Wieś z piekła rodem (Exterminator)

Szybka decyzja. Waliza wypchana tysiącami, dobrobyt, sława i blichtr czy marna wierność ideałom, które codziennie upadają? Obciach, tandeta i podziw mas czy oryginalność, indywidualizm, niszowość? Twórczość podziemna, przełamująca tabu i brzydząca się cenzurą czy popkultura, powszechnie dostępna i praktykowana? Chwila, wybór nie jest łatwy, konfrontuje plany na przyszłość z marzeniami przeszłości. Pieniądze (słowo-klucz) szczęście dają – może pięć minut romansu z Dodą nie zaszkodzi?

Podobny dylemat mają bohaterowie najnowszej premiery na Scenie na Woli Teatru Dramatycznego. Exterminator w reżyserii Aldony Figury opowiada historię czwórki przyjaciół z Kochanowa. Tworzą oni zgrany zespół, dosłownie, Exterminator to nazwa kapeli deathmetalowej. A deathmetal, zapamiętajcie, to nie tylko muzyka, lecz także styl bycia. Chłopaki grają razem już od długiego czasu, zdążyli skończyć studia, ożenić się, spalić tony marihuany i znaleźć lepsze lub gorsze prace. Raz w tygodniu szarpią struny i wciąż marzą o pierwszej trasie koncertowej. Ich instrumenty od dawna nie widziały światła dziennego, ich piosenek nikt nie nuci Czy ktoś w ogóle o nich słyszał?

Nagle pojawia się światełko w tunelu. Niestroniący od kieliszka wójt ma propozycję nie do odrzucenia – występ przed lokalną publicznością na dożynkach i możliwość zarobienia 50 tysięcy złotych. To czas kampanii, a inwestycja w młode talenty zawsze chwyta za serce. Metalowcy musieliby tylko nieco złagodzić swoją muzykę, by zachwycić tłum. Marceli, Makar, Jaromir i Lizzy stają przed ciężkim wyborem. Komedię przełamuje gorzki wydźwięk – ścierają się kultura z władzą, media z prawdą, własne sumienie z żądzą pieniądza i sławy. Chęć trzymania w ręku własnej płyty, za cenę malutkiego kompromisu, przekonuje do występu. Pech chciał, że dożynki to nie jedyna wpadka zespołu. Mieszkańcy Kochanowa kochają festyny, a Exterminator, podstępnie zaszantażowany przez wójta, to ich nowa chluba. Muzycy grają to, co wszyscy lubią – od Modern Talking po Kolorowe  jarmarki… Upadli po raz drugi, trzeci i czwarty. Czy uda się im jeszcze powstać?

Ogromnym atutem spektaklu jest pozornie niewyszukana scenografia i nieliczne rekwizyty: perkusja, gitary, mikrofony, piece. Publiczność, dzięki muzyce na żywo, umiejętnej grze na instrumentach i mocnym wokalom, czuje się, jakby była na prawdziwym koncercie.

Exterminator to także świetne mroczne stroje, dziary, łańcuchy, które doskonale obrazują subkulturę. Aktorzy są bardzo wiarygodni, mają piekło w oczach, z koszulek wyrywają się czarne serca. Dobrze przyswoili metalowy alfabet, mówią wulgarnie, kolokwializmami. Opanowali do perfekcji heandbanging, growling i ostre riffy. Publiczność bawi się doskonale, oklaskuje, wspiera wokalnie.

Po zakończeniu sztuki owacje trwały jeszcze długo, dały się słyszeć domagania o bis (zwłaszcza Kolorowych jarmarków), a to wydaje się rzadkością w teatrze. Exterminator wrócił na scenę, żeby zagrać, wbrew nawoływaniom tłumu, The Mountains of Madness –  czyściutki death metal,. Kawałek powstał na potrzeby przedstawienia, jego autorem jest Piotr Wącisz z kapeli Corruption. Chłopaki tak łatwo się nie sprzedadzą, nie zerwą z etosem.

Spektakl ma określoną konwencję – bazuje na retrospekcjach. Przyjaciele sięgają pamięcią do lat studiów i występów. Zabawne i błyskotliwe dialogi bawią do łez, a wspominki stają się pretekstem do rozmyślań. Małomiasteczkowość i problem z weryfikacją planów związanych z karierą i studiami zostały uwypuklone i przerysowane. Oprócz świetnej zabawy to także okazja do rachunku sumienia. W końcu każdy, niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania i uprawianego zawodu, pamięta fascynacje z młodości, złe wybory, strach przed ryzykiem, ceny za  kompromisy i konformizm.

Niebanalna historia, ironia, głośne dźwięki – trafią do każdego widza. Sztuka nie pozbawia nadziei, a jej komediowy wydźwięk wywołuje uśmiech. Exterminator to półtorej godziny dobrej zabawy, podszytej głębszym przesłaniem. Narzekającym na mało ambitny i koncertowy charakter przedsięwzięcia polecam spektakle inne niż komediowe.

Iga Górecka, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 63/2013

Scena na Woli Teatru Dramatycznego w Warszawie

Exterminator

reżyseria: Aldona Figura

scenografia: Jan Kozikowski

dramaturgia: Piotr Rowicki

konsultacje muzyczne: Piotr Wącisz, Bartek Gamracy

aranżacje muzyczne: Piotr Wącisz, Paweł Domagała

asystentka reżysera: Wiktoria Konopko

obsada: Paweł Domagała (Marcel), Kamil Siegmund (Makar), Sebastian Skoczeń (Lizzy), Przemysław Kosiński (Jaro), Henryk Niebudek (Wójt), Agata Wątróbska (żona), Zuzanna Grabowska (dziennikarka)

premiera: 22 maja 2013

fot. Krzysztof Bieliński

Iga Górecka – absolwentka filologii polskiej.