Wielka historia mniejszych aktorów

Kiedy czytam recenzje, bez różnicy czy mowa o książce, filmie, czy spektaklu, odpychają mnie i zarazem budzą powątpiewanie słowa, którymi krytycy patetycznie podkreślają słuszność dzieła. Jednak po czytelniczym spotkaniu z Dziejami teatru lalek w Polsce 1944–2000 Marka Waszkiela (wydawnictwo AT w Warszawie) sama skłonna jestem w jednym zdaniu użyć słów: lektura ważna i wręcz potrzebna!

Już przy pierwszym zetknięciu z Dziejami… nie sposób oprzeć się wydawniczej elegancji – dobrej jakości papier, twarda i gładka w dotyku okładka (przedstawiająca zdjęcie ze spektaklu Sklepy cynamonowe Schulza reżyserii Franka Soehnlego, zrealizowanego w Białostockim Teatrze Lalek w 2008 roku) z pewnością spotkają się z uznaniem koneserów. Zdjęcie w pewien sposób tematyzuje treść książki – dwie marionetki Soehnlego w skupieniu czytają opasłą księgę. Obraz ten przywodzi na myśl odczytanie historii teatru lalek przez nie same, co współgra z koncepcją autonomiczności lalki jako równorzędnego partnera dla aktora-lalkarza. Tę właśnie na kartach swej książki promuje Marek Waszkiel. Poza tym znamienne, że na okładce widnieje zdjęcie z przedstawienia niepolskiego (choć stworzonego w BTL-u i opartego na polskim tekście). Może to rodzaj drogowskazu dla polskiego lalkarstwa XXI wieku – tzn. otwórzmy się na międzynarodową współpracę, ale i nie rezygnujmy z naszego dziedzictwa narodowego? Nie ma natomiast wątpliwości, że postawienie wyłącznie na czarno-białe, liczne i starannie dobrane fotografie oraz czarne kartki oddzielające poszczególne rozdziały, to wynik dbałości o estetykę.

Ale najwyższa pora przejść do meritum i na poważnie otworzyć Dzieje…, prawie sześćsetstronicową publikację.

Książka została podzielona na cztery części według klucza chronologicznego: Część I. Nowy gatunek (1944–1962), Część II. Stabilizacja (1962–1981), Część III. Rozproszenie (1981– 2000) oraz – porządkującą wszystkie ważne i najważniejsze wydarzenia – przejrzystą, uzupełnioną zdjęciami, kronikę Część IV. Kronika polskiego teatru lalek (1944–2000). Publikacja pomyślana jest na tyle uniwersalnie, że może posłużyć zarówno studentom kierunków związanych z wiedzą o teatrze i sztukach performatywnych czy szeroko pojętą humanistyką, jak i laikom, dopiero co rozwijającym zainteresowanie teatrem lalek, pracownikom naukowym, poszukującym rzetelnego opracowania faktograficznego (co oferuje przede wszystkim część czwarta, bogata bibliografia i indeks osób).

Język, którym posługuje się Marek Waszkiel, stanowi niewątpliwy atut – historia ponad półwiecza polskiego teatru lalek została podana jako wartka i trzymająca w napięciu opowieść o ludziach, którzy go tworzą – ich relacjach towarzyskich i artystycznych, ale też konfliktach zawodowych i twórczych bitwach; o spektaklach, które już od pierwszych pokazów stały się żywą legendą; o festiwalach, czyli platformach krajowego i międzynarodowego dialogu. Nieoceniona wartość merytoryczna publikacji nie dziwi chyba tych, którym autor nie jest obcy: Waszkiel to konsultant teatru lalek, autor, pedagog i doradca do spraw lalkarskich na świecie (jak sam siebie przedstawia na stronie internetowej). Ale książka zdecydowanie wybija się na tle większości podręczników akademickich. Przede wszystkim nie można zarzucić jej nudy i zadęcia naukowego, które tak często zabijają nawet najbardziej inspirujące koncepcje. Ponadto Dzieje teatru lalek w Polsce 1944–2000, choć traktują o gatunku teatru spoza głównego nurtu zainteresowań krytyki i widzów, wcale nie muszą być skazane na marginalizację. Waszkiel nie tyle wyabstrahował historię teatru lalek z szeroko pojętego życia teatralnego jako dziwaczny twór, który właściwie nie wiadomo, gdzie umiejscowić (a tak właśnie często funkcjonuje teatr lalek poza swoim środowiskiem), ile – przy zachowaniu odrębności gatunku – umieścił go w szerszym kontekście społecznym, instytucjonalnym, politycznym i – oczywiście – artystycznym.

Dobrym pomysłem, wpisującym się zresztą we współczesne trendy mnemotechniki, jest zastosowanie małych tabelek z faktami tematycznie odpowiadającymi danemu rozdziałowi. Poza tym najważniejsze nazwiska, teatry czy nazwy festiwali są powtarzane na tyle często, ale mimo wszystko z wyczuciem, że czytelnik zapamiętuje je niemal samoistnie. Innym rozwiązaniem wpływającym na przejrzystość tekstu, pozwalającym na uniknięcie pułapki przeładowania nadmiarem informacji, jest wprowadzenie nawiasów, w których znajdujemy odsyłacze do odpowiednich miejsc w kronice.

Opowiadając o środowisku lalkarskim, Waszkiel rezygnuje z pozycji wszechwiedzącej, obiektywnej wyroczni. Pozwala czytelnikowi spotkać się z bohaterami z krwi i kości, z całą gamą sukcesów twórczych, ale i nieuniknionymi porażkami lub okresami zwątpienia, martwoty artystycznej. Nad daty czy suche fakty, które przecież tak szybko ulatują z pamięci czytającego, Waszkiel przedkłada fragmenty recenzji, opinie ludzi ze środowiska lalkarskiego, wypowiedzi samych twórców, a także własne, niejednokrotnie porywające sugestywnością i zarazem prostotą przekazu, interpretacje. I nieważne, czy opowiada o pionierach powojennego polskiego teatru lalek – Janinie Kilian-Stanisławskiej, Władysławie Jaremie, Henryku Rylu, żeby wymienić tylko tych najważniejszych, czy też o ich uczniach, naśladowcach lub konkurentach – błyskotliwym Janie Wilkowskim, który otworzył międzynarodowe furtki dla polskiego lalkarstwa; Janie Dormanie, niezależnym eksperymentatorze, spędzającym sen z powiek ministerialnym urzędnikom, nie bardzo wiedzącym, gdzie przypisać prowadzony przez niego Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie; czy też o Natalii Gołębskiej, kobiecie, która stworzyła polski lalkowy styl narodowy, przez kilka dobrych dekad wyznaczający jakość polskiego lalkarstwa. Wiele nazwisk można by jeszcze wymienić, ale znacznie lepiej sięgnąć po książkę.

Oprócz losów ludzi ze środowiska lalkarskiego Waszkiel przybliża czytelnikowi m.in. problem kształcenia profesjonalnych aktorów-lalkarzy, sposoby funkcjonowania teatrów lalek w poprzednim ustroju – w ramach odgórnie zarządzanej i cenzurowanej instytucji państwowej (model sowiecki), ale także współcześnie – w niezależnych zespołach nieinstytucjonalnych, finansowanych w systemie grantów. Analizuje działalność poszczególnych teatrów czy twórców, podaje też syntetyczny opis stylów lalkarskich, które wykształciły się w Polsce. Wreszcie naświetla sporną kwestię dotyczącą widza teatru lalek – jest nim dziecko czy dorosły?

Już na wstępie zaznaczyłam, że trafia do czytelnika książka ważna i potrzebna, wypada więc dodać, że także w pewien sposób konieczna. Otóż w 1990 roku Marek Waszkiel opublikował Dzieje teatru lalek w Polsce (do 1945 roku), więc pozycja z 2012 roku jest uzupełnieniem wielkiej historii mniejszych aktorów – czyli wszelkiego rodzaju lalek.

Widzę tylko jeden problem. Otóż  skrupulatny bibliotekarz, czytający każdą książkę, nim postawi ją na właściwiej półce, mógłby mieć nie lada kłopot z klasyfikacją tej pozycji – to podręcznik akademicki czy może już literatura piękna?

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 48/2013

Marek Waszkiel, Dzieje teatru lalek w Polsce 1944–2000, Warszawa: Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza, 2012.

 Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii UJ, od 2008 roku związana z Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.