Z uśmiechem spójrzmy na Wschód – Festiwal Nikołaja Kolady w Teatrze Studio

Z uśmiechem spójrzmy na Wschód – Festiwal Nikołaja Kolady w Teatrze Studio

Teatralna Warszawa zatrzęsła się z radości. Kolada, ikona współczesnej reżyserii, po udanych spektaklach w Łodzi, Gdańsku i Krakowie, po raz kolejny przyjechał do Polski, by nadzorować próby do Rewizora. Wzięci na warsztat aktorzy Teatru Studio otworzyli trwający ponad tydzień festiwal imienia Nikołaja Kolady sztuką Gogola. Wyborem repertuaru wraz z Koladą zajęła się Agnieszka Lubomira Piotrowska – tłumaczka rosyjskiej literatury. Zobaczyliśmy klasykę dramatu – Szekspira, Williamsa, Czechowa. Jak mówi Agnieszka Glińska, dyrektorka Teatru Studio i twórczyni Festiwalu, „Warto posłuchać głosu artysty, który żyje, tworzy w Rosji, zmaga się z tamtym światem”. Zatem czym są inscenizacje Kolady w obliczu dzisiejszego świata?

Uralskie słońce

Nikołaj Kolada to nazwisko-marka. To określony zespół cech, które wychodzą na scenę z całym jego zespołem. To pewność innowacyjności, a zarazem sprytnej prostoty przekazu. Pracuje w Jekaterynburgu, mieście u stóp Uralu, w którym mieści się jego teatr. Krytycy teatralni zgodnie określają jego postać jako „słońce rosyjskiej dramaturgii”. Ceniony jest za swoją skromność i pasję. Mawiał: „Kocham aktorów-artystów, którzy przede wszystkim lubią teatr. Lubię przyjść do mojego teatru i umyć w nim podłogę czy scenę”. Jego teatralna ekipa jest niczym jedna wielka rodzina, podróżująca ze swoimi spektaklami po świecie i rozsiewająca po nim energię. Kolada nie tylko reżyseruje spektakle, lecz także jest cenionym dramaturgiem. Polskiej publiczności znany jest głównie spektakl Merylin Mongoł. Dzięki rewolucji, której dokonał w rosyjskiej dramaturgii w latach 90. XX wieku, czas ten nazywany jest dekadą Kolady.

Bajki dla dorosłych

W ramach Festiwalu udało mi się zobaczyć Wiśniowy sad. Interpretacja jednego z najsłynniejszych dramatów Czechowa jest głośna, kolorowa, gwarna. Prawie każda scena niesie ze sobą pokaźny przekaz radości, wyśpiewywany w rytm piosenki o Lubie, która przewija się niemal przez cały czas trwania spektaklu. Reżyser wypunktował komizm słowny i sytuacyjny, przez co z początku utwór gubi zakładany dla niego gatunek. Moralny sens dramatu pozytywistycznego jest wprowadzany dyskretnie, by w scenie kulminacyjnej móc uderzyć jak grom z jasnego nieba. Wszystkie postaci są silne zarysowane. Dotyczy to zarówno kunsztu aktorskiego, wyraźnej mimiki, zdecydowanych gestów, jak i zewnętrznych warstw – dopracowanych, budzących uczucie przepychu strojów, oryginalnej biżuterii z wieloma detalami, symbolicznych rekwizytów. Dla oka wszystko jest bajką, graną w jasnym świetle, z szerokimi uśmiechami na twarzach aktorów. Z takim potencjałem uczniowie Kolady mogliby z powodzeniem grać i adaptacje Hansa Andersena. Zresztą, reżyser nieraz podkreślał, co dla niego jest w teatrze najważniejsze. Mówił: „Myślę, że aktorzy i wszyscy pracujący w teatrze powinni zachować te cechy z dzieciństwa na całe życie. W teatrze powinniśmy się wygłupiać, bawić, cieszyć i w ten sposób dawać szczęście i radość publice, która siedzi na widowni. W tym sensie rozumiem teatr, dlatego tu pracuję. Trzeba tak robić aż do starych lat. Ja mam 56 lat, a czuję się, jakbym miał osiem czy dziesięć”. Jednak warstwa tekstowa opiera się na treści dotyczącej zagadnień wyższego poziomu psychologicznego, podejmuje próbę opowiedzenia o trudnym stanie unieważniania rzeczywistości, usprawiedliwiania się z przeszłości oraz o kategoriach zabójczego ludzkiego przyzwyczajenia. To zdecydowanie zalicza Wiśniowy sad do grona sztuk wyłącznie dla widzów dorosłych. Prawdziwą perełką jest scenografia, a szczególnie pomysł na wykonanie tytułowego sadu. Drewniane klocki-pnie są przez bohaterów ustawiane i metaforycznie burzone. Biel kwitnących owoców zobrazowano przez nakładanie na gałązki plastikowych kubeczków, symbolizujących również bezwartościowość marzeń dziecinnych. Motyw białych kubków przewija się przez cały spektakl – bohaterowie piją z nich podczas zabaw, chodzą między nimi i depczą je. Ta metafora bardzo silnie trafia do widza.

Hamlet obnażony

Szekspirowska tragedia też zaczyna się piosenką. Też jest przaśnie i kolorowo, i przez pierwsze minuty można się zastanawiać, na co się przyszło do teatru. Gdyby historia Hamleta nie była powszechnie znaną i gdyby autor dramatu nie chciał, byśmy głęboko dumali nad jego losem i współczuli społecznego położenia, wersję Kolady można odczytać bardzo dosłownie. To znaczy, bardzo śmiesznie. „Nie lubię czystych gatunków, dlatego moje spektakle są tragikomediami. Są tak pomieszane jak ludzkie życie: raz jest śmiesznie, raz tragicznie. Gdy reżyserowałem Hamleta, ludzie byli zdziwieni, bo poszli na tragedię Szekspira, a do połowy się śmiali” – twierdzi reżyser.

Jednak nie tylko o śmiech tu chodzi. Najbardziej efekciarskie są tu symbole. W gestach, strojach, a przede wszystkim w rekwizytach i scenografii. Mnożą się i nakładają na siebie. Nie ma oddechu między ukazaniem jednej i drugiej symboliczności. Ktoś, kto Kolady wcześniej nie widział, nie ma chwili na przyzwyczajenie oka do tego widowiska. A ktoś, kto Szekspira w ogóle nie zna, w końcu odpuści sobie szukania jakiegokolwiek sensu. Obejrzy pseudoalternatywne show. Same sceny tańca, przypominające zresztą afrykańskie rytuały, są trudne do zinterpretowania. Właściwie, każdy widz ma w tej kwestii wyjątkowo wolną rękę. Onanizm z Moną Lisą, naga kąpiel w plastikowej misie czy oklaski wzniecone zwierzęcymi kopytami zbulwersowały niektórych na tyle, by wyjść jeszcze przed przerwą, a niektórych, by nagrodzić to długimi owacjami. Może to tylko stereotyp dramatów romantycznych, że oglądając Szekspira, liczy się na wagę słowa? Czeka się na minutowy odstęp między jednym a drugim najważniejszym na świecie pytaniem? Tekst w przedstawieniu jest trajkotem. Ale przynajmniej jest zabawnie. A gdyby Hamlet urodził się w Rosji, miałby na szyi smycz-łańcuch, paradowałby w legginsach na głowie i złotej spódniczce na biodrach. I byłby postacią bardziej komiczną, niż tragiczną. I też byłoby zabawnie. Jednak Hamlet to dramat zbyt przesiąknięty ideowo. Rozluźnienie jego kontekstów daje poczucie istnej parodii angielskiej dramaturgii. Spektakl broni się tezą reżysera: „Kiedy jednak na scenie są jakieś idee, ludzi się naciska, tłamsi, mówi, że całe życie to bzdura, to wtedy widz wychodzi uciśniony z tego teatru, wraca do domu i mówi: po co ja w ogóle żyję na tym świecie? A przecież zawsze trzeba dać widzowi nadzieję”. Zatem, wystawianie sztuki, której pierwszą wartością są rozterki moralne, mija się z celem. Książę obnażony z tłamszonych idei błąka się po scenie w ich poszukiwaniu. Ot co, nadzieja została dana.

Ma się jednak niesmaczne wrażenie, że przy tym spektaklu sztuka Czechowa, choć równie zabawna, ale i dotkliwa, była potraktowana nieco ulgowo. Jest mniej przerobiona, bardziej nastawiona na problem. Sama tematyka dramatu pozytywistycznego jest bliższa teraźniejszej rosyjskości niż romantyczne dzieła z epoki elżbietańskiej. Możemy w niej zobaczyć świat, który od stu lat mało się zmienił. Może tym są właśnie inscenizacje Kolady w obliczu dzisiejszego świata – nadzieją dla ludzi na lepsze czasy, nadzieją dla teatru na nowe oblicze sztuki. Realizowane z rozmachem, przewrotne, kontrowersyjne, ale zawsze jak ludzkie życie – i śmieszne, i tragiczne.

Izabela Lewkowicz Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 117/2014

Festiwal Nikołaja Kolady w Teatrze Studio w Warszawie

Hamlet

William Shakespeare

REŻYSERIA, OPRACOWANIE MUZYCZNE, SCENOGRAFIA, ŚWIATŁO, CHOREOGRAFIA
Nikołaj Kolada
WYSTĘPUJĄ:Wiera Cwitkis, Irina Jermołowa, Swietłana Kolesowa
Alisa Krawcowa, Wasilina Makowcewa, Ilja Biełow, Jewgienij Czistiakow, Siergiej Fiodorow
Konstantin Itunin, Oleg Jagodin, Nikołaj Kolada, Siergiej Kolesow, Siergiej Kolesow, Aleksandr Kuczik, Anton Makuszyn, Aleksandr Sysojew, Maksim Tarasow, Aleksandr Wachow

***

Wiśniowy sad

Anton Czechow

REŻYSERIA, OPRACOWANIE MUZYCZNE, SCENOGRAFIA, ŚWIATŁO, CHOREOGRAFIA
Nikołaj Kolada
WYSTĘPUJĄ
Julia Biespałowa, Wiera Cwitkis, Irina Jermołowa, Alisa Krawcowa, Wasilina Makowcewa, Tamara Zimina, Igor Aloszkin, Jewgienij Czistiakow, Maksim Czopczijan, Siergiej Fiodorow, Oleg Jagodin, Siergiej Kolesow, Aleksandr Kuczik, Anton Makuszyn, Taras Poddubnyj, Maksim Tarasow, Aleksandr Zamurajew