Ucieknijmy z… (Zajmijmy się seksem)

Skończyły się czasy przyzwoitek. Nastała pora obyczajowego libertynizmu a wraz z nią niekończące się rozmowy o relacjach damsko-męskich pod okiem specjalisty – profesora, który o seksie wie wszystko… W teorii.

Seks to niekończąca się podróż doznań, za którą tęskni każda kobieta, ale – jak się okazuje – nie każdy mężczyzna. To pierwszy paradoks, który zauważamy w czasie przedstawienia. Mamy przyjemność poznać Żonę spragnioną choć odrobiny zainteresowania i znudzonego Męża, którego jedynym doznaniem jest czytana przez niego lektura. Małżonków nie stać na tak ekscytującą podróż, jaką jest seks. Ona za bardzo napalona, on nie przejawia cienia zainteresowania. Niespodziewanie pojawia się Profesor, specjalista w dziedzinie seksuologii i obiecując seks, proponuje Żonie ucieczkę, podróż w nieznane. Brzmi to dla bohaterki niezwykle interesująco. Nie spodziewa się jednak, że razem z nią i Profesorem zabierze się Mąż i młoda, niezwykle pociągająca Dziewczyna.

Spektakl w swej kompozycji przypomina łańcuch, w którym jedno ogniwo zaczepia o drugie i razem tworzą całość. W tym przypadku Profesor pociąga za sobą Męża, Żonę i Dziewczynę stanowiącą ostatni element łańcucha. Jadą oni na wycieczkę po teoretycznych przestworzach seksu. Postać Dziewczyny nie stanowi jedynie zwieńczenia czy względnie potrzebnego dodatku, ale jest osobą pragnącą przeciągnąć wszystkich na swoją stronę i zaprezentować praktyczne oblicze seksu. Stanowi tym samym przeciwwagę dla postaci Profesora. Można zadać sobie pytanie, czy łańcuch się przerwie, czy raczej wszystkie ogniwa połączą się w jedno? I do czego to doprowadzi?

Choć przedstawienie jest dopracowane konstrukcyjnie i aktorzy tworzą barwne postacie raz bawiąc na scenie, raz z publicznością, to jednak w zakresie konceptu i dowcipu pozostawia wiele do życzenia. Nawet najbardziej przekonywający aktorzy nie rozbawią, jeżeli humor pozostanie zbyt oczywisty i banalny. Doświadczyłam wielu momentów, kiedy oczekiwałam nagłego zwrotu, zaskoczenia, wybuchu, ale się nie doczekałam. Nie da się bowiem rozśmieszać publiczności przez cały czas trwania spektaklu. A podejmując się tak karkołomnego zadania, zamiast śmiechu wywołać można zażenowanie.

Natalia Marcinkiewicz, Teatralia Łódź
Internetowy magazyn „Teatralia” numer 93/2014

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi

Zajmijmy się seksem

przekład: Tomasz Leszczyński

reżyser: Wojciech Bartoszek

kostiumy: Zuzanna Markiewicz

inspicjentka: Teresa Hajman

obsada: Mirosława Olbińska, Aleksandra Posięlężna, Katarzyna Żuk, Marek Lipski, Sławomir Sulej

Premiera 15 lutego 2013

Natalia Marcinkiewicz (rocznik 1991) – na stałe mieszka w Giżycku, w trakcie studiów w Łodzi. W życiu śmieje się z codzienności i często popada w skrajności. Niestety jeszcze nie odnalazła swojego życiowego powołania. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i tam zainteresowała się teatrem absurdu. W tym nurcie pisze pracę licencjacką skupiając się na dramatach Harolda Pintera.