Troja last minute (Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej)

Każdy widzi to, co chce zobaczyć” – słowa wypowiadane w Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko przez Odyseusza można odnieść do całego spektaklu, bogatego w wątki, podszytego, paradoksalnie, nieoczywistą aluzją i wulgarnym żartem. Jeśli jednak każdy z nas może zobaczyć coś innego, w rezultacie nikt nie widzi niczego.

Wchodzimy do pomieszczenia pogrążonego w półmroku, każdy zaopatrzony w czerwony lub niebieski bilet. Obsługa teatru wskazuje miejsca po dwóch stronach sali. Ostre opozycje rysują się od samego początku. Świetnym rozwiązaniem jest zaskakujące wykorzystanie tego wstępnego podziału. Wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, w żaden sposób nie komentuje się go ze sceny.Nie jest to więc właściwie podział na „Greków” i „Trojan”, staje się on równie arbitralny i absurdalny jak opozycja walczących herosów. Publiczności przypada rola gości, turystów. Dodatkowo podkreślono funkcję widzów, patrzących oraz adresatów, jak w z góry rozstrzygniętym konkursie. O nas i o naszą pamięć przecież chodzi – to wojna o sławę i honor, tylko żaden z bohaterów nie pamięta już, co te słowa oznaczają.Obydwa obozy, zaprezentowane przez przewodników wycieczki, parodiują kapitalistyczne społeczeństwo, poddane mechanizmom konsumpcji w każdych, nawet wojennych warunkach. Każda ze stron stara się wypaść jak najlepiej, ale z nadmiaru patosu kończy się na grotesce, czego wyrazem jest stragan z pamiątkami z „Troja city” znajdujący się pośrodku. Dominują jednak absurd i nuda. Herosi czekają na zmianę, jakiekolwiek wydarzenie prowadzące do wypełnienia ich przeznaczenia, w którego istnienie już od dawna wątpią. Ich oczekiwanie jest absurdalne, przywodzi na myśl sytuację rodem z dramatów Becketta. Zresztą w przedstawieniu też zdarzają się dłużyzny (być może mające podkreślić sytuację postaci ). Długi okres trwania wojny odbija się również w decyzji o obsadzeniu w rolach młodych bohaterów o wiele starszych aktorów. Przyporządkowane im stałe, powtarzane z uporem, epitety to jest związek frazeologiczny (Złotowłosy Parys, Młodzieńczy Troilus…) nabierają w tym kontekście prześmiewczego charakteru.

Z upływem czasu można odnieść wrażenie, że niczego nie traktuje się tu poważnie. . Prześmiewczypatos przechodzi w ciężki humor i na odwrót. Nie brak krytyki samego teatru, choć kończy się na tak oklepanych tematach jak nieuzasadnione epatowanie nagością Główne wątki gubią się w żonglerce skojarzeń i odwołań. Zdekonstruowano mity greckiego herosa i wojny trojańskiej, ale nie zobaczyliśmy właściwie nic odkrywczego na ten temat. Dramat Szekspira jest tu tylko pretekstem, funkcjonuje jedynie w formie ironicznego cytatu. Poezja staje się tylko kolejnym towarem na sprzedaż, elementem w programie wycieczki pod tytułem „dziedzictwo kulturowe” (boleśnie trafny obraz rzeczywistości…).

Centralnym punktem spektaklu jest symboliczny pojedynek Hektora z Achillesem, natomiast wątek Troilusa i Kressydy zredukowano do minimum. Problem zdrady zastępują władza i dominacja – to one cechują wszystkie relacje. Stają się też, chociażby w wymiarze performatywnym, motorem ludzkich działań. Właśnie przez tego rodzaju emocje ma miejsce cała ta absurdalna wojenna sytuacja. Na pytanie Trojlusa, dlaczego po prostu nie oddać Heleny Grekom, pierwszą, niejako instynktowną reakcją Hektora jest honor. Dopiero przy jego definicji pojawia się wypaczona idea seksualnej dominacji Trojan nad Grekami. Parys bardziej niż nieszczęsny Menelaos zaspokoił Helenę, a lepiej być trupem niż rogaczem, toteż symboliczną wojnę według trojańskiego herosa „Grecy przegrali, zanim tu przypłynęli”. Miłość w ogóle nie wchodzi w grę.

Fatum w tym świecie ludzie narzucają sobie sami, na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Logika nie ma tu większego znaczenia. Wszyscy wiedzą, co się stanie i przyzwyczaili się do tej wiedzy i swoich ról, więc poza Troilusem nie robią nic, by zmienić bieg wydarzeń. Ostateczna forma upadku miasta, stanowiąca kolejna kpinę, tym razem z filmu Troja (wizualizacja fali klonów Mężnego Ajaksa Juniora, znanego bardziej jako Bezmózgi Ajaks), nie dziwi nikogo –ani widzów, ani bohaterów. Różnorodne wątki rozmywają się, bez żadnego komentarza.

Po chwilowym wyciemnieniu widzimy greckich herosów jedzących na zgliszczach miasta. Jedynie dwójka pobocznych postaci macha do widzów. Aktorzy nie kłaniają się. W ostatniej scenie Agata Duda-Gracz reżyseruje także widownię – pozostaje nam oklaskiwać zwycięzców. To jedyny komentarz, jakiego się doczekaliśmy. Jako bohaterowie wiedzieliśmy przecież, że tak to się skończy.

Każdy musi kiedyś umrzeć… zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami, często bawi trafnymi komentarzami i zestawieniami motywów zarówno mitycznych, jak i zaczerpniętych ze sztuki Szekspira ze współczesną rzeczywistością. Traci jednak na braku zdecydowania – między wieloma wątkami, stylami zmieniającymi się jak w kalejdoskopie sztuka traci spójność. Podobnie intencje twórców i warstwa intelektualna przedstawienia niemalże zanikają, a pozostaje czysto formalna, estetyczna przyjemność.

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 66/2013

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej

spektakl inspirowany Troilusem i Kresydą Williama Szekspira

scenariusz, reżyseria i scenografia: Agata Duda-Gracz

kostiumy: Agata Duda-Gracz

muzyka: Maja Kleszcz, Wojtek Krzak

ruch sceniczny: Tomasz Wesołowski

obsada: Dominika Bednarczyk (Fortuna), Rafał Dziwisz (Młodzieńczy Troilus), Przemysław Chojęta (Przebiegły Odyseusz), Karolina Kamińska (Pazyfae), Elżbieta Karkoszka (Priam), Małgorzata Kochan (Tanecznica), Marta Konarska (Dumna Andromacha), Tomasz Międzik (Nieszczęsny Menelaos), Antoni Milancej (Prawy Eneasz), Krzysztof Piątkowski (Mężny Ajaks Junior), Sławomir Rokita (Złotowłosy Parys), Tomasz Schimscheiner (Chyży Patrokles), Cezary Studniak (Boski Achilles), Feliks Szajnert (Wielki Agamemnon), Anna Tomaszewska (Powabna Kresyda), Mikołaj Woubishet (Tersytes), Ewa Worytkiewicz (Piękna Helena), Tomasz Wysocki (Hektor Niezrównany), Maja Kleszcz (Kasandra), Wojtek Krzak (Druid)

premiera: 9 maja 2013

fot. Greg Noo Wog

Aleksandra Spilkowska – ur. 17.08.1992, studentka wiedzy o teatrze, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.