Zabawy dla dorosłych dziewczynek i dużych chłopców (Zamek Kafki...)

Zabawy dla dorosłych dziewczynek i dużych chłopców (Zamek Kafki…)

Zaznajomionych z twórczością Franza Kafki adaptacja Zamku dla teatru lalek nie powinna aż tak bardzo dziwić. W końcu sprowadzenie człowieka do roli bezwolnej kukły wplątanej w biurokratyczną machinę, to nic innego jak słynna sytuacja kafkowska, niemiecki kafkaesk.

Ale zarazem przygniatający, gęsty aż do zadławienia, choć i niepozbawiony specyficznego humoru język pisarza, daleki jest od tego, aby w pierwszej chwili wyobrażać sobie kafkowskich bohaterów jako misterne marionetki. Musi być więc coś pomiędzy jedną a drugą opcją. Pomiędzy lalkowością postaci świata przedstawionego a ciężarem frazy Kafki. Wyjście z tego impasu znaleźli artyści z teatru lalkowego Thalias Kompagnons przedstawiając K. jako ni mniej, ni więcej tylko grubo ciosany kawałek drewna. Zatem, o ile w powieści trudno cokolwiek powiedzieć o K. pozbawionym pełnego nazwiska, o tyle w spektaklu Zamek Kafki. Gierki o władze geometrze odmówiono nawet określonego kształtu. Zresztą nie tylko jemu, ponieważ pozostałe osoby z książki także nie są specjalnie różnicowane, co wyznacza pewną wizję świata odartego choćby ze złudzenia indywidualizmu. Ich animacja ogranicza się do podnoszenia, przenoszenia, przesuwania lub – brutalnego w wymowie – przewracania.

W inwentarzu scenograficznym odnotowujemy: stół i szafa. Tylko tyle i aż tyle, bo szafa sprawia wrażenie na tyle okazałej, że naprawdę wiele można w niej upchnąć. Ciekawi mnie, ile razy palce Joachima Torbahna musiały przemierzyć wzdłuż i wszerz jej półki i liczne szuflady, aby tak nieomylnie wyciągać akurat ten przedmiot, który jest właśnie potrzebny. Szafa to także rodzaj magazynu przeszłości i przyszłości lalek, zarządzany przez animatora. I wielka niewiadoma dla K., niespodziewającego się przecież co lub kto (wydobyte z wnętrza postawnego mebla) stanie na jego drodze. Inaczej sprawy mają się ze stołem. To scena-świat. Zwyczajny, drewniany, na jego blacie można zaaranżować każdą, najbardziej nawet nieprawdopodobną historię. Ale tu znowu ujawnia się decydujący gest aktora animującego figury.

Skoro już mowa o lalkarzu, Joachimie Torbahnie, to pewną trudność sprawia określenie jego statusu. Z jednej strony pełni funkcję niewyróżniającego się tła dla rozgrywających się zdarzeń w planie lalkowym. Z drugiej – transparentny też nie jest. To on przecież użycza głosu drewnianym bohaterom. A chwilami sam staje się postacią z kart powieści. Najlepiej można to zaobserwować w scenie, kiedy K. zamawia rozmowę telefoniczną z zarządcą zamku – Torbahn energicznym ruchem porywa figurkę K. i – niczym na telefonie komórkowym – wystukuje na niej żądany numer. Animator podobnie pogrywa sobie z przedmiotami czysto użytkowymi, jak choćby z mikrofonem, umieszczonym na małym statywie, którego w pierwszych minutach przedstawienia czyni narratorem. Ta płynność w nadawaniu lub odbieraniu znaczenia poprzez ożywianie/uśmiercanie przedmiotów wymaga wprawdzie wzmożonej czujności widza, ale za to procentuje z nadwyżką. Najdłużej bowiem zostają w pamięci właśnie te sceny, gdzie nasza wyobraźnia dostaje nieoczekiwany pstryczek w nos.

Minusem może być jedynie przestrzeń prezentacji Zamku Kafki – sala teatralna MOS-u zdecydowanie bardziej służy wieloobsadowym show niż kameralności, niezbędnej do tego typu przedstawienia. Z dalszych rzędów widać wprawdzie wszystko, ale zatraca się niestety aurę improwizowanej zabawy przy stole. A szkoda, bo cały urok spektaklu polega na jego pozornej niedojrzałości artystycznej, przejawiającej się zarówno w toporności lalek, jak i – zdawać by się mogło – niewyszukanej animacji. Ale nie łudźmy się – to tylko takie gierki z nami, dorosłymi widzami.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” 115/2014

Teatr Thalias Kompagnons w Norymberdze

Zamek Kafki. Gierki o władze

opracowanie tekstu: Tristan Vogt

reżyseria: Joachim Torbahn

lalki i scenografia: Joachim Torbahn

światło: Sasa Batnožič

obsada: Tristan Vogt

premiera: luty 2009

organizatorzy: Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie – Małopolski Ogród Sztuki, Dom Norymberski, Festiwal Conrada, Fundacja Tygodnika Powszechnego, Krakowskie Biuro Festiwalowe

fot. archiwum teatru

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.