Wbrew pozorom (Absolwent)

Jakub Krofta postanowił zmierzyć się z najgłośniejszą produkcją lat sześćdziesiątych, która Nicholsonowi przyniosła Oscara, a Dustina Hoffmana postawiła na piedestale hollywoodzkich gwiazd. Przeniesienie Absolwenta na deski Teatru Dramatycznego wydaje się ryzykowne, ale tylko na pozór.

Ponadczasowość i uniwersalność powieści Charlesa Webbera odnajdujemy już w pierwszych scenach. Kto choć raz nie poczuł się jak Beniamin Braddoch (w tej roli Krzysztof Brzazgoń)?

Bohatera poznajemy w momencie, gdy staje na życiowym rozdrożu. Ben ukończył college, a po powrocie do domu nagle nie wie, co dalej. Miota się nieustannie, próbując odnaleźć miejsce na świecie. Poszukuje wrażeń i ucieczki od otaczającej go rzeczywistości, złożonej – jak się wydaje – wyłącznie ze znudzonych mas klasy średniej. Ucieka z domu, wiedziony falą pragnień, potrzebą odszukania prawdziwszego świata, nowych ludzi i uczuć. Panicznie boi się przeobrażenia w jeszcze jedną groteskową marionetkę.

Jesteśmy świadkami przemiany poczwary w motyla. Ben nie przekracza progu dorosłości w osamotnieniu, towarzyszy mu Pani Robinson (Agnieszka Warchulska) –  kobieta na wskroś ironiczna, cyniczna do szpiku kości, zagłuszająca samotność i pustkę morzem alkoholu; kobieta, która odmieniła swoje życie w ciągu jednej nocy spędzonej na tylnym siedzeniu forda. Rozczulają przy tym niewinność i rozterki moralne Bena. Dostrzegamy w nim własne odbicie. Najpewniej sami, jak on, dalibyśmy się komuś uwieść, oderwać od rzeczywistości i za rękę wprowadzić w pociągającą – z pozoru – dorosłość.

Kiedy na scenę wkracza Elain Robinson, doświadczamy zderzenia dwóch światów. Z jednej strony znudzony, nihilistyczny, całkowicie zgniły, reprezentowany przez Bena. Z drugiej – naiwny, skrajnie optymistyczny, pełen dobra świat Elain. Uczucie spada na mężczyznę, przytłacza go, ale równocześnie napędza do działania. Bohater ostatecznie sięga do tych pokładów człowieczeństwa, których na próżno szukał u boku Pani Robinson. Znajdując upragnione, jest gotów walczyć niezależnie od ceny, jaką trzeba za to zapłacić.

Choć raz w życiu zrób to, na co masz ochotę. Żyj swoim życiem. W słowach, które Pani Robinson wykrzykuje do córki, zawiera się myśl przewodnia tej sztuki. Choć tekst powstał prawie czterdzieści lat temu, pozostaje aktualny. Czy i my nie miotamy się wśród codziennych pozorów, szukając prawdziwego sensu życia, tego, który często jest tuż obok?

Inscenizacja Krofta sprawia, że zatrzymujemy się w codziennym pędzie, żeby zajrzeć w głąb siebie i być może odnaleźć odpowiedź na wiecznie nurtujące pytanie: jak żyć?
Minimalizm i oszczędność scenografii Absolwenta pozwala skupić się na tym, co ukryte między wierszami. Przenosimy się zatem do lat sześćdziesiątych, wyczuwamy nieco obyczajowość tamtych czasów, doświadczamy podobnego lęku o przyszłość, tego samego rozczarowania życiem.

Aktorzy – wpisani w tę surowość – zaprezentowali pełnię swoich możliwości i artystycznego kunsztu. Agnieszka Warchulska zawładnęła sceną. Odważnie, niemal drapieżnie prowadzi uwodzicielską grę z widzem.  Z jednej strony jej pożądamy, z drugiej nienawidzimy.

Utrzymywanie nieustającego napięcia, oddanie miotających wewnętrznie rozterek bohatera stanowi wyzwanie, któremu Krzysztof Brzazgoń bezsprzecznie sprostał. Absolwenta warto zobaczyć, żeby – paradoksalnie – odzyskać wewnętrzny rezonans.

Marta Kammbach, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 79/2013

Teatr Dramatyczny w Warszawie

Absolwent

Terry Johnson

reżyseria: Jakub Krofta

przekład: Jacek Poniedziałek

scenografia: Jan Polivka

kostiumy: Ilona Binarsch

muzyka: Vratislav Šrámek

asystentka reżysera: Ewa Słobodzianek

obsada: Krzysztof Brzazgoń (Beniamin), Agnieszka Warchulska (Pani Robinson), Krzysztof Dracz (Pan Robinson), Anna Szymańczyk (Elaine), Jolanta Olszewska (Pani Braddock, Striptizerka), Mariusz Drężek (Pan Braddock), Andrzej Blumenfeld (Psychiatra, Pastor, Gość w barze), Piotr Siwkiewicz (Recepcjonista, Barman, Carl)

premiera: 6 lipca 2013

fot. Krzysztof Bieliński