Zabawa wyobraźnią dla dorosłych (Bruno Schulz – Historia występnej wyobraźni)

Zabawa wyobraźnią dla dorosłych (Bruno Schulz – Historia występnej wyobraźni)

Bruno Schulz – Historia występnej wyobraźni to spektakl, którym Konrad Dworakowski udowadnia, że teksty ateatralne nie istnieją. Dzięki sile wyobraźni i odejściu od utartych schematów powstało przedstawienie piękne i uniwersalne, trafiające znacznie głębiej, niż gdyby stworzone zostało ze słów i bazowało na tkanej z nich opowieści.

Twórcy teatralni coraz częściej odsuwają na bok narrację w spektaklach, traktując ciągi przyczynowo-skutkowe jak atrybut teatru dawnego, obecnie co najwyżej komediowego i o niższych aspiracjach. Współczesne przedstawienia przybierają formy teledysków: szybkie, składające się z sekwencji obrazów, które łączy natrętnie powracający motyw. Dworakowski, reżyserując Historię występnej wyobraźni, odpuścił narracyjność z zupełnie innych powodów i dzięki temu powstał spektakl wyjątkowy.

Po pierwsze, reżyser wziął na warsztat prozę Brunona Schulza, a w niej trudno szukać powtórzenia porządku i logiki znanych ze świata realnego. Próby jej odtworzenia z wybranych fragmentów rzadko kiedy przynoszą ciekawy efekt. Dworakowski postawił zatem na inny aspekt owej literatury – jej sensualność, synestezję, odnoszenie się do każdego zmysłu czytelnika/widza, a nie odwoływanie jedynie do intelektu. Na pierwszy plan w jego interpretacji Schulza wysuwa się forma, którą każdy z widzów może wypełnić własną treścią. Może odnieść to, co widzi na scenie, do znanych mu utworów polskiego prozaika i próbować poszczególne elementy dopasować do konkretnych utworów czy motywów albo przefiltrować to przez własną wrażliwość, doświadczenia, emocje i introwertycznie zwrócić wewnątrz siebie. Żadna z tych dróg nie wydaje się lepsza ani gorsza, spektakl daje szerokie pole interpretacyjne przez które, jak sądzę, niewielu widzów przechodzi, wzruszając na końcu ramionami i stwierdzając, że nic z tego nie rozumie.

Po drugie, Dworakowski decydując się na wystawienie utworów Schulza, wybrał najlepszy ku temu środek – teatr lalek i przedmiotów. Teatr, w którym plastyczna materia ożywa pod dotykiem rąk aktora, gdzie nie istnieją fizyczne cezury, które mogą go ograniczać. Lalki doskonale pasują do surrealistycznego świata stworzonego przez scenografa Andrzeja Dworakowskiego, którego źródeł możemy szukać w grafikach samego Schulza. Idealnie wpisują się też w tę konwencję przedmioty – odlewy ludzkich części ciała, wielka głowa ptaka, manekin, księga – które nie są wyłącznie rekwizytami, podobnie jak lalki stają się „aktorami”, niosą ze sobą znaczenia i sensy, budują dramaturgię, której nie sposób przywołać bez ich użycia. Jest to również bardzo czytelne odwołanie do Traktatu o manekinach. W ciekawy sposób reżyser wykorzystał także materiały wideo: bardzo często zdarza się, że są one używane dość tendencyjnie, bez pomysłu na to, jak wpleść je w przedstawienie w sposób innowacyjny i wpływający na jego treść i wartość, wykorzystane są po prostu w funkcji ilustracyjnej, jako substytut scenografii. Dworakowski jest daleki od takich zabiegów, po multimedia sięga z pełną świadomością konsekwencji, jakie przyniesie posłużenie się nimi w spektaklu. Snop światła tworzący ruchomy obraz przykuwa spojrzenie widzów znacznie mocniej niż najciekawiej przedstawiona akcja żywego aktora, ale w Historii występnej wyobraźni nie konkurują one ze sobą. Wideo w interesujący sposób wydłuża scenę, przełamuje jej ograniczenia fizyczne, łączy wspomniany już mikrokosmos ze światem pozateatralnym.

Muzyka (Piotra Klimka w wykonaniu zespołu Bubliczki), która może spokojnie istnieć samodzielnie, doskonale sprawdza się także w funkcji ilustracyjnej. To samo możemy zresztą powiedzieć o słowie w tym przedstawieniu: przywoływane fragmenty prozy Schulza w pewien sposób dopełniają i wyjaśniają to, co dzieje się na scenie, chwilami pomagają odnaleźć się w gąszczu odniesień do kolejnych opowiadań, ale bez nich spektakl także byłby zrozumiały.

Zarówno słowa, jak i muzyka składają się na pełne doświadczenie tego przedstawienia, które z założenia ma przywoływać na scenie niezwykle sensualną prozę Schulza. Z pewnością łatwiej będzie zrozumieć to tym, którzy czytali ją już dawno temu – po latach trudno odpowiedzieć sobie na szkolne pytanie: „o czym ona jest”, przywołać w pamięci konkretne sceny, bohaterów itd., ale łatwo ponownie poczuć klimat, jaki towarzyszył lekturze. Przypomnieć sobie opisy zapachów, zwykle mrocznych pomieszczeń, dźwięków, wrażeń towarzyszących dotykowi. Dla mnie kwintesencją stosowanej przez Schulza synestezji jest opowiadanie Sklepy cynamonowe z bardzo zmysłowym opisem wczesnowiosennej nocy. W Historii występnej wyobraźni wspomnienie owej lektury powróciło do mnie, spektakl oddziałuje na widza w identyczny sposób jak proza Schulza i sądzę, że jest to jego najtrafniejsze podsumowanie.

Sandra Kmieciak, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 78/2013

Teatr Pinokio w Łodzi

Bruno Schulz – Historia występnej wyobraźni

na podstawie prozy Brunona Schulza

reżyseria: Konrad Dworakowski
scenografia: Andrzej Dworakowski
muzyka: Piotr Klimek i zespół Bubliczki
projekcje: Michał Zielony

obsada: Ewa Wróblewska, Żaneta Małkowska, Urszula Binkowska, Piotr Szejn, Mariusz Olbiński

premiera: 8 maja 2010