Wanda, czyli zabawy z mitem

Wanda, czyli zabawy z mitem

Pytanie, czy potrafimy karmić się mitem, czy może mit karmi się nami, zredukowałbym do jego drugiej części. To zawsze my jesteśmy jego pożywką, nie da się go powołać, ponieważ powstaje samoistnie, a działania na nim trudno przewidzieć. W Wandzie przybrały one charakter zabawy bez konkluzji.

Usadzono nas na dnie, w odmętach Wisły. Scenografia przedstawia wnętrze pokoju, tyle że z odwróconą perspektywą. Tylna ściana sceny posłużyła za sufit z wiszącym żyrandolem. Na prawym boku znalazło się okno z zasłonami, po przeciwnej stronie zegar z kukułką, na podłodze lustro, a pod nim mniejsze okienko. Całe pomieszczenie przecięto, a z otrzymanej w ten sposób szczeliny oraz wspomnianego już okna będą się wyłaniać postaci. Koniec sceny to jednocześnie granica, za którą płynie Wisła. Poniżej rampy, w nieładzie, ustawiono fotele, kanapy i pufki zwrócone nie ku publiczności, a w stronę przeciwną. W tym wykolejonym domku, z oddolną perspektywą, Wandy rzucające się do Wisły będą oglądać wydarzenia. Niektóre powrócą na powierzchnię, inne, jak Wanda Ofelia Królowa Głębiny (Dorota Segda) nigdy rzeki nie opuszczą. To ponadto świat z ciążeniem ku dnu, odczują je zwłaszcza tytułowe bohaterki – zmagające się z przyciąganiem wody, do czego niejako zmuszona jest także widownia.

W spektaklu znalazło się aż pięć Wand, z czego jedna okazała się mężczyzną (Szymon Czacki). Podobną mnogość wątków oferuje cała sztuka Passiniego – -niczym w palimpseście kolejne warstwy to następne postaci, wątki, odwołania czy cytaty. Działają mechanizmy podobne do tych uruchamianych przez strumień świadomości – jedna myśl rodzi drugą, a z tamtej wyłania się nowa. Zabiegi te mają w jakiś sposób poddać mit liftingowi. Upraszczając, tak oto Wanda staje się małą dziewczyną i nie mogąc odnaleźć się w sytuacji, skacze w wodne odmęty. Innym razem ów skok przybierze wymiar zabawy – ciągłego wskakiwania i wychodzenia z wody na zasadzie podobieństwa przywołana zostanie postać Ofelii – ona także zakończyła swój żywot topiąc się w rzece. Z próbą ratunku przyjdzie jej brat – Laertes (wspomniany już Czacki) – który innym razem jako ona sama tudzież Wanda Chłopiec, wysłuchiwać będzie hamletycznego „być albo nie być” po niemiecku, w wykonaniu Krzysztofa Zawadzkiego. Zgoła odmienną historią podzieli się z nami Segda w swoim monologu, niejako o nas samych, bo jak dowiemy się pod koniec przedstawienia:„ta pani to jakby Polska jest”. A skoro kraj nasz to w ręku szklanka z trunkiem, nastrój melancholijny, temperament skrywany pozorami i chód, jak statek pijany na wzburzonej wodzie. Swoją wersję prawdy zaoferuje nam także – wyciągnięta z wody, lekko już rozpadająca się, ale odziana w kreację à la Marilyn Monroe – Stara Łendi (Paulina Puślednik). Niemalże improwizując, będzie łączyć utarte frazesy z teoriami spiskowymi, figurę emancypacyjnej aktywistki z rozkapryszoną gwiazdą popu czy insynuacje, jakoby Wanda stała się Syrenką warszawską. Jak zatem można zauważyć, Wanda jest abstrakcją na zasadzie swobodnej asocjacji pomysłów.

Stawianie ważkich pytań w stylu: czym jest dla nas mit o Wandzie, co Niemca nie chciała lub czy jest nam w ogóle potrzebny, w kontekście tej sztuki wydaje się raczej groteskowe. Passini nie wprowadził porządku przyczynowo-skutkowego. Jego sztuka nie dekonstruuje ani nie wskazuje wyjścia poza przestrzeń mityczną, a chwyty takie jak na przykład uczynienie bohaterki feministką jawią się raczej jako puste gesty. Wanda to bardzo plastyczny spektakl, uzupełniany wizualizacjami (np.: zabawa dzieci wokół kałuży, w której ostatecznie wyląduje dziewczynka wśród płatków kwiatów, zupełnie jak na prerafaelickim obrazie Ofelii czy dziewczyna stojąca nad przepaścią, nosząca się z zamiarem skoku), złożony z wielu intertekstualnych odniesień. Aktorzy i aktorki mają poczucie obecności na scenie, co objawia się w parabazach czy nieskrępowanym szukaniu pomocy u suflerki. Paradoksalnie jednak, wór metatekstu pozbawiony jest wniosków i głębi.

Krzysztof Domin, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 66/2013

Narodowy Stary Teatr imienia Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Wanda

tekst: Sylwia Chutnik, Patrycja Dołowy

reżyseria: Paweł Passini

scenografia: Anna Met

kostiumy: Zuzanna Srebrna

wizualizacje: Maria Porzyc

muzyka: Daniel Moński, Paweł Passini

asystentka reżysera: Beata Kucharska

inspicjent: Ewa Wrześniak

sufler: Joanna Monkiewicz

obsada: Katarzyna Zawadzka (Wanda Dziecko), Marta Nieradkiewicz (Młoda Wanda), Dorota Segda (Wanda Ofelia Królowa Głębiny), Paulina Puślednik (Stara Łendi), Szymon Czacki (Wanda Chłopiec / Ofelia / Laertes), Krzysztof Zawadzki (Niemiec / Hamlet), Roman Gancarczyk (Śmiech / Poloniusz / Dziad 1), Zbigniew W. Kaleta (Łopuch / Ksiądz / Dziad 2), Zbigniew Ruciński (Laborant 1 / Grabarz / Krak), Ryszard Łukowski (Laborant 2 / Grabarz 2 / Wiesiek Hydraulik)

premiera: 23. czerwca 2013

fot. mat. teatru

Krzysztof Domin – student wiedzy o teatrze i komparatystyki UJ.