Uwstecznienie (Darwintodarwin)

Uwstecznienie (Darwintodarwin)

Ewolucji swojej teorii w spektakl teatru tańca nie wymyśliłby sam Darwin. Nasze ciało ewoluowało przez siedem milionów lat (o czym przypominają twórcy w krótkim opisie spektaklu), a jednak wygląda na to, że od czasów praczłowieka niewiele się zmieniło. Choreografia Johannesa Wielanda przedstawia bowiem drogę w odwrotnym niż w popularnym wyobrażeniu kierunku, pokazując ukrytą w człowieku małpią dzikość. Efekt bywa momentami interesujący, ale często jest po prostu groteskowy.

Tego rodzaju mieszane uczucia wywołuje już jedna z pierwszych scen, w której dwie tancerki stają tuż przez publicznością i zaczynają się w jej kierunku wyginać i wdzięczyć. Ich działania są jednak raczej dziwaczne i trudno jednoznacznie stwierdzić, czy groteskowość jest celowa czy nieświadoma. Przerysowany charakter całego przedstawienia wskazuje jednak na ten pierwszy wariant. Za plecami kobiet trzecia tancerka wyrzuca na ziemię mnóstwo szminek, które rozrzuca po całym pomieszczeniu. Płacząc i śmiejąc się na przemian, kobieta udaje, że maluje sobie nimi usta. Barwy godowe zostały nałożone, pora rozpocząć śmieszno-smutne widowisko.

Już po chwili po przekątnej sceny defiluje procesja człekokształtnych małp: pochylone figury, stąpające kołyszącym się krokiem, których ręce niemal dotykają ziemi. Wkrótce wszyscy tancerze i tancerki dołączają do ironicznej wariacji na temat słynnej (i przerabianej już na setki sposobów) ikonografii ukazującej ewolucję homo sapiens. Całej sytuacji towarzyszy powracająca kilkukrotnie w trakcie przedstawienia głośna muzyka o szybkim, a zarazem niemal transowym rytmie.

Na scenie oprócz wykonawców znajduje się mikrofon, do którego raz na jakiś czas ktoś coś mówi lub śpiewa. Trudno tu jednak o komunikację – słowa nie mają w tym dzikim świecie zbyt dużego znaczenia. Są jedynie pustym dźwiękiem, w najlepszym wypadku bezsensowną paplaniną. Najlepiej ukazuje to nieco kabaretowa scena flirtu między kobietą w różu i mężczyzną w czerwonej bluzie. Ona trzyma w ręku mikrofon i wydaje z siebie wysokie dźwięki, z których zrozumieć można jedynie pojedyncze słowa: „you are so…”, „and you…”, „I like you very, very much…”. Nie potrzebują oni jednak zdań wielokrotnie złożonych – ich działaniami rządzi instynkt. Wiadomo, do czego on prowadzi, jednak, żeby uniknąć niedomówień choreograf wprowadza odpowiednią ilustrację, którą stanowi następujący bezpośrednio po scenie „rozmowy” taniec innej pary, przeradzający się szybko w kopulację z podłogą.

Spektakl, choć chwilami przyjemny, częściej bywa irytujący. W dość sztampowy sposób pokazuje, że choć ludzie są trochę sprytniejsi od szympansów, to jednak czasem bliżej im do naszych wspólnych przodków, niż chcielibyśmy przyznać. Trudno to nazwać odkryciem na miarę Darwina.

 

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 173/2016

 

Darwintodarwin

inscenizacja i choreografia: Johannes Wieland

muzyka: utwory zespołów This Will Destroy You, Pan American i innych
kostiumy: Johannes Wieland/Anne Bentgens
asystenci: Carla Jordao; Pin–chieh Chen
tancerze: Maria Giovanna delle Donne, Gotautė Kalmatavičiūtė, Lena Rabe, Geraldine Rosteius, Safet Mistele, Evangelos Poulinas

fot. Svetlana Batrura

 

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studentka krytyki literackiej i wiedzy o teatrze, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.