Wszyscy za wszystkich (Trzej muszkieterowie)

Wszyscy za wszystkich (Trzej muszkieterowie)

Pobłyskujące srebrzystym światłem ostrza szpad, huk strzelających pistoletów, szelest obszernych sukien, szmer konspiracyjnych szeptów, stukot pospiesznych kroków na kamiennym bruku. Gdzieś za rogiem czają się królewscy muszkieterowie. Zespół Teatru Muzycznego Capitol ożywił na scenie powieść Aleksandra Dumasa. Trzech muszkieterów wyreżyserował Konrad Imiela, a muzykę skomponował Krzesimir Dębski.

„Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!”– ten koronny cytat pada już w pierwszych scenach musicalu. Jednak po obejrzeniu całości, po prześledzeniu tej precyzyjnie skonstruowanej przez artystów machiny i popisu umiejętności współpracy tak wielu ludzi, śmiało można sparafrazować to zdanie i powiedzieć, że  świetny zespół pracował pod hasłem „Wszyscy za wszystkich”. To musical na światowym poziomie zrealizowany z kinowym rozmachem, oszałamiający wizualnie i zaskakujący możliwościami technicznymi sceny.

Jesteśmy w siedemnastowiecznym Paryżu. Do miasta przyjechał młody, drobny mężczyzna (w obsadzie premierowej niezwykle utalentowany Piotr Bondyra). To d’Artagnan, który marzy, by zostać królewskim muszkieterem. Jest niepozorny, dlatego zarówno kapitan de Tréville (Cezary Studniak), jak i sami muszkieterowie żartują sobie z jego wygórowanych ambicji. Jednak młodzieniec  okazuje się nie w ciemię bity i udowadnia, że osiągnie to, co postanowił. Zaczynają się intrygi, spiski, kłamstwa, zdrady, pojedynki, bale, a we wszystko uwikłani są królewska para, angielski książę i wreszcie kardynał Richelieu (świetny w tej roli Błażej Wójcik). Miłostki, relacje międzyludzkie i prywatne porachunki mieszają się ze sprawami politycznymi. Przez całą opowieść przeprowadza nas narrator – Planchet, służący d’Artagnana (Mikołaj Woubishet, który doskonale spointuje swoim występem to muzyczne widowisko).

Choć początkowo niektóre rozwiązania, zwłaszcza w warstwie dramaturgicznej, są nieco kiczowate, a wybuchy i błyski zbyt efekciarskie, to po jakimś czasie zauważyć można, że twórcy traktują to tak naprawdę z przymrużeniem oka, zabawnie i w prześmiewczy, ale wyważony i subtelny sposób. Humor to w ogóle ważna część w  inscenizacji Konrada Imieli, co bardzo pozytywnie wpływa na całościowy odbiór spektaklu.

Scenografię (autorstwa Grzegorza Policińskiego) tworzą, często obracane i przesuwane, szare kamienne wieże, w których znajdują się drewniane pomieszczenia pozbawione czwartej ściany, byśmy mogli śledzić zdarzenia rozgrywające się w środku. Lwią część tej wirtuozerii wizualnej przedstawienie zawdzięcza Annie Chadaj, która zaprojektowała wspaniałe, bogate kostiumy, wyglądające jak uszyte z najwyższej jakości materiałów oraz reżyserii świateł Tomasza Filipiaka, budującej atmosferę poszczególnych scen.

Jedną z najciekawszych postaci  stworzyła Justyna Szafran, która w spektaklu wciela się w rolę Milady. Wspaniała, niezwykle charyzmatyczna aktorka przyciąga i zatrzymuje uwagę widza. Milady to femme fatale, agentka kardynała Richelieu. Od jej działań jak od iskry zapala się ogień kolejnych zdarzeń, a włosy Justyny Szafran w kolorze płomieni, które jak ogniki migają ze sceny, gdy Milady przemyka między kolejnymi budynkami oraz  charakterystyczny głos aktorki wspaniale podkreślają tajemniczość, niepokój i złożoność odgrywanej przez nią bohaterki.

Jednak nawet niewielkie role wnoszą wiele interesujących wątków do spektaklu. Urocza i zabawna jest Ewelina Adamska-Porczyk w roli Kitty, służącej Milady. Rozbiegany, chaotyczny, wciąż wymykający się oczom widza ale jednocześnie przyciągający uwagę, jest wcielający się w Grimauda, służącego Atosa, Maciej Musiałowski, jeden z najmłodszych aktorów, który dołączył do zespołu Capitolu po zwycięstwie w tegorocznym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Emose Uhunmwangho jako karczmarka  to zabawna, nieustępliwa gospocha pilnująca swojego interesu . Szkoda jedynie, że akurat w tym musicalu fenomenalne możliwości wokalne aktorki nie zostały w pełni wykorzystane.

Największe wrażenie wywołują sceny zbiorowe: śpiew połączony z, niekiedy bardzo prostymi, sekwencjami ruchowymi czy pojedynczymi gestami (choreografia autorstwa Jacka Gębury) sprawia, że te momenty nabierają ogromnej mocy i uderzają odbiorcę z dużą siłą. Musical kończy się właśnie taką wspaniałą sceną zbiorową. Oto ustawieni do widowni tyłem muszkieterowie stoją na podwyższonej platformie, która zniża się, przygniatając zgromadzony na dole tłum. Emocje w ludziach narastają, krew buzuje, bunt tylko czeka na iskrę. Za chwilę czara goryczy przeleje się i popłynie przez Paryż – tuż za rogiem czyha widmo rewolucji. Na ulicach już słychać hasło „Wolność, równość i braterstwo”. Bo przecież chyba powinno być tak, że jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego, prawda, panowie muszkieterowie?

 

Karolina Przystupa, Teatralia Wrocław
Internetowy magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu

Trzej muszkieterowie

na podstawie powieści Aleksandra Dumasa

scenariusz i teksty piosenek: Konrad Imiela i Marek Kocot

reżyseria: Konrad Imiela

muzyka: Krzesimir Dębski

scenografia: Grzegorz Policiński

kostiumy: Anna Chadaj

choreografia: Jacek Gębura

światła: Tomasz Filipiak

choreografia pojedynków: Maciej Andrzej Maciejewski i Sylwester Zawadzki

kierownictwo muzyczne: Krzesimir Dębski, Adam Skrzypek

premiera: 10 października 2015

fot. Łukasz Giza

 

Karolina Przystupa – rocznik 1993. Studiuje filologię polską (specjalność: sztuki widowiskowe) na Uniwersytecie Wrocławskim, trenuje taniec współczesny i biega na koncerty jazzowe. Interesuje się korespondencją sztuk. Kocha teatr. Każdy gatunek, w każdej formie i pod każdą postacią, a najbardziej teatr lalek i teatr animacji.