Trzeci odcinek Klątwy

Serial teatralny jest spójną całością, zajmującą i sprawnie skonstruowaną. Artykułuje nowe treści bez względu na wydarzenia zawarte w poprzednich odcinkach.

Czołówka i napisy końcowe wyświetlane są na ogromnym ekranie z tyłu i powielane na mniejszych. To właśnie te elementy, bardziej niż jakiekolwiek inne, stanowią klamrę kompozycyjną, która świadczy o tym, że mamy do czynienia z formułą serialu. Podążając za schematem, twórcy dzielą całość na krótkie części, wyświetlając na ekranie zmieniające się miejsca akcji. Widzimy wnętrza mieszkalne, sale sejmowe i ulice.

Scenografia jest pomysłowa, ustawiona horyzontalnie. W głębi sceny, po prawej stronie, znajduje się wielka plastikowa płachta wypełniona wodą sięgającą aktorom po kostki (aktorzy cały czas noszą kalosze). Rozrzucona kupa siana, umieszczona po prawej stronie sceny, przypomina fragment stodoły. Po drugiej stronie znajduje się kanapa. Twórcy stawiają przed nami sugestywne obrazki i znaki, zaskakujące tym, jak jednoznacznie można je odczytać.

Seriale telewizyjne mają to do siebie, że zaczynając je oglądać w dowolnym momencie, musimy rozpocząć żmudną naukę: rozpoznać liczne powiązania między postaciami oraz zagłębić się w ich historię. Strzępka i Demirski dają prostsze zadanie. Każdy odcinek zwieńczony podtytułem stanowi zamkniętą całość, która z ostrzem właściwym satyrze komentuje najdonioślejsze wydarzenia polityczne, strojc je jednocześnie w absurdalny kostium. Autorzy stosują przy tym odrealniającą konwencję. Mieszają informacje z rzeczywistości z magiczną fikcją zabarwioną elementami horroru. Twarze aktorek są nienaturalnie wykrzywione, głosy skrzypiące (jak to u wiedźm), a suknie obszerne. Przemiana marszałka sejmu w czarnego psa i sabat czarownic odsyłają nas do świata fantastyki. Komizm przeplata się z ponurymi obrazami przeszłej i najnowszej sceny politycznej, a wciąż powracają pytania o zasady rządzące systemem demokratycznym.

Wartki, dowcipny tekst i mistrzowskie wykonanie to jedne z największych atutów spektaklu. Autorzy wielokrotnie i bezpardonowo podsuwają nam parodystycznie wykrzywione twarze polskich polityków, więc całość zaczyna nieco przypominać show telewizyjne Twoja twarz brzmi znajomo. Pojawia się też kardynał Wyszyński, grany przez Dobromira Dymeckiego – Jezusa z poprzednich odcinków. Ten wielbiciel „kościoła uciśnionego” z czasów komunizmu pod koniec odcinka popada w schizofrenię ról, raz będąc kardynałem, raz Zbawicielem.

Czy diagnozy tandemu nie są coraz bardziej pesymistyczne? W spektaklu refleksji poddana zostaje demokracja jako taka i jej nowe oblicze, czyli demokracja bezpośrednia, co do której mamy wiele pytań i wątpliwości. Ani zwołany przez czarownice, na czele z Klarą Bielawką, sabat dobrego domu, ani wędrówka w czasie nie przynoszą rozwiązania i zakończenia politycznych przepychanek. Każdy przedmiot, który w dyskusji bohaterów nosi znamiona większej powagi, zamienia się w bełkot. Czy zatem z tym bełkotem wchodzimy w ciągle widniejącą na horyzoncie, „świetlaną” przyszłość?

Kaja Podleszańska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” 110/2014

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

Paweł Demirski

Klątwa. Odcinki z czasów beznadziei. EO3: Sabat Dobrego Domu

reżyseria: Monika Strzępka

dramaturgia: Paweł Demirski

scenografia: Michał Korchowiec

muzyka: Jan Suświłło

obsada: Dobromir Dymecki, Klara Bielawka, Alona Szostak, Krzysztof Dracz, Radomir Rospondek, Paweł Tomaszewski, Anna Kłos-Kleszczewska.

premiera: 25 września 2014

fot. Bartosz Siedlik

Kaja Podleszańska – 1992, studentka teatrologii na UJ, feministka, miłośniczka szeroko pojętej literatury i zdrowego jedzenia, lubi słońce, mieszka w Krakowie.