędzie rodziny z trójką małych dzieci,  w których zakiełkowała być może miłość do teatru, muzyki, kultury. No Concert okazał się z pozoru zabawną historią dla każdego. Maski, garnitury, afrykańskie rytmy, nieprawdziwy pistolet, prawdziwe pianino i zaplątani  w spektakl artyści sprawiający wrażenie znajdujących się na scenie przypadkowo. Z drugiej strony na uwagę zasługuje dobra gra aktorska, świetny warsztat i kontakt z publicznością. Jedno zdaje się nie pasować  do drugiego, w czym tkwić może sekret litewskiej trupy. W wywiadzie radiowym dla stacji Znad Wilii Vidas Bareikis, reżyser No Theatre,  powiedział kiedyś, że zapomina o cieknącym kranie, gdy tworzy. Idąc tym tropem, miło dostrzec, że co roku tylu ludzi odchodzi od  przyziemnych spraw,  by przeżywać teatr i spajać/upajać się nieznaną kulturą… znaną już coraz lepiej, dzięki tym cyklicznym spotkaniom.

Kinga Cieśluk, Teatralia Szczecin
 Internetowy Magazyn „Teatralia”, Dodatek do numeru 66/2013

14. Festiwal Spoiwa Kultury, Szczecin, 4-6 lipca 2013

Tempvs Fvgit (Korsyka)

muzycy: Sébastien Bonetti, Hervè Muglioni, Eric Natali, Pasquà Renucci, Gérard Rossi, Patrick Vignoli

***

Wojciech Olejniczak

Skarby wdowy po Magellanie (wystawa)

***

Liquid Loft (Austria)

The perfect garden – Mush:room

choreografia i reżyseria: Chris Haring
taniec i współpraca choreograficzna: Stephanie Cumming, Kathryn Enright, Ian Garside, Anna Maria Nowak, Raquel Odena, Simone Truong, Thales Weilinger
asystent choreografa: Stephanie Cumming
dźwięk: Andreas Berger
światło, dramaturgia: Thomas Jelinek
scenografia: Michel Blazy
kostiumy: Alexandra Trummer

***

No Theatre (Litwa)

No Concert

Reżyseria: Vidas Bareikis