To tylko zaćmienie (Faust)

To tylko zaćmienie (Faust)

14 marca w Teatrze Polskim w Bydgoszczy miała miejsce premiera Fausta Michała Borczucha na motywach Goethego. W spektaklu biorą również udział niewidomi. Wzrok i brak zdolności widzenia stają się głównym tematem Fausta. W jaki sposób „widzi” niewidomy? Czy bardziej wiemy, niż widzimy? Gdzie kończy się pole widzenia widza? Być może między kątem oka a wyobraźnią.

Scenografia przywołuje skojarzenie z halą fabryczną. Po lewej stronie znajdują się metalowe szafki szatni, z tyłu stół alchemika, po prawej kolejno pojedyncze stanowiska pracy, warsztaty: tkacki, stolarski itp. W głębi na ścianie wisi obraz, abstrakcyjny tryptyk odznaczający się żywymi barwami. Kostiumy w pierwszej części spektaklu nawiązują do XIX-wiecznej mody.

Cały spektakl trzyma w ryzach głos z offu (Piotr Wawer), wygłaszający audiodeskrypcję. Nie jest to jednak spektakl dla niewidomych. Jeśliby zamknąć oczy i polegać na narratorze, staje się oczywiste, że jego drobiazgowy opis przewyższa kompetencje przeciętnego widza, który ze swojego miejsca nie oceni wartości karatów, rodzaju kamieni i ich szlifów oraz barwy („H – jak Henryk”) w pierścionku Małgorzaty (Dominika Biernat) i nie zobaczy rozdrapanego pieprzyka na szyi czy suchych łokci Marty (Małgorzata Witkowska).

Podobnie zdolność widzenia przewyższa kompetencje opisującego, tak dzieje się w przypadku opisu nagiego ciała Małgorzaty, które pojawia się w formie projekcji na ekranie sceny, odpowiadającemu fragmentowi, kiedy Faust uchyla zasłonę łóżka i podgląda dziewczynę. Naga Małgorzata w białej pościeli bawi się pierścionkiem jak bohaterka Martwego Bataille’a po śmierci ukochanego. Opis tego ciała ma nie oddaje jednak jego zmysłowości.

Rozminięcie między tym, co mówione, a tym, co widome, ma również miejsce w scenie schadzki Małgorzaty z Faustem w ogrodzie. Narrator zaznacza wejście Małgorzaty i Fausta, odnotowuje, że dziewczyna siada na kanapie, mężczyzna na krześle. Tylko, że Fausta nie widać na scenie. Zakładając obecność niewidomych widzów, polegających na audiodeskrypcji, zostali oni wprowadzeni w błąd. Małgorzata wypytuje kochanka o jego stosunek do wiary. Pauzy między jej kolejnymi wypowiedziami jasno sugerują jego obecność. Czy w tym momencie również widzący nie zostali wprowadzeni w błąd? Nie. Małgorzata, dyskutując ze swoim interlokutorem, jednoznacznie sugeruje jego obecność. Niewidoczny i niesłyszalny Faust objawia się między proscenium a widzem, jako rezultat pracy wyobraźni i myśli. Jego wygląd możemy sobie dowolnie wyobrazić, jego poglądy na temat wiary i przebieg rozmowy odczytamy na podstawie wypowiedzi Małgorzaty.

Temat widzenia/niewidzenia jest wyraźnie podkreślony dzięki rzeczywistej obecności niewidomych zaproszonych do udziału w spektaklu. Borczuch nie waha się odsłonić pewnych aspektów współpracy z nimi, czy może sposobu ich funkcjonowania w świecie w ogóle.

Po zmianie scenografii, jedną ze scen poświecono rozpoznaniu nowej przestrzeni przez niewidomych. Informuje się ich, co zniknęło, a co się pojawiło. Piętnuje się brak informacji o zmianach. Aktorzy oprócz posługiwania się białymi laskami, liczą kroki. Stają na krawędzi proscenium. Dodatkowo do spektaklu zostają wprowadzone monologi niewidomych. Aktorzy posługują się urządzeniami, które pomagają rozpoznać widzialną rzeczywistość, czytnikiem kolorów czy urządzeniem, które mierzy ilość nalanego płynu do filiżanki.

To ostatnie jest użyte w scenie śmierci matki Małgorzaty. Matka (Krystyna Skiera) rozkłada talerze na stole, czeka na gości, pije herbatę, umiera. Wszystko, co robi, opisuje głośno. Po omacku porusza się dookoła stołu („Krzesła mi się trochę porozsuwały”). Proste czynności wykonywane przez Skierę można uznać za performans (opisuję, to co robię). Dodatkowo słowo odzyskuje tutaj swoją performatywną moc i uprawomocnia działania, właściwie to wydaje się, że nawet je poprzedza.

Niewątpliwie poczesne miejsce w Fauście Borczucha zajmuje Małgorzata – dramat uwiedzionej dziewczyny, która powodowana ślepą miłością, a później rozczarowaniem, zabija matkę i swoje dziecko. W tej przestrzeni Fausta nie ma – fizycznie, o czym była mowa powyżej. Ten brak jest podkreślany w przestrzeni poprzez jego fizyczną nieobecność (stół alchemika, jako jedyny nie jest „obsługiwany”), jak również wprost; neguje się jego czynności, a więc i obecność na scenie („Faust nie wchodzi i nie wychodzi”).

Pojawia się dopiero za zasłoną u boku Heleny Trojańskiej (doprowadzoną do niego przez rosyjskiego żołnierza), z którą płodzi syna kalekę. Ta część ma inny charakter – obserwujemy wydarzenia jak zza mgły, całość ma charakter scenek obyczajowych przeplatanych odniesieniami do wydarzeń historycznych (projekcja albumu z czasów I wojny światowej). W tym kontekście figurę Fausta zamyka się w jednym worku z mitologią, historią i historiozofią, a to jest skala makro. Na przeciwległym końcu Małgorzata przeżywa swój mikrodramat miłosny. Zaskakuje, jak tych dwoje mogło się kiedykolwiek spotkać. Pochodząc z rożnych porządków, pozostają dla siebie przecież zupełnie niewidoczni, chociaż tak samo nie rozpoznali (czy może lepiej powiedzieć, nie dostrzegli) w odpowiednim momencie istoty rzeczy nie ustrzegli się przed swoim losem.

Jasne, że Borczuch nie trzyma się kurczowo tekstu Goethego, bo też nie o to chodzi. Pominięty został wątek zakładu między Bogiem a Mefistem, nie ma cyrografu. Myśli się chyba tutaj o Fauście jako o figurze zaślepienia. Między widzieć a wiedzieć, rysuje się nagle cienka granica, rzeczywiste poznanie i sens może zaćmić na chwilę atrakcyjny obrazek czy wygłoszone zdanie, czynność.

Spektakl zamyka efektowna scena z gigantycznym balonem, wypełniającym scenę. Ostatni monolog to poetycka wizja zachodu słońca wygłoszona przez niewidomą Krystynę Skierę. Oświetlona różowym światłem kula, koresponduje z jej słowami. Ale to nie zachód. Słońce nie znika. To tylko zaćmienie.

Cecylia Pierzchała, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 133/2015

Teatr Polski w Bydgoszczy

Johann Wolfgang von Goethe

Faust

tłumaczenie: Adam Pomorski

adaptacja i dramaturgia: Tomasz Śpiewak

reżyseria: Michał Borczuch

scenografia i kostiumy: Dorota Nawrot

muzyka: Bartosz Dziadosz (Pleq)

warsztat malarski, obraz: Krzysztof Mężyk, Luka Woźniczko

video: Przemysław Czepurko

reżyseria świateł: Jacqueline Sobiszewski

obsada: Dominika Biernat, Mirosław Guzowski, Marta Malikowska, Martyna Peszko, Jan Sobolewski, Paweł Smagała, Robert Wasiewicz, Piotr Wawer, Małgorzata Witkowska

oraz aktorzy nieprofesjonalni: Rafał Bladowski, Patryk Iks, Roksana Jakielska, Janusz Kamiński, Mikołaj Kosicki, Krystyna Skiera, Roland Świstek, Mirosław Wróbel

premiera 14 marca 2015

fot. mat. teatru