Zamknięci w mentalnych prezerwatywach

Zamknięci w mentalnych prezerwatywach

„Życie jest komedią dla tych, którzy patrzą, a tragedią dla tych, którzy czują” – powiedział kiedyś Jonathan Swift. Zmarnowane szanse, żądza pieniądza, tłumione pragnienie miłości, pikantne sceny i pełne podtekstów zabawne dialogi to kwintesencja sztuki wystawianej w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Sztuki, która jest tragikomedią z nutą musicalu, przeznaczoną tylko dla dorosłych widzów.

Sprzedawcy gumek w reżyserii Joanny Zdrady to historia trójki ludzi zagubionych w swoim życiu, opowieść o ich skrywanych marzeniach i materialistycznym podejściu do rzeczywistości. Bela to typowa romantyczka czekająca na „tego jedynego”, a Johanan – wiecznie napalony fajtłapa bez ustanku szukający wolnej i chętnej kobiety – marzy skrycie o żonie i dzieciach. Shmuela nie opuszcza wizja Teksasu i czekającej na niego uroczej, seksownej Jane. Wszyscy uwikłani są w miłosny trójkąt bermudzki, gdzie uczucia równie szybko się pojawiają, co gasną. Emocje zastępowane są przez chłodne kalkulacje wypełnione spekulacjami na temat tego, co każde z nich ma do zaoferowania albo, co ważniejsze, jakie korzyści może osiągnąć. Bohaterowie tkwią we własnych przyzwyczajeniach, jednak nawet mimo licznych szans nie robią nic, żeby zmienić swoją egzystencję. Wprawdzie Bela marzy o małżeństwie, jednak nie chce stracić niezależności, a Johanan chciałby mieć żonę, lecz boi się utraty majątku. Shmuel chce wyjechać, ale przez myśl mu nie przejdzie podział posiadanej kolekcji prezerwatyw na kilka mniejszych w celu ułatwienia sprzedaży. Kurczowo trzyma walizkę z powyższą zawartością, jakby była czymś najcenniejszym na świecie. W drugiej części spektaklu mimo upływu dwudziestu lat postacie popełniają wciąż te same błędy, nie wyciągając wniosków z czasów młodości.

Dodatkowym bohaterem, niemym, ale jakże wymownym, jest właśnie walizka pełna prezerwatyw. Tytułowe gumki stają się symbolem zamknięcia bohaterów na emocjonalną bliskość z drugim człowiekiem. Ukryte w walizce, która jest przedmiotem transakcji, przedstawiają też mentalność bohaterów, kierujących się w życiu zasadą „wszystko albo nic”. Nie idą oni na kompromisy z innymi, nie wchodzą w układy. Ich cele stawiane są ponad wszystko. Sztuka budzi w widzu refleksję na temat egoistycznej postawy współczesnych ludzi. W dzisiejszych czasach coraz częściej myślimy bowiem o własnej wygodzie, nie zważając na ludzi dookoła nas, a nawet wykorzystując ich do osiągnięcia własnych celów. Czerpiemy korzyści, nie dając nic w zamian, jesteśmy jednostronni, samolubni. Chcielibyśmy być samowystarczalni, jednak nie zawsze się to udaje.

Johanan ukazuje też problem niemocy wobec własnych słabości. Jest sfrustrowany swoją nieasertywnością wobec innych, brakiem zaufania do samego siebie, niską samooceną. Przypomina klauna, który co chwilę się śmieje, ale w rzeczywistości wcale nie jest mu do śmiechu. Z czasem nabiera jednak dystansu do siebie i otaczającej go rzeczywistości.

Aktorsko najlepiej wybrnęła Anna Demczuk, której niewątpliwie sprzyja Mała Scena (tutaj odgrywa także chociażby mistrzowski Mój boski rozwód). Jej powalająca na łopatki mimika twarzy wywołuje u widza co chwilę salwy śmiechu. Aktorka radzi sobie nawet z partiami śpiewanymi, czego nie można powiedzieć o panach. Józef Hamkało i Grzegorz Pawłowski niestety nie wypadają już tak korzystnie, większość ich partii wokalnych (a już zwłaszcza utwór, w którym śpiewają obydwaj) zdaje się być wymuszona, a czasami wyczuwa się fałszywą nutę. Pawłowski wypada lepiej jako ślepiec, a nerwowe, momentami wręcz histeryczne zachowanie Johanana Hamkały jest tak realistyczne, że aż chce się potrząsnąć nim z całej siły, aby się pozbierał i uwierzył w siebie.

Scenariusz jest trafnie dobraną mieszanką tragedii i komedii. Niejednokrotnie z rosnącego napięcia aktorzy płynnie przechodzili do lekkich scen. Sztuka trwa 180 minut, jednakże jej skrócenie o około pół godziny (chociażby kosztem kilku partii śpiewanych) nie wpłynęłoby znacząco na fabułę.. W trakcie przerwy wielokrotnie słychać było głosy, iż spektakl się dłuży. Pomysł z porównaniem zmian jakie zaszły w bohaterach na przełomie dwudziestu lat jest dobry, ale jego realizacja mogłaby być bardziej zwarta, a przez to konkretniejsza. Specyficzne kostiumy nadają wszystkiemu charakter groteski, zawieszenia w trudnym do ustalenia czasie i miejscu, co z kolei nadaje uniwersalny charakter sztuce. Panowie ubrani są w czarne stroje obszywane kolorowymi akcentami, aktorka natomiast ma biały kitel aptekarski podszyty różowym materiałem, który nasuwa skojarzenia z frywolnością i seksem.

Technicznie spektakl jest całkiem ciekawy. Odbiorca zostaje zaskoczony już w chwili wejścia na salę, widząc siedzącą za ladą aktorkę, która przygląda się publiczności, przeliczając przy tym pieniądze. Początkowa konsternacja na dobre podsyca zainteresowanie sztuką: widz odnosi wrażenie, że właśnie wszedł z butami w czyjeś życie, stał się częścią toczącej się historii. Uwaga odbiorcy skupia się na poszczególnych elementach sceny dzięki dobrze dobranemu oświetleniu -– sterylne białe światło w aptece jest odzwierciedleniem twardej, konkretnej rzeczywistości, a różowo-fioletowe podkreśla namiętność chwili. Ciekawym rozwiązaniem są multimedialne wstawki wtrącające refleksję o ludzkiej egzystencji. Czarno biały, a w zasadzie szary obraz wprowadza widza w całkowite skupienie, a nawet trans. Człowiek zaczyna zastanawiać się nad swoim własnym życiem. Akcja nie rozgrywa się już tylko w teatrze, sceną staje się też ludzki umysł i uczucia.

Sprzedawcy gumek to sztuka, która nawiązuje do początków teatru. Wydarzenia, niczym w dramacie antycznym, przeplatane są pieśniami. Można powiedzieć, że występują też tragiczni bohaterowie, którzy są zdeterminowani by zdobywać pieniądze, zamknięci na wszelkie decyzje związane ze swoim życiem i jego zmianą. Los kieruje nimi tak, że omija ich miłość i przyjaźń. Cały spektakl można spuentować powiedzeniem: „pieniądze szczęścia nie dają”.

Kamila Potapiuk, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 57/2013

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Sprzedawcy gumek

Hanoch Levin

Reżyseria: Joanna Zdrada

Scenografia: Joanna Zdrada

Kostiumy: Zofia Mazurczak

Muzyka: Krzysztof Konieczny

Obsada: Anna Demczuk (Bela Berlo), Józef Hamkało (Johanan Cingerbaj), Grzegorz Pawłowski (Shmuel Sprol), Anna Kotarba (Jane – gościnnie)

Rremiera: 23 marca 2012