Zanieść światu zły prezent (Radio Armageddon. Transmisja)

Zanieść światu zły prezent (Radio Armageddon. Transmisja)

Premiera Wrocławskiego Teatru Współczesnego, Radio Armageddon. Transmisja, na podstawie powieści Jakuba Żulczyka, to przedsięwzięcie zapowiadane już w ubiegłym sezonie – wtedy teatr zorganizował czytanie tekstu powieści. Pełnowymiarowy spektakl zaaranżowano na Dużej Scenie, w zimnej, plastikowej niemal scenografii, gdzieniegdzie jednak nawiązującej do tradycji.

To nawiązanie widać właściwie w jednym miejscu – nad sceną, gdzie zawieszono ogromnego, pluszowego białego orła, wyjętego, chciałoby się powiedzieć – żywcem – z Godła Polski. Tego orła Nadzieja (Helena Sujecka), Szymon (Piotr Bondyra) i Gnat (Maciej Kowalczyk) ściągają na ziemię i z powrotem próbują wskrzesić, ale jest już niezdolny do lotu. To oczywista metafora wskazująca na ich indolencję, apatię, porzucenie dawnych ideałów. Co doprowadziło ich do takiego stanu?

Retrospekcja

Poznajemy trójkę bohaterów jako dwudziestokilkulatków, którzy na powrót znaleźli się w murach liceum, gdzie wspominają dawne czasy. Oceniają, porównują, rozważają, czy podjęte przez nich decyzje były słuszne i jakie konsekwencje przyniosłyby w innym scenariuszu. Dziś nie ma w nich niczego z dawnej determinacji. Są bezwolni i bierni, na co dzień zadowalają się pigułkami nasennymi i nudną pracą w korporacji, a od czasu do czasu lekkimi narkotykami. Podczas spotkania w szkole zażywają pigułki, które pozwalają im zatopić się w retrospekcjach i wrócić pamięcią do licealnych czasów. Wtedy to Nadzieja, Szymon, Gnat oraz Cyprian – prowodyr wszelkich młodzieńczych buntów (w tej Roli gościnnie Konrad Wosik), byli dziećmi bogatych rodziców, zdolnymi do wszystkiego, bo świadomymi, że na wszystko mogą sobie pozwolić. W czasach szkolnych wypełniają sobie wolne chwile, na przemian, buntowaniem się i koncertowaniem. Zakładają zespół muzyczny, Radio Armageddon, który staje się nośnikiem ich ideologii. Manifestują więc swoje niezadowolenie z zastanego stanu rzeczy, działalności rządu i polityków, środowiska. Słowem – wszystkiego, bo buntują się trochę dla zasady. A ideologii właściwie brak. Chcą po prostu „zanieść światu zły prezent”.

Jak daleko jest przedstawieniu do powieści

Za daleko. Bo wspominana ideologia, która w dziele Żulczyka nie tylko tworzy podwaliny dla sensowności buntu, lecz także odpowiada za dynamiczność fabuły, twórcom spektaklu wymyka się ze scenariusza. Bohaterowie wrocławskiego przedstawienia więcej energii zużywają na rozmowy o seksie i plotki o szkolnych kolegach, niż na próby podjęcia zmian w otaczającej ich, najbliższej rzeczywistości. Jaki jest efekt ich buntu? Żaden. Młodych zgarnia po koncercie policja, ale cała sprawa uchodzi im na sucho, bo ojciec chirurg w ramach zadośćuczynienia może powiększyć piersi komu będzie trzeba.

Spektakl imponuje za to dobrym aktorstwem. Zachwyca Piotr Bondyra jako zakochany w Nadziei, ostatecznie odrzucony chłopak. Zaskakuje Konrad Wosik, wystylizowany za pomocą srebrnej farby, przypominający pomnik, który stawiają mu zakochane w nim koleżanki i wpatrzeni w nonszalancki sposób bycia koledzy.

Za udaną groteskę z kolei odpowiadają Zina Kerste i Beata Rakowska, ale publiczności nikt nie jest w stanie uwodzić skuteczniej niż Helena Sujecka. Swoją rolę odgrywają też wizualizacje, umieszczone po bokach widowni – migotliwe obrazy czwórki bohaterów z maskami na twarzach. Poruszają się mechanicznie, jak w letargu.

Muzyczny bunt

To, co z całą pewnością może uchodzić za wizytówkę młodzieńczego buntu, to energetyczna muzyka na żywo. W spektaklu występują trzy zespoły: Kultura Upadła, Evidence Based Medicine i People of The Haze, swoimi występami przerywają one linearność przedstawienia, dokładają do niego naprawdę masę energii. Możemy więc wyobrazić sobie bohaterów tej historii z czasów licealnych, kiedy to Radio Armageddon powstało, zbierało fanów i prowokowało lokalne zadymy.

Całości czegoś jednak zabrakło. Na pewno konsekwencji, a może też bardziej rzetelnej selekcji tego, co z powieści powinno się wciągnąć do scenariusza. Tymczasem forma, którą przekazali twórcy przedstawienia, to znacznie bardziej udany koncert, niż spektakl. Może dlatego, że nie zawodzi brakiem jednolitej fabuły, której jednak po Radiu. Armageddon oczekiwałam.

Karolina Obszyńska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 117/2014

Wrocławski Teatr Współczesny

Radio Armageddon. Transmisja

na podstawie powieści Jakuba Żulczyka Radio Armageddon

adaptacja: Tomasz Hynek, Jakub Żulczyk

reżyseria, muzyka: Tomasz Hynek
scenografia, wideo, światła: Mirek Kaczmarek
ruch sceniczny: Zbigniew Szymczyk
muzyka na żywo: Kultura Upadła, Evidence Based Medicine, People of the Haze
asystentka reżysera, inspicjentka: Elżbieta Kozak

Nadzieja – Aleksandra Dytko / Helena Sujecka [gościnnie]
Szymon – Piotr Bondyra
Gnat – Maciej Kowalczyk
Pani Ania – Zina Kerste 
Matka Cypriana, Matka Szymona, tancerka – Beata Rakowska
Ojciec Szymona, Konferansjer, Policjant, Woźny – Krzysztof Kuliński
Cyprian – Konrad Wosik [gościnnie, student V roku PWST]

oraz zespoły w składzie:
EVIDENCE BASED MEDICINE – Wojciech Budnik [gitara elektryczna], Paweł Koziołek [wokal], Michał Lalewicz [gitara basowa], Adam Tracz [elektronika i drugi wokal]

KULTURA UPADŁA – Jakub „Melon” Jankowiak [wokal], Tomasz „Toman” Król [bas], Igor Lewek [perkusja], Tomasz „Le Buraque” Rak [gitara, klawisze, wokal]

PEOPLE OF THE HAZE – Radek Ofierski [perkusja], Krzysztof Pikuła [gitara elektryczna], Tomasz Środa [wokal], Krzysztof Wysocki [gitara basowa]

Premiera: 16 listopada 2014

fot. mat. teatru

Karolina Obszyńska – rocznik 1989. Magister filologii polskiej (specjalność teatrologiczna), wcześniej studentka Uniwersytetu Warszawskiego. W „Teatraliach” od 2009 roku, w teatrze od zawsze. Publikuje także w „Teatrze”, „Didaskaliach” i „Teatrze Lalek”, na portalu wywrota.pl i ArtPapier.com. Ponad wszystko kocha pantomimę i teatr dramatyczny, zwłaszcza spektakle Krystiana Lupy i Krzysztofa Warlikowskiego.