O tobie mówi bajka (Poliszynel)

O tobie mówi bajka (Poliszynel)

„Mamy dla was dwie wiadomości: jedną złą i jedną dobrą. Zła jest taka, że to będzie spektakl po francusku. Dobra, że nie ma tu nic do rozumienia”. Taką deklarację złożyli na początku swojego spektaklu artyści Compagnie La Pendue, ale niezupełnie ją spełnili, bowiem przemawiali do widzów głównie łamanym polskim, co od razu zjednało im sympatię publiczności, która dzięki energii francuskich lalkarzy wydawała się komunikować ze sceną poza barierą językową.

Ustawiona na scenie mała budka, drewniany stelaż obity pasiastym materiałem, z małą skrzynką na górze, której front przysłania czerwona kurtynka wydaje się groteskowa, przeszczepiona z innego miejsca i czasu. Włoska commedia dell’ arte, renesansowy model ludowego teatru włoskiego, który rozwijał się później w całej Europie, a z którego czerpie Poliszynel, nie mogłaby dziać się w budynku, w ramach biletowanego spektaklu, podczas którego widzowie zajmują wygodne miejsca w pluszowych fotelach i w ciszy oglądają spektakl. Jej żywiołem jest miasto, oświetlenie południowym słońcem, przypadkowa publiczność, która nie przestając rozmawiać o codziennych sprawach, przystaje na chwilę, żeby obejrzeć przedstawienie, a potem ruszyć dalej. W niezwykłym skupieniu publiczności zgromadzonej w Sali Kopułowej Teatru Groteska, oglądającej spektakl odgrywany w oknie scenicznym, którego rozmiar nie przekraczał właściwie wielkości ekranu dużego telewizora było coś z tej atmosfery, towarzyszącej widzom zebranym na miejskich placach renesansowych miast. Publiczność reagowała na każdy gest, każdy gag i żart ze sceny, a artyści w sposób widoczny czerpali z tej energii, intensyfikując odpowiednio grę i tempo scenicznych działań.

Poliszynel nie stronił wcale od niskiego humoru, gagów opartych na najprostszych sztuczkach, ciągłym wykorzystaniu potencjału niespodzianki czy wulgarnych żartach, wydaje się jednak, że ta malutka rama sceniczna i bohater uszyty ze skrawków materiału sprawiają, że widzowie wybaczają wszystko, nie oceniając spektaklu przez pryzmat wartości intelektualnej, lecz czystej rozrywki płynącej z oglądaniu, a czasem nawet uczestnictwie w działaniach scenicznych, a to dzięki technicznemu mistrzostwu dwojga aktorów. Estelle Charlier i Romuald Collinet animują lalki tak, że wydają się one żyć własnym, samodzielnym i tajemniczym życiem, dialogując z aktorami, dokuczając im, ale jednak łącząc siły w przymierzu, którego celem jest rozbawienie publiczności. Zachwyt budzi nie tylko animacja lalek, ale samo ich wykonanie, które jest dziełem Estelle Charlier. Wykorzystuje ona nakładane na dłonie pacynki, z których największym powodzeniem cieszył się Pies, wyglądający niemalże jak żywy, ale także zmultiplikowana postać Śmierci czy niesfornych dzieci Poliszynela (nie możliwych do policzenia nawet przez niego samego).

Nie bez przyczyny ciągle podnoszę reakcje publiczności jako kryterium oceny tego spektaklu, bo to zdecydowanie znajomość działania uwagi widzów leży u źródła Poliszynela. Chociaż montaż scen nie jest związany z żadnym ciągiem przyczynowo skutkowym, rządzi się raczej pokrętną logiką humoru i scenicznej atrakcyjności, jest w spektaklu Compagnie La Pendue miejsce na refleksję, która przychodzi raczej po spektaklu niż w jego trakcie, kiedy jesteśmy porwani przez wir scenicznych wydarzeń. Scena, na której znajduje się Poliszynel jest z dwóch stron opatrzona szyldem z łacińskim napisem De te fabula narratur, co oznacza „O tobie mówi bajka”. To co zrobiło na mnie szczególne wrażenie w tym spektaklu, to poczucie, że właśnie w tej formie, pochodnej renesansowej komedii ludowej, znajduje swój wyraz stary topos sceny jako świata i miejsca ludzkich działań. W Poliszynelu nie narzuca się to nachalnie, a jednak ciężko nie dostrzec metaforyki w małej szmacianej lalce, która próbuje śmiechem poskramiać otaczającą rzeczywistość, przeżywa „wielką miłość” i dziesiątki małych porażek, a na końcu walczy ze śmiercią, z którą wygrywa, bo jeśli śmierć jest zjawą w czarnej koszuli, z kosą w ręku, to przecież można dać jej radę.

Poliszynel zachwycił festiwalową publiczność, dając jej jednocześnie rozrywkę na najwyższym poziomie i nienachalną refleksję, co objawiło się dotknięciem najgłębszej istoty teatru.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralia nr 130/ 2015

3. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy „Materia Prima”

Compagnie La Pendue

Poli dégaine (Poliszynel)

reżyseria:Estelle Charlier, Romuald Collinet
koncepcja i scenografia: Romuald Collinet
lalki: Estelle Charlier
doradca artystyczny: Romaric Sangars
obsada: Estelle Charlier, Romuald Collinet

Zuzanna Berendt, rocznik 1994, studentka wiedzy o teatrze UJ, w wolnych chwilach podróżująca do Gdańska (koniecznie z książką!), skąd pochodzi i, w którym zaczął się dla niej teatr.