Ujmująca jednorazowość (Improwizacje #8)

W Capitolu już od ponad pół roku raz w miesiącu możemy oglądać wydarzenie tajemnicze i jednorazowe. Grupa aktorów otrzymuje od reżysera listowne instrukcje. Widzowie nie znają ich treści, aktorzy nie wiedzą, jakie wskazówki zostały przekazane ich scenicznym partnerom. Improwizacja trwa od „włączenia” jej przez reżysera. Nikt nie wie, kiedy się skończy. Nikt nie wie, co wydarzy się na scenie.

Praca aktora teatralnego to zajęcie niesamowicie twórcze. Aby zobaczyć na własne oczy, jakim wysiłkiem, wyobraźnią i artystycznym wyczuciem musi się wykazać artysta, najlepiej wybrać się na dowolną formę improwizacji teatralnej. Agata Duda-Gracz umożliwia to widzom Teatru Capitol, dając, zaproszonym z różnych środowisk, aktorom zadanie wyzwalające kreatywność – muszą, improwizując tak tekst, jak i sytuacje, nawiązać relacje ze scenicznymi partnerami oraz, używając określonych środków dotyczących psychiki i ciała, stworzyć wiarygodne postaci. Każda edycja Improwizacji była inna, a w ósmej odsłonie uczestnicy otrzymali wręcz szczątkowe informacje o swoich „bohaterach”: składały się na nie jedynie dwa wylosowane słowa. Wyzwanie było z jednej strony trudne (można śmiało nazwać je tworzeniem czegoś z niczego), a z drugiej – otwierało wyobraźni możliwość twórczego popisu, nieograniczonego ramami konkretnej konwencji czy skomplikowanych wytycznych.

Słowa, które los przydzielił uczestnikom, widzowie poznali dopiero po zakończeniu improwizacji. Jedno z nich określało emocję, drugie było wytyczną dla postawy aktorskiego ciała: czy ma być  wiotkie, rozedrgane, niesymetryczne lub powabne.

Tak naprawdę jednak chodzi  nie o zasady teatralnej gry, ale o wykonanie. Z jednej strony wyszło zabawnie, z drugiej – dramatycznie, a przede wszystkim zdumiewająco autentycznie i ciekawie. Relacje między postaciami, na początku tworzone powoli i nieśmiało, pozwalały na budowanie i rozładowywanie scenicznego napięcia. Aktorzy traktowali swoje zadania na różne sposoby: czasem żartobliwie lub przewrotnie, a niekiedy naprawdę przejmująco i przede wszystkim niejednoznacznie.

Zaproszonych do zabawy zostało siedmiu aktorów, a towarzyszyła im (również improwizowana według wylosowanych instrukcji) muzyka wykonywana przez Marka Napiórkowskiego. Improwizacja z innymi artystami to również  próba wybicia się na tle pozostałych, zaakcentowania obecności swojej postaci na scenie. Pod tym względem prym wiedli Rafał Kronenberger, Mikołaj Woubishet i Elżbieta Romanowska. Zaprezentowali oni dwuznacznie rozumianą „pomoc”, z rodzaju tych wciskających się nieproszenie we wszystkie wydarzenia i denerwujących nadgorliwością, metaforycznie interpretowaną „przemoc” i jej działanie w psychice pojedynczego człowieka oraz niepokojący, kontrastujący z pozostałymi, lekko zabawnymi improwizacjami, „ból”, który wprowadził do całego wydarzenia napięcie i pozwolił zaprezentować doskonały warsztat aktorski pani Romanowskiej. Spokojniejsze role los przydzielił Ewelinie Kudeń-Nowosielskiej i Hubertowi Jarczakowi, którzy swoje zadania reprezentacji „miłości” i „spokoju” wykonywali pogodnie, umożliwiając opadanie napięcia tworzącego się na scenie. Mariusz Ochociński i Magdalena Czerwińska  przeżywali natomiast swoje emocjonalne role niejako w zamknięciu, oderwaniu od reszty, co również można było odczytać jako sposób interpretacji zadań: grać mieli „nienawiść” i „euforię”.

Improwizacja jako całościowy spektakl, a nie tylko popisy aktorskie, z powodu swojej warsztatowości pozostawia widzowi duże pole dla indywidualnej interpretacji. Na pewno jest pokazem twórczego poszukiwania czy to właściwego środka wyrazu, czy dobrze zbudowanej sytuacji scenicznej. Efekt końcowy tej edycji Improwizacji skłania do refleksji nad emocjonalną kondycją skonfliktowanego wewnętrznie człowieka, który chce jednocześnie (tak, jak wspólnie działający na scenie aktorzy) rzucić się na ziemię, zarządzać wszystkimi wokół, po prostu się przytulić albo, nie zważając na nic, wyskoczyć na euforyczną imprezę.

 Wiemy oczywiście, że każde przedstawienie teatralne stanowi niejako unikatowe wydarzenie, tutaj jednak efemeryczność sytuacji stała się swoistą dominantą całości. Taki zabieg ma niezaprzeczalną wartość i celowość, mimo to po opuszczeniu Sali Ciśnień w Capitolu zaczęłam żałować, że nie zobaczę tego przedstawienia powtórnie.

 

Zuzanna Zajt, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Teatr Capitol

Improwizacje #8

włączyła i wyłączyła: Agata Duda-Gracz

zaimprowizowali: Magdalena Czerwińska, Ewelina Kudeń-Nowosielska, Elżbieta Romanowska, Hubert Jarcyak, Rafał Kronenberger, Mariusz Ochociński, Mikołaj Woubishet, Marek Napiórkowski

pan od wuefu: Tomasz Wesołowski

współpraca: Sabina Misakiewicz, Daniel E.Groszewski

kierownictwo produkcji: Agnieszka Kozak

fot. Łukasz Giza

Zuzanna Zajt – absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Aktualnie mieszka w przeróżnych środkach transportu. Zawodowo przekonuje dziesięciolatki, że teatr to coś zupełnie innego niż „takie kino, tylko że gorsze”.