Usłyszeć jeszcze raz, usłyszeć inaczej (Labirynt zwany Wyspiański)

Usłyszeć jeszcze raz, usłyszeć inaczej (Labirynt zwany Wyspiański)

Projekt krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego Labirynt zwany Wyspiański potwierdza intuicję, że twórczością autora Wesela warto zajmować się w warunkach laboratoryjnych, badając ją w działaniu poprzez artystyczne eksperymenty. Najciekawsze odkrycia przynosi nie wytwarzanie syntezy ani wielkiej narracji, ale uważne przyglądanie się rzadko wystawianym utworom, badanie rytmów i refrenicznie powracających fraz, wątków niezagospodarowanych przez pisma krytyczne i opracowania biograficzne.

Labirynt zapowiadany był jako escape room, w rzeczywistości nie ma jednak z tą formułą wiele wspólnego. Widzowie w ciągu okołopięciogodzinnego przebiegu mogą obejrzeć sześć projektów przygotowanych przez reżyserki i reżysera, przemieszczając się po różnych przestrzeniach Małopolskiego Ogrodu Sztuki, w kilku przypadkach takich, które zazwyczaj są niedostępne lub niewykorzystywane do działań artystycznych. W każdej chwili można zrezygnować z dalszego oglądania, a publiczności nie aktywizuje się poprzez prowokowanie jej do rozwiązywania zagadek, pokonywania przeszkód i samodzielnego szukania rozwiązań. Przez przestrzeń Labiryntu widz prowadzony jest niemalże za rękę, lecz nie traci przy tym możliwości uzyskania nowej perspektywy oglądu twórczości Wyspiańskiego. Mimo że projekty nie są ze sobą bezpośrednio powiązane, luźną, sieciową strukturę wytworzyły powtarzające się wątki i wykorzystane przez twórców strategie. Dziełem najmocniej obecnym było Wyzwolenie, w kilku projektach padała znamienna fraza: Musimy zrobić coś, co by od nas zależało, zważywszy, że dzieje się tak dużo, co nie należy do nikogo”. Akcent na wątki kobiece położyły Joanna Zdrada i Renata Piotrowska-Auffret, z kolei w projektach Radosława Stępnia i Ewy Rucińskiej wybrzmiały pytania o możliwość działania poprzez sztukę w przestrzeni społecznej.

Za najciekawszy i najodważniejszy projekt uważam Wiem, uwielbiasz zwiędłe kwiaty, czyli propozycję Piotrowskiej-Auffret. Taneczno-performerski występ Aleksandry Osowicz to proces tworzenia niemalże apokryficznej narracji, której autorką i bohaterką jest Teofila Wyspiańska, żona poety i malarza. Napisane przez Piotrowską-Auffret listy Teofili do Stanisława stanowią próbę wydobycia kobiecego świadectwa z otchłani zapomnienia, lekceważenia i niezrozumienia. Artystki prowokują publiczność do wyobrażenia sobie sytuacji, w której możemy posłuchać głosu Teofili Wyspiańskiej i wyjść poza malowany od dziesięcioleci obraz nierozumiejącej artysty i unieszczęśliwiającej go kobiety z ludu. Prostota tego pomysłu jest jego największą siłą, emancypacyjny gest został wykonany w taki sposób, że nie wydaje się nadużyciem ani pozorem. Taneczny performans Osowicz intryguje przede wszystkim sposobem nawiązywania przez nią relacji z publicznością. Performerka tańczy bardzo blisko widzów, przez co każdy jej ruch wydaje się ryzykowny. Bliski kontakt nawiązuje również, wypowiadając kolejne monologi adresowane do Wyspiańskiego, co jest bardzo krępujące, ale niezwykle skuteczne afektywnie.

Bardzo ciekawe propozycje przedstawili w ramach Labiryntu Radosław Stępień oraz Małgorzata Warsicka. W swoim Hamlecie Stępień przygląda się aktorom i aktorstwu, czyli dwóm kwestiom bardzo ważnym dla Wyspiańskiego. Pokaz otwiera seria krótkich wywiadów ze studentami aktorstwa z krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, później następuje świetnie rezonująca wśród publiczności komiczna scena castingu. Stępień nie zatrzymał się jednak na poziomie anegdoty. W jego studium nad Studium Wyspiańskiego wybrzmiewają pytania o to, z jakiej pozycji występuje artysta i co wyznacza granice aktorskiej szczerości. Wanda, którą przygotowała Warsicka z dramaturżką Sandrą Szwarc, to próba zbudowania muzycznego kośćca Legendy Wyspiańskiego i dotarcia do rdzenia tego utworu, często lekceważonego jako młodzieńczy, mglisty i niekomunikatywny. Efekt zostaje tutaj zbudowany przez dialektyczny ruch budowania interesującej muzycznej struktury i przeciwstawiania jej dyskursowi na temat utworu. Hanna Klepacka w roli Wyspiańskiego wyśpiewuje legendę o Wandzie i Kraku i ożywia ją ze słów pozostawionych przez poetę, jednocześnie raz po raz słyszymy wygłaszane przez pozostałych aktorów fragmenty listów i opinii świadczących o tym, że utwór został naznaczony piętnem porażki i niemożliwości realizacji w pełnej formie. Świetną decyzją było umieszczenie w centrum sceny fortepianu, na którego strunach gra Klepacka, ale służącego również wybijaniu rytmów i wytwarzaniu niepokojących akustycznych efektów. Instrument organizuje przestrzeń, koncentruje działania aktorów, staje się laboratorium dźwięków i metaforą wyobraźni artysty.

Najgłębiej zapadającymi w pamięć elementami projektów Magdy Miklasz, Joanny Zdrady i Ewy Rucińskiej są wyraziste kreacje performerskie Marty Waldery, Martyny Biłogan i Agnieszki Kościelniak. Waldera w Patrzę, patrzę, patrzę… tworzy przede wszystkim ciekawy wykład performatywny, w ramach którego dekonstruuje istniejące w popularnym obiegu klisze dotyczące malarskiej twórczości Wyspiańskiego. Mgła na plantach, główki śpiących dzieci i oświetlone księżycową poświatą chochoły w ramach jej wywodu nie dają, a raczej bronią dostępu do tego, co w malarstwie artysty jest żywe i wyjątkowe. „Efekt uboczny” przeprowadzonej w tej sposób operacji to rozprawienie się z Krakowem jako miejscem wytwarzającym na własną korzyść legendę Wyspiańskiego, dla którego życie i tworzenie w tym mieście często było trudne i frustrujące. W Wyzwalaniu kobiecości, czyli Wyspiańskiego legendzie o Wandzie i jej siostrach uwagę widowni przykuwa wspaniała Martyna Biłogan emanująca performerską energią, która ujawnia się w partiach wokalnych. Mimo heroicznego występu Agnieszki Kościelniak za najmniej udany należy uznać eksperyment z Wyzwoleniem, jakiego podjęła się Ewa Rucińska w Izolatce Konrada. Projekt, który w założeniu miał uderzać w żywy nerw życia społecznego, nie wybrzmiał jako współczesna rewizja projektu Wyspiańskiego, bijącego w mit romantyczny obecny w polskiej poezji i historiografii. Wobec pasji Konrada-szaleńca publiczność pozostała sceptyczna i zdystansowana. Nie wydaje mi się jednak, żeby powodem była tutaj niezgoda na wygłaszane przez niego poglądy, problem stanowił raczej retoryczny ton.

Labirynt zwany Wyspiański to nie lada przedsięwzięcie organizacyjne, ponieważ de facto publiczność ma tutaj do czynienia z sześcioma osobnymi produkcjami. Choć żadna z nich nie trwa długo, razem tworzą wielogodzinne wydarzenie, które nie staje się jednak męczące. Taka formuła pozwala na sceniczną realizację utworów znajdujących się poza kanonem, które nie miałyby szansy na zaistnienie w repertuarze jako samodzielne spektakle. Kolejne działania inicjowane przez dyrekcję Teatru Słowackiego, ale również projekt Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego „Poza kanonem. Wyspiański” świadczą o tym, że żywego nerwu sztuki Wyspiańskiego trzeba szukać poza Weselem i Wyzwoleniem, podejmując ryzyko sięgania do utworów niejasnych, niedokończonych, młodzieńczych.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 266/2018

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Labirynt zwany Wyspiański

Projekty składające się na wydarzenie:

Wanda
tekst: Stanisław Wyspiański/ Sandra Szwarc, reżyseria: Małgorzata Warsicka, muzyka: Karol Nepelski, obsada: Hanna Klepacka, Anna Paruszyńska, Marcin Kalisz, Tadeusz Zięba

Patrzę, patrzę, patrzę…
reżyseria: Magda Miklasz, koncepcja i scenografia: Magda Miklasz, Amadeusz Nosal, dramaturgia i wideo: Amadeusz Nosal, muzyka: Magda Miklasz, Marta Waldera, obsada: Marta Waldera

Wyzwalanie kobiecości, czyli Wyspiańskiego legenda o Wandzie i jej siostrach
scenariusz: Joanna Zdrada, Jolanta Denejko, reżyseria, scenografia, kostiumy: Joanna Zdrada, muzyka: Martyna Biłogan, obsada: Pola Błasik, Agnieszka Judycka, Karolina Kazoń, Marta Konarska, Hanna Bieluszko, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Martyna Biłogan, Joanna Zdrada

Izolatka Konrada
reżyseria: Ewa Rucińska, oprawa wizualna, kostium, rekwizyty: Stafania Chiarelli, obsada: Agnieszka Kościelniak

Wiem, uwielbiasz zwiędłe kwiaty
koncepcja, teksty, reżyseria, choreografia: Renata Piotrowska-Auffret, wykonanie i współpraca: Aleksandra Osowicz, muzyka: ludowa, Marcin Janus, kostium, scenografia, wideo: Katarzyna Fabińska

Hamlet
reżyseria: Radosław Stępień, dramaturgia: Konrad Hetel, wideo, projekcje, oprawa wizualna: Natan Berkowicz, muzyka: Nikodem Dybiński, obsada: Dominika Bednarczyk, Mateusz Bieryt, Karol Kubasiewicz, Marcin Sianko

Premiera: 10 listopada 2018

fot. Michał Ramus

Zuzanna Berendt – absolwentka teatrologii w ramach MISH, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Współpracuje z „Didaskaliami”.