O współczesnej historii niewspółczesnych czasów.

Na deskach Teatru Collegium Nobilium zagościł spektakl dyplomowy studentów IV roku warszawskiej Akademii Teatralnej – Noce sióstr Brontë, dramat Susanne Schneider w reżyserii Bożeny Suchockiej. W rozmowie z Teatraliami reżyserka opowiada o inspiracjach do powstania spektaklu oraz o jego współczesnym charakterze.

Marta Kaszuba: Skąd wybór tak współczesnej sztuki? Wcześniej reżyserowała pani m.in. Shakespeare’a, tym razem – spektakl z lat 90.

To nie tak, że ktoś specjalizuje się w sztukach, które pochodzą z tego czy innego okresu. W szkole teatralnej jest to raczej uzależnione od studentów i ich predyspozycji, ewentualnie od programu nauczania. Każdy rok, który wychodzi z Akademii Teatralnej, ma kilka dyplomów. Zazwyczaj staramy się ułożyć repertuar tak, by pojawiła się w nim pozycja klasyczna i współczesna; zarówno tematyka lekka, zabawna i przyjemna, jak i coś poważnego. Studenci, którzy opuszczają szkołę, mają różne możliwości –  chcielibyśmy pokazać wszystko, co w nich najlepsze.

Rzeczywiście, kilka lat temu pracowałam nad sztuką Shakespeare’a. Ale w poprzednich latach powstały też spektakle w oparciu o teksty Różewicza i Iredyńskiego – czyli tematyka współczesna. Tym razem wzięłam na warsztat dramat Susanne Schneider z lat 90. Historia nie jest tak bardzo współczesna – tzn. współczesna, ale w innym aspekcie.

Jest to więc współczesny dramat, ale wystawiony w bardzo tradycyjny sposób.

W swoim wybrzmieniu, tematyce, w ogólnej ideologii i światopoglądzie – jest współczesny, choć osadzony w XIX wieku. Aktorki występują w sukniach z epoki i korzystają z kilku rekwizytów, charakterystycznych dla wiktoriańskiej Anglii; ale sama scenografia – skromna, metaforyczna – ma niewiele wspólnego z XIX wiekiem. Myślę, że jest to współczesny dramat o czymś, co się zdarzyło dawno temu, ale jednocześnie ma duży wpływ na to, jak żyjemy dzisiaj.

Aktorzy na scenie prezentują raczej indywidualne zdolności aktorskie, niż umiejętność pracy zespołowej.

Pierwszym dyplomem tego roku było Wesele Wyspiańskiego, w którym występują prawie wszyscy studenci. Ostatnie przedstawienia są skromniejsze obsadowo – dziesięcioosobowy spektakl muzyczny, wyreżyserowany przez prof. Mariusza Benoit [MP4 w Teatrze Powszechnym – przyp.red.] oraz Noce sióstr Brontë, z piątką studentów w obsadzie. Niedługo premiery kolejnych dwóch dyplomów, z większą liczbą aktorów na scenie. Można zatem powiedzieć, że możliwość zdobycia umiejętności pracy w zespole studentom zapewniono.

Zdecydowałam się na małą obsadę z kilku powodów. Przede wszystkim wydaje mi się, że w takich skromnych obsadowo sztukach studenci mają większą szansę zaistnienia, zaprezentowania umiejętności, wyobraźni i inwencji twórczej. To prawdziwy sprawdzian ich kondycji i techniki aktorskiej. Nie ukrywam, że powodami takiego wyboru były też: mój osobisty sentyment do dramatu Susanne Schneider i szczęśliwy traf – znalazłam bowiem wśród tegorocznych dyplomantów grupę młodych, zdolnych ludzi, którzy według mnie świetnie nadają się na odtwórców poszczególnych ról. Piątka wybranych przeze mnie studentów jest bardzo różna i wydaje mi się, że ma sporo do zaproponowania widzow

… aby opowiedzieć historię, opowiadającą losy sióstr Brontë?

Nie mieliśmy na celu przybliżyć widzom faktów z życia sióstr Brontë. Informacji na temat ich dnia codziennego i życia osobistego jest niewiele. Ten dramat nie jest dokumentem, sytuacje pokazane na scenie są fikcyjne. Chociaż Susanne Schneider wykorzystuje w swojej sztuce mnóstwo cytatów z zapisków, listów i pamiętników sióstr Brontë, to sztuka nie jest oparta na niepodważalnych faktach. Prawdziwe są jedynie postaci i ich dokonania literackie – a literatura, która wyszła spod piór trzech genialnych sióstr, jest wielka. Już wówczas, kiedy się pojawiła, zdawała się przekraczać wszelkie normy i stereotypy; przebojem weszła do kanonu literatury angielskiej.

O czym więc chcieliście państwo opowiedzieć w tym dramacie?

Najbardziej interesowało nas to, co dzieje się w duszach bohaterek – ich stosunek do rzeczywistości, determinacja oraz wysiłek, jaki włożyły w to, by zaistnieć. Fascynowała nas nieprawdopodobna wiara w siłę marzeń.

Uważam, że historia sióstr Brontë, opowiedziana przez Susanne Schneider, jest bardzo inspirującym przykładem dla młodych, którzy rozpoczynają karierę zawodową; i że ta opowieść ma wydźwięk głęboko optymistyczny. Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że bohaterki dramatu i młodych odtwórców ról w Nocach sióstr Bronte więcej łączy niż dzieli. Charlotte, Emily Jane i Anne żyły daleko od wielkiego świata, nie miały szansy spotkania interesujących ludzi, nie brały udziału w żadnych ważnych wydarzeniach historycznych, a ich życie postronnemu obserwatorowi moogłoby wydawać się nudne i bezbarwne – nic bardziej mylnego. Ogniem ich życia była wielka, prawdziwa pasja. Właśnie pasja i wytrwałość pozwoliły pokonać wszystkie wątpliwości i przezwyciężyć przeciwności losu w drodze do sukcesu. Bez pasji nie powstałyby Wichrowe wzgórza, Dziwne losy Jane Eyre ani Agnes Grey, a studenci odtwarzający postaci dramatu bez prawdziwej pasji nie staliby dzisiaj na deskach Teatru Collegium Nobilium – co ja mówię! – w ogóle nie byliby studentami Wydziału Aktorskiego.

Bywa w życiu, że marzenia przegrywają z codziennością. Ale większość pokazanych na scenie zdarzeń uzmysławia, jak niezwykła siła kryje się w wyobraźni i głębokiej wierze w siebie i swój talent.

Współczesna jest również problematyka kobieca.

Rzeczywiście. Noce sióstr Brontë to dramat o kobietach i ich ambicjach. Pozycja kobiety w wiktoriańskiej Anglii była bardzo specyficzna. Zaistnieć na forum publicznym jako pisarka – było bardzo trudno. Na początku swojej twórczej drogi siostry ukrywały się pod pseudonimami literackimi. Męskimi.

A mężczyźni w spektaklu? Nieobecny ojciec, milczący brat – jaka jest ich rola?

W dramacie – gwoli ścisłości – występuje tylko jedna postać męska – Lord Byron. To romantyczny bohater żyjący w wyobraźni Charlotte. Obecność brata autorka zaznaczyła jedynie poprzez dźwięki. Zdecydowałam się wprowadzić Branwella, bo uważam, że jest niezwykle ważną osobą w kształtowaniu się indywidualności i gustów literackich trzech sióstr. Przygoda z literaturą rodzeństwa Brontë zaczęła się od wspólnych opowieści, zabaw, od wspólnej twórczości całej czwórki. Branwell również wykazywał talenty literackie. Pisał głównie poezję. Choroba i śmierć brata zrujnowały życiowe plany i nadzieje sióstr, ale przyczyniły się do rozkwitu ich twórczości.

Aktorzy Teatru Collegium Nobilium bardzo poważnie podchodzą do swojej pracy i traktują widzów z wielkim szacunkiem.

Nie może być inaczej. To dla nich pierwsze zetknięcie z „prawdziwą” publicznością. Okres studiów nie obfituje w częste spotkania z widzem. Przez trzy lata studenci występują przed swoimi wykładowcami i kolegami – to zupełnie inne doświadczenie, na dodatek jednorazowe. W teatrze, grając w przedstawieniach dyplomowych, mają do czynienia z żywo reagującą widownią – w różnym wieku, mniej lub bardziej zapoznaną z tematem, wymagającą, kapryśną i żywiołową. Mam nadzieję, że ten szacunek dla pracy i widza będzie im towarzyszył w dalszym ciągu – czego widzom, sobie i aktorom życzę z całego serca.

Po ukończeniu szkoły studenci AT spotkają się z różnymi wyzwaniami repertuarowymi.

Szkoła teatralna dba o to, by zaprezentować studenta z jak najlepszej strony: pokazać jego umiejętności, predyspozycje, siłę oddziaływania na widza. Mniejszy akcent kładziemy na to, żeby szokować. Zdarza się jednak, że w repertuarze szkolnego teatru pojawiają się spektakle, które są próbą wyjścia naprzeciw nowym trendom. Staramy się zderzyć młodych aktorów z reżyserami, którzy nie mają doświadczenia pedagogicznego i uprawiają teatr odbiegający od standardów akademickich. W planach repertuarowych obecnego IV roku taka propozycja również się pojawiła. Będzie to spektakl Czarne stopy w reżyserii Remigiusza Brzyka. Już niedługo, w marcu, spodziewamy się premiery. Wprowadzenie młodego aktora w świat, w którym w niedługiej przyszłości będzie musiał funkcjonować, jest ważnym elementem przygotowania do zawodu.

Czy jest Pani wielbicielką twórczości sióstr Brontë?

Doceniam ich oryginalność, odwagę i kunszt. W ogóle jestem zainteresowana literaturą kobiecą XIX wieku. Niech za przykład posłuży twórczość przedstawicielki innej rodziny geniuszy z tego okresu: Alice James – siostry Henry’ego i Williama James’ów. Postać ta nie dorównuje sławą i dorobkiem trzem Angielkom z Haworth, ale niewątpliwie zasługuje na uwagę.

Twórczość sióstr Brontë (szczególnie jednej z nich – Emily Jane) to temat, który pojawia się dosyć często na scenach i różnego rodzaju forach dyskusyjnych. Literatura ta cieszy się dużym zainteresowaniem na całym świecie – wystarczy spojrzeć na listę adaptacji filmowych i teatralnych.

Czy Pani fascynacja udzieliła się aktorom?

Czego jestem pewna, to tego, że zachęciłam ich do przeczytania trzech najważniejszych pozycji literackich z twórczego dorobku sióstr Brontë i kilku tych mniej popularnych.

Widziała Pani najnowsze adaptacje filmowe?

Wszystkie widziałam. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z nową propozycją dotyczącą tematu sióstr Bontë, jaka pojawiła się na rynku amerykańskim – to sztuka (właściwie monodram) Brontë: Portrait of Charlotte napisana przez Williama Luce’a.

Jest w historii sióstr Brontë coś niepokojącego i fascynującego; coś, co wciąż przyciąga uwagę czytelnika i widza. Pokazuje, że nawet jeśli żyje się w trudnych warunkach, wśród wrzosowisk, na prowincji – można zaistnieć na bardzo szerokim forum. To jest optymistyczny aspekt tej historii. Przyciąga współczesnego widza, bo opowiada o spełnieniu marzeń, możliwym dzięki samodyscyplinie i wierze w siebie.

BOŻENA SUCHOCKA – aktorka, reżyser, pedagog Akademii Teatralnej. Asystent Andrzeja Strzeleckiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Davida Schwizera, Michaela Hacketta, Piotra Cieślaka, Filipa Bajona. Reżyserowała na scenach Teatru Dramatycznego w Warszawie, Teatru Narodowego, Teatru Ateneum, Teatru Rozmaitości, Collegium Nobilium i Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie.

Marta Kaszuba, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 45/2013

Teatr Collegium Nobilium

Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie

Noce sióstr Brontë

Susanne Schneider

przekład: Danuta Żmij – Zielińska

reżyseria: Bożena Suchocka

scenografia: Jan Kozikowski

 Obsada:

Charlotte – Afrodyta Weselak

Anne – Paulina Komenda

Emily Jane – Aleksandra Radwan

Lord Byron – Piotr Piksa

Branwell – Michał Poznański

premiera: 12 stycznia 2013

fot. Bartek Warzęcha

Bożena Suchocka ˗ aktorka, reżyser, pedagog, w latach 2002-2008 dziekan Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej, asystentka Andrzeja Strzeleckiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Davida Schwizera, Michaela Hacketta, Piotra Cieślaka, Filipa Bajona. Reżyser spektakli dyplomowych w Teatrze Collegium Nobilium (m.in. Stracone zachody miłości Williama Shakespeare’a), znana również z reżyserii Kreacji Ireneusze Iredyńskiego w Teatrze Narodowym, Snu nocy letniej Shakespeare’a w Teatrze Ateneum oraz spektakli powstałych na scenach Teatru Dramatycznego w Warszawie, Teatru Rozmaitości i Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie.

Marta Kaszuba – studentka polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, zakochana w swoim kierunku studiów, mimo że najprawdopodobniej zostanie po nim wykształconą bezrobotną. Z teatrem związana od zawsze, począwszy od szkolnych przedstawień, poprzez Ognisko Teatralne u Machulskich, skończywszy na pracy w dziale obsługi widzów. Gotowa zrobić wszystko, byle tylko być częścią magii teatru. W przyszłości chciałaby pisać. O literaturze, o teatrze, o filmie… Po prostu pisać.