Triumf tańca (17. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie)

Triumf tańca (17. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie)

Tegoroczna edycja Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca w Lublinie postawiła sobie za cel konfrontację klasyki i awangardy. Gdzie leży granica między nimi? Czy coś, co dziś stanowi awangardę, kiedyś stanie się klasyczne?

W programie festiwalu pojawiło się wiele propozycji stawiających na interaktywność, wysoki rozwój techniki i wykorzystanie najnowszych technologii przy produkcji spektakli tanecznych. Początkowo, gdy czytałam w opisach o wszelkiego rodzaju czujnikach ruchu sterujących różnymi elementami pokazów, obawiałam się, że w tańcu zabraknie człowieka. Najważniejszy będzie nie ruch, ale to, co dookoła niego. Na szczęście moje obawy były niepotrzebne. Okazało się, że technologia nie zaszkodziła tu sztuce, a wręcz przeciwnie, stała się źródłem ciekawych pomysłów i oryginalnych koncepcji. Oczywiście takie środki, jak wizualizacje nie są niczym nowym, to już powszechność, często niewarta nawet odnotowania. Są jednak przypadki, gdy sięgnięcie po podobne rozwiązania decyduje o wyjątkowości danego przedsięwzięcia.

Interaktywny partner

Do nurtu spektakli wykorzystujących najnowsze technologie miał należeć Apparition Klausa Obermaiera & Ars Electronica Futurelab. Dwójka tancerzy na scenie (Robert Tannion, Desirée Kongerød) oraz niezwykła gra światła, wizualizacji i muzyki dały w efekcie wspaniały, bardzo widowiskowy spektakl. Hipnotyzujące wizualizacje o geometrycznych formach były ściśle skorelowane z ruchem tańczących postaci i stawały się pełnoprawnymi bohaterami spektaklu. Ludzkie sylwetki to stapiały się z pozostałymi elementami, to wyraźnie odcinały się na ich tle. Interesującą koncepcję przedstawienia uzupełniono ciekawą choreografią i ruchem na naprawdę wysokim poziomie. Para tancerzy charakteryzowała się niezwykłą sprawnością techniczną. Apparition pokazano aż dwukrotnie – spektakl ten w pełni zasługiwał na to, by mogło obejrzeć go jak najwięcej widzów. Perełka dopracowana w każdym calu.

Usłyszeć ruch

Grupa Cie Linga niejednokrotnie gościła na MSTT i zazwyczaj wprawiała w zachwyt nie tylko sprawnością techniczną tancerzy, lecz także choreografią i ogólnym konceptem. Nie inaczej było tym razem.re-mapping the body – według choreografii Katarzyny Gdaniec i Marco Cantalupo – zawierał to, co najlepszego ma do zaoferowania ta grupa. Autorzy spektaklu wpadli dodatkowo na pomysł wykorzystania czujników ruchu – umieszczone na ciałach tancerzy, generowały dźwięk. Każdy ruch ręki, stopy czy szyi, w zależności od umiejscowienia specjalnej opaski, wywoływały inne wrażenia słuchowe. Dało to całkiem interesujący efekt, bo niełatwo jest… usłyszeć ruch. Spektakl powstał we współpracy z Instytutem Nauk Sportowych Uniwersytetu w Lozannie oraz Wyższą Szkołą Muzyczną w Genewie. To dowód, że badania nad ruchem ciała mogą przynieść ciekawe efekty.

Oba te spektakle pokazują, jak duże znaczenie dla całości prezentacji może mieć tak naprawdę ruch tancerza. Zazwyczaj na spektakl składa się praca wielkiego zespołu ludzi – efekt zależy od każdego z nich. Światło czy muzyka nie zawsze muszą się łączyć z choreografią. Tu natomiast jest inaczej, każdy element jest zależny od drugiego. Tancerz zyskuje dodatkową rolę, staje się współtwórcą całości.

Historia opowiedziana ruchem

Ale na Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Tańca, obok opartych na interaktywności innowacyjnych propozycji tanecznych, zaprezentowano także formy zdecydowanie bardziej tradycyjne. Nie znaczy to wcale, że gorsze. Spektakl Dafnis i Chloe w choreografii Jean-Claude’a Gallotta, który chciałabym tu przywołać dla kontrastu, pokazał, że można zrobić świetny spektakl oparty tylko na tańcu i muzyce, bez wykorzystania dodatkowych, nowoczesnych środków ekspresji. Dodajmy – oparty na tańcu najwyższej jakości. Trójka ubranych na czarno postaci tańczy na białej podłodze przy niemal statycznym świetle. Za pomocą ruchu opowiada wywodzącą się z mitologii historię miłości Dafnis i Chloe. Ich poruszający, pełen emocji taniec wystarczył, by wciągnąć widza w tę opowieść. Minimalizm środków wyrazu, prostota i czystość formy okazały się tajemnicą sukcesu. Po prostu zatriumfował taniec.

Nie da się ukryć, że świat wciąż idzie do przodu, technologia coraz bardziej się rozwija, zmienia się też sztuka. Jednak w przypadku spektakli tanecznych i tak najistotniejszy jest taniec. Twórcy prezentacji pokazanych na MSTT potrafili umiejętnie skorzystać z odkryć techniki tak, by nie przytłoczyła tancerzy. Bo to taniec powinien być najważniejszy, bez różnicy, czy mamy do czynienia ze spektaklem awangardowym, czy tradycyjnym.

Wioleta Rybak, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 81/2014

17. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie (6–11 listopada 2013)
Klaus Obermaier & Ars Electronica Futurelab
Apparition
koncept, dyrekcja artystyczna, muzyka i wizualizacje: Klaus Obermaier
choreografia, wykonanie: Robert Tannion, Desirée Kongerød
projekt interaktywny i opracowanie technologiczne: Ars Electronica Futurelab
wsparcie dramaturgiczne: Scott deLahunta
technologia projekcji ciała opracowana przez: buero+staubach Berlin i André Bernhardtem
Cie Linga
re-mapping the body
idea i choreografia: Katarzyna Gdaniec i Marco Cantalupo
współpraca: Julien Goumaz
tancerze: Blenard Azizaj, David Gernez, Michael Theophanous, Hyekyoung Kim, Ai Koyama, Dorota Łęcka
światło: Bert De Raeymaecker
muzyka: Christophe Calpini
system interaktywny: Alain Crevoisier
kostiumy: Katarzyna Gdaniec i Marco Cantalupo

Jean-Claude Gallotta
Dafnis i Chloe
choreografia: Jean-Claude Gallotta
asystent choreografa: Mathilde Altaraz
muzyka: Henry Torgue, fortepian
kostiumy: Jacques Schiotto i Marion Mercier z Jean-Yves Langlais
dramaturg: Claude-Henri Buffard
projekt świateł: Dominique Zape we współpracy z Pierre Escande
tancerze: Francesca Ziviani, Nicolas Diguet, Sébastien Ledig/Alexandre Galopin
światło: Benjamin Croizy