Wykolejony pociąg (Firma)

Wykolejony pociąg (Firma)

Firma podejmuje temat stanu polskich linii kolejowych w sposób emocjonalny oraz zaangażowany. Paweł Demirski i Monika Strzępka w dosłowności ataku i publicystycznym charakterze swoich spektakli idą coraz dalej, co – niezależnie od opinii na temat ich twórczości – wciąż stanowi nową, świeżą jakość w polskim teatrze. Twórcy głęboko wierzą w ideę swojej misji i sens kreacji teatru politycznego, ale w generowane teorie spiskowe w Firmie – już nie.

Sensowność i potrzeba istnienia teatru politycznego rozumianego jako interwencja, wyraźny głos w aktualnych, doraźnych sprawach politycznych i społecznych są chyba już dziś niepodważalne, choć twórczości duetu opiera się wciąż niejeden krytyk. W zdecydowanej większości spektakli twórcom tym wciąż udaje się znaleźć takie ujęcie tematu, które wywołuje gorące dyskusje. Niby wszystko już było, a tu proszę, Polska rozmawia o swym wstydliwym, chłopskim pochodzeniu, ważni redaktorzy nie godzą się na banalizowanie ich dokonań, a reżyserka sprawę diety przekłada na społeczną diagnozę. Zdaje się, że twórcy znajdują się najlepiej tam, gdzie temat jest nieoczywisty. A Polskie Koleje Państwowe? Wszyscy „znamy, znamy”, a kto choć raz zapłacił tygodniówkę za wielogodzinne stanie na mrozie, w przejściu, przy niedomykającym się oknie wie, że to „oszuści, złodzieje, którzy dla kariery i pieniędzy zrobią wszystko”. A Demirski i Strzępka tylko nas w tym utwierdzają. Kontrowersji nie ma, diagnozy brak.

„Źle się dzieje w państwie polskim” – tyle wiemy, ale dlaczego? Odpowiedź, że „rządzą nami łajdacy”, nawet jeśli jest dalece słuszna, to jednocześnie niewystarczająca dla ważkiej diagnozy społecznej. Firma daje jednak wrażenie właśnie takiej odpowiedzi. Zabrakło albo głębszego spojrzenia w przyczyny i konsekwencje polskich rozwiązań politycznych (jakie ukazywały choćby Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty lub – mimo licznych zarzutów o niesprawiedliwości czy niesłuszności diagnozy – Położnice szpitala św. Zofii), albo odrobiny ironii, spojrzenia z dystansu. Jestem w stanie wyobrazić sobie Firmę jako celowo wykrzywiony i ośmieszony społeczny obraz; świadomie zniekształcony po to, aby odbiorców drażnić i prowokować, by karykaturalne lustro podłożyć pod nos nam i naszym (politycznym) wyborom. Tego dziś oczekuje się od twórców Sztuki dla dziecka, Był sobie Andrzej… czy W imię Jakuba S.. A tu jakoś ponuro, niby śmiesznie, a poważnie, niby prowokatorsko, ale jakoś grzecznie, bez głębi i bez pazura. Wolę podczas spektakli duetu śmiać się po gogolowsku.

Nie sposób jednak odmówić sprawności i przede wszystkim chwytliwości koncepcji, by ostatnie katastrofy kolejowe potraktować jako przyczynek do politycznych rozważań. Pomysł jednak trochę się wykoleił, bo mimo że jest o co oskarżać skorumpowanych i interesownych polityków, to w wypadkach, w których zawinił czynnik ludzki, mechanizmów władzy szukać na próżno. A przynajmniej odnosi się wrażenie, że tak myślą twórcy, bo temat w pewnym momencie zostawiają na uboczu. Znakomity zaś jest – podobnie jak w innych przedstawieniach duetu – wątek autotematyczny i autoironiczny, w którym mieszają się porządki i reprezentacje. Poza zabawną żonglerką metateatralnymi konwencjami motyw ten w jednej krótkiej scenie kumuluje dłużące się wcześniejsze odsłony konfliktu.

Firma jest jak długa podróż w nowszym składzie PKP – niby wszystko ładne, czyste i schludne, ale to droga bez emocji i przygód. Jeśli pasażerowie ze sobą rozmawiają, to po to, by z nostalgią powspominać czasy, gdy jeździło się na korytarzu, zawierało mnóstwo nowych znajomości i piło alkohol dyskutując nawet po opuszczeniu ostatniej stacji. Ależ się wtedy działo!

Magdalena Urbańska
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 97/2014

Teatr Nowy im. T. Łomnickiego w Poznaniu
Firma
Paweł Demirski
reżyseria: Monika Strzępka
scenografia i kostiumy: Michał Korchowiec
muzyka: Jan Suświłło
występują: Antonina Choroszy, Sława Kwaśniewska, Małgorzata Łodej-Stachowiak, Marta Szumieł, Radosław Elis, Grzegorz Gołaszewski, Mateusz Ławrynowicz, Aleksander Machalica,
Michał Opaliński (gościnnie)
premiera: 6 października 2012
fot. Bartłomiej Sowa