Wyskrobany brzuch (Ślad)

Podejmowanie tematów społecznie nośnych czy drażliwych zawsze jest posunięciem dość ryzykownym. Istnieje obawa, że ktoś czegoś nie zrozumie, ktoś oskarży o bicie piany, a ktoś inny napisze, że sztuka z niczego poza kontrowersją się nie składa. To jednak spektaklowi Ślad z pewnością nie grozi, bo chociaż porusza on temat aborcji, nie jest ani demagogiczną opowiastką, ani moralnym drogowskazem.

W Śladzie o aborcji mówi nam dziewczyna, której temat bezpośrednio dotyczy – sama jej dokonała. Tym razem to nie społeczeństwo, nie wszystkowiedzący „eksperci”, lecz sama kobieta opowiada o swoich uczuciach. Wyreżyserowany przez Marię Seweryn monodram to poruszająca do głębi historia, pozwalająca zastanowić się nad tym, jakie konsekwencje wiążą się z przerwaniem ciąży. Powstały na kanwie literackiego debiutu Marty Dzido (Ślad po mamie) spektakl prowokuje do myślenia, zachęca do refleksji, wzrusza szczerością i brakiem patosu.

Ania (w tej roli znakomita Agnieszka Michalska) zachodzi w ciążę w klasie maturalnej. Za namową chłopaka, który finansuje zabieg, decyduje się na aborcję. Początkowo może się wydawać, że wszystko jest w porządku. Dziewczyna zostaje „wyskrobana” w sterylnych i bezpiecznych warunkach, czuwają nad nią lekarz i anestezjolog. Już z „pustym brzuchem” przystępuje do kolejnych egzaminów, jednak – jak sama mówi – nie ma głowy do nauki, bo trudno jest się na niej skupić kilka dni po skrobance. Bohaterka o tym, co ją spotkało, opowiada szczerze i otwarcie: nie usprawiedliwia się, nie tłumaczy, nie prosi o wybaczenie. Jest sarkastyczna, emocjonalna, do bólu prawdziwa. Aborcja  jest tu ukazana  jako dramat kobiety, która nie potrafi uporać się z tym, co zrobiła.

Anna początkowo nie widzi nic złego w swojej decyzji. Nie jest to może szczyt jej marzeń (w  głowie pojawia się nawet myśl, że urodzi dziecko), ale daje się namówić na aborcję. Problem szybko znika, a sam zabieg wcale nie jest tak straszny, jak go sobie wyobrażała. Wydaje jej się, że teraz wszystko wróci do normy, że odzyska swoje życie, ale… nic już nie jest jak dawniej. Bohaterce doskwierają samotność i poczucie winy, z którymi stara się uporać, zażywając amfetaminę. Jej chłopak ma nową dziewczynę, wychowująca ją samotnie matka nie ma pojęcia o dramacie, który przeżywa córka.

Agnieszka Michalska w tym mającym inicjacyjny wymiar monodramie przeprowadza widzów przez przyspieszony proces dojrzewania głównej bohaterki: od życzeniowego i naiwnego myślenia, że teraz (po aborcji) wszystko już będzie dobrze, bo „problem” został rozwiązany, do bólu i zrozumienia konsekwencji wynikających z podjętej decyzji. Próba zmierzenia się z własnymi uczuciami to pierwszy krok do wybaczenia sobie, przyzwolenie na to, by nieustannie bolące rany zaczęły się goić. Nosząca nazwisko po matce (no bo po kim?) Anna bez zbędnych wstępów zwierza się widzom. Może mówi do publiczności, a może do siebie… Jest kameralnie: taka jest muzyka, takie są dialogi (sporo ich jak na monodram), rekwizyty, scenografia.

Ciężar całego spektaklu spoczął na barkach Michalskiej. To ona opowiada nam całą historię, jest sobą, swoim chłopakiem, narkomanką i zagubioną, poranioną małą dziewczynką w dresowej bluzie. Dzięki dynamicznej narracji widz ma wrażenie, że na scenie dużo się dzieje, że przemyka przez nią o wiele więcej osób niż tylko główna bohaterka. Czy zło istnieje? Czym jest? A może wcale go nie ma? Może to „takie inne dobro, tylko trochę gorsze”? Są ślady, które palą jak ogień, które ciążą, bolą i każdego dnia ranią na nowo. Michalskiej udaje się bezpretensjonalnie i otwarcie opowiedzieć o miłości, seksie, aborcji i zdradzie. Ta ostatnia to nic innego jak „o jeden gest za daleko”. Czy w świecie, w którym ludzie szafują słowem „kocham” (chyba zapomnieli, że tego rodzaju zaklęć nadużywać nie wolno), jest jeszcze miejsce na miłość? Czy jest ona tym samym co seks? Takie rozważania towarzyszą bohaterce, która nieustannie zastanawia się nad tym, czy dobrze zrobiła, bo w którymś momencie przestaje być przekonana, że jej ciało należy tylko do niej.

Ślad to spektakl niezwykle emocjonalny, intymny, osobisty, wręcz konfesyjny. Widzowie patrzą na aborcję oczami głównej bohaterki, wchodzą w jej świat, przyglądają się jej emocjom, smutkom i rozterkom. Świetna, dojrzała gra Agnieszki Michalskiej sprawia, że udzielają nam się jej zagubienie, złość i samotność. Emocjonalny wymiar spektaklu buduje również muzyka (m.in. Małgośka Maryli Rodowicz) czy rozlegający się z głośników (zadający trudne i bolesne pytania) dziecięcy głosik. Ania „rozmawia” zarówno z tym głosem, jak i ze swoją matką. Z tej ostatniej rozmowy dowiadujemy się, że kobieta również zaszła w ciążę w młodym wieku, ale zdecydowała się urodzić.

Ślad nie przyniesie odpowiedzi na pytanie, czy aborcja jest dobra czy zła, ale być może uchroni przed formułowaniem pochopnych ocen w stosunku do kobiet, które poddały się temu zabiegowi. Sztuka Marii Seweryn to przejście od naiwności do dojrzałości, od milczenia do próby rozliczenia się ze sobą, to porzucenie suchych faktów, bezosobowych cyferek na rzecz realnej, bezpośredniej, poruszającej i intymnej opowieści. Spektakl ukazuje to,, co ludzkie i co w swojej „ludzkości” nie powinno być nam obce.

Monika Szweda, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 90/2014

Teatr WARSawy w Warszawie

Ślad

reżyseria: Maria Seweryn

adaptacja: Agnieszka Michalska, Maria Seweryn

scenografia i kostiumy: Katarzyna Adamczyk

muzyka: BLVCK

asystent reżysera i scenografia: Łukasz Kowalik

kierownictwo produkcji: Urszula Świetlińska

obsada: Agnieszka Michalska

premiera: 11 lutego 2014

fot. mat. teatru

Monika Szweda – rocznik 1989. Dziennikarka, copywriterka, recenzentka teatralna i filmowa. Stale współpracuje z portalem filmowym „KinoMovie” oraz z magazynem psychologicznym „Tu i Teraz”. Okazjonalnie tworzy wszelkie dobro złożone z liter dla innych redakcji.