Wspomnienia w kolorze czarno-białym

Wspomnienia w kolorze czarno-białym

Na deskach Teatru Małego w Szczecinie wystawiono spektakl dotyczący jednej z najważniejszych postaci dawnej polskiej sceny rozrywkowej – Mieczysława Fogga. Po przekroczeniu progu zderzyłam się z niesamowitym zjawiskiem. W przyteatralnej kawiarence czekali widzowie – niemal wszyscy byli w sędziwym wieku. Ludzi młodych, łącznie ze mną, mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. Zjawisko to było tyleż uderzające, co urzekające. Staruszkowie, w dużej mierze pary, przyszli posłuchać piosenek z minionych lat. Wsłuchać się w melodie, które wypełniały dni ich młodości. Sentymentalne, czułostkowe, piękne.

W zamierzeniu reżysera Arkadiusza Buszki spektakl miał być podróżą przez twórczość piosenkarza, przybliżającą jego życiorys i odsłaniającą osobowość. W związku z tym koncepcja pracy nad spektaklem miała charakter nieco archeologiczny. Teatr Współczesny zorganizował w Szczecinie akcję, służącą odkopaniu wspomnień dotyczących artysty w odniesieniu do miasta. Każdy, kto w jakiś sposób zetknął się z Foggiem, mógł podzielić się swoją historią. Takie podejście do procesu twórczego przydaje całemu przedsięwzięciu autentyczności i zarazem zwiększa jego wartość artystyczną. Wybrane z repertuaru utwory przeplatały się z płynącą ze starego radia opowieścią, snutą przez samego Fogga, któremu głosu użyczył Marian Dworakowski. W strukturę spektaklu wpleciono również autentyczną rozmowę z artystą, przeprowadzoną w latach 70. na antenie Polskiego Radia Szczecin. Jak widać, docieranie do źródeł przybierało różne formy i oscylowało nie tylko wokół postaci Fogga. Bardzo ważnym punktem przedsięwzięcia był sam Szczecin.

Siłą spektaklu jest wybitna gra zespołowa. Jednocześnie każdy odnajduje się indywidualnie w kabaretowej konwencji. Widać naprawdę świetny warsztat aktorski. Poczucie rytmu, operowanie głosem, gestem, mimiką, tworzenie spójnej grupowej całości, zabawa i kreacja świata przedstawionego – są na najwyższym poziomie. Nie można jednak mówić o wybitnej indywidualnej kreacji aktorskiej, bo też nie jest to spektakl, który daje pole do popisu na tym obszarze. Bądź co bądź, ma on charakter rozrywkowy i bardzo dobrze, bo jaki mógłby być, jeśli tematem przewodnim jest życie Mieczysława Fogga?

Wyróżnienie należy się w szczególności Wiesławowi Orłowskiemu, który ujmował publiczność naturalnością, zabawnością, ale przede wszystkim głosem. To on gra pierwsze skrzypce. Maciej Litkowski rozbraja plastyczną mimiką. Iwona Kowalska i Grażyna Madej czują tę konwencję świetnie, choć wydaje się, że lepiej w tej roli odnajduje się ta druga. Spektakl na czworo śpiewających aktorów i jeden niski, przyjemny w odbiorze głos oceniam akurat na czwórkę z plusem – wszak był to „głos i tylko głos, i nic nie było oprócz głosu”, jak pisał Leśmian. Taka „ocena” wynika z moich teatralnych upodobań, które każą mi szukać w teatrze czegoś więcej niż tylko przyjemnej rozrywki.

Scenografię stworzyli Agnieszka Miluniec i Maciej Osmycki, zainspirowani op-artem, czyli sztuką optyczną, która rozkwit przeżywała w latach 50. i 60. XX wieku. Mieczysław Fogg kojarzy się przede wszystkim ze stylem międzywojnia, charakteryzującego się nonszalancją, elegancją i klasą. On sam – obowiązkowo w białej koszuli i z muszką pod szyją. Otoczenie – najlepiej mała, urocza kawiarenka z niewielkimi, okrągłymi stolikami; w powietrzu unosi się dym tytoniowy, a całość oświetlają świece ustawione w pięknych świecznikach.

Scenografia przedstawia najpierw obraz – na czarnych płótnach białą kreską nakreślone jest właśnie takie miejsce. To odwołanie do starego stylu, czaru i  klimatu. Potem następuje zmiana wystroju. Dosyć inwazyjnie wkracza wyżej wspomniany op-art. Wywołujący złudzenia optyczne, bardziej kojarzy się ze sztuką nowoczesną niż ze staromodnym stylem Fogga. I w tym miejscu następuje istotne przełamanie konwencji – spójność zostaje rozbita w bardzo ciekawy sposób, poprzez zderzenie dwóch odległych poetyk. Pomimo tej rozbieżności „szczeciński Fogg” nie traci czaru dawnych lat, ale zyskuje ciekawą wizualnie oprawę. Momentami aż za bardzo współgrającą ze światem przedstawionym (mam na myśli moment, kiedy na scenie wszystko zaczyna falować pod wpływem Setki). Eleganckie i odświętne stroje uzupełniają scenografię, tworzą harmonijną całość w kolorze czarno-białym.

Za aranżację utworów był odpowiedzialny Krzysztof Baranowski, który w wywiadach powtarza, że chciał nadać piosenkom świeżość, nie odbierając im przy tym naturalnego, starego piękna. Uważam, że to zamierzenie się powiodło, choć nie było urzekające.  Nieprzekombinowane aranżacje zachowywały klimat oraz nośność dawnych piosenek. Można dodać, że reżyser przesłuchał około tysiąca utworów, z których wybrał siedemnaście (to  jeszcze w odniesieniu do dłubaniny archeologicznej, jaką twórcy musieli wykonać, by spektakl powstał).

Przytoczę fragment wspomnień Mieczysława Fogga wykorzystany także w ulotce promującej, który idealnie podsumowuje powyższą recenzję: „Podobno krąży o mnie następująca anegdota: nasi archeolodzy odkopali mumię sprzed kilku tysięcy lat, na której hieroglifowy napis głosił, że w kilka minut po odkopaniu mumia ożyje… Archeolodzy oczyścili szacowny zabytek i pełni ekscytacji poczęli się weń wpatrywać. I rzeczywiście: po dwóch godzinach mumia zaczęła mrugać oczyma, otworzyła usta i zapytała: »Czy Fogg jeszcze śpiewa?«, po czym się rozsypała”. Myślę, że szczecińscy archeolodzy z Teatru Współczesnego mogą śmiało odpowiedzieć: tak, Fogg wciąż śpiewa, a my mu w tym śpiewie pomagamy. I niestety, nawet jeżeli twórcy chcieli uniknąć sentymentalizmu i czułostkowości, to zamierzenie to absolutnie się nie powiodło. Przy takiej publiczności i przy tak dobranym repertuarze jest to zadanie niewykonalne. To właśnie sentymentalizm, wzruszenie i czułostkowość stają się największą wartością spektaklu.

 Kinga Binkowska, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 48/2013

Teatr Współczesny w Szczecinie

Dobry wieczór Fogg

scenariusz i reżyseria: Arkadiusz Buszko

aranżacje piosenek: Krzysztof Baranowski

kostiumy: Agnieszka Miluniec, Olivia Zmysłowski (asystentka)

scenografia: Agnieszka Miluniec, Maciej Osmycki

obsada: Iwona Kowalska, Grażyna Madej, Maciej Litkowski, Wiesław Orłowski, Marian Dworakowski (głos z radia)

fot. Bartek Sowa

premiera: 25 stycznia 2013