Tego nie ma (Stalking Paradise)

Tego nie ma (Stalking Paradise)

Trzydzieści sześć lat temu Stalker Andrieja Tarkowskiego pokazywał podróż w miejsce, którego nie ma: świat tętniący życiodajną przyrodą. Stalking Paradise, spektakl inspirowany filmem radzieckiego twórcy, również penetruje wyobrażone obszary, tylko że przetworzone przez komputer i elektroniczny syntezator.

Tancerze – czarne punkty – wbiegają na białą scenę, która przypomina white boxa. Można w nim pokazać cały świat – tylko że sfilmowany. Zanim jeszcze pojawią się wykonawcy, oglądamy fragmenty przyrody, gałęzie drzew, może trawę, wodę. Przez bliski kadr i wizualną manipulacje na obrazie trudno rozpoznać to na, co patrzymy. Podobne przeprowadzono na dźwięku. Jego struktura wydaje się bliska naturze, ale został on przepuszczony przez syntezator. Ta muzyka jednocześnie denerwuje i pozwala się ignorować , przez co staje się organicznym elementem wirtualnej przestrzeni.

Ruch buduje się wokół impulsu, które przekazują sobie tancerze. Po nim następuje chwilowe zawieszenie – ciało przetwarza sygnał. Teraz następuje reakcja. Ten schemat buduje rytm spektaklu. Dłuższe zatrzymanie, stanie w bezruchu wydaje się tylko przeciągniętą pauzą, z której za chwilę zostanie wyprowadzony gest. Ciekawość budzą też te fragmenty przedstawienia, w których oprócz tak skonstruowanych duetów choreograficznych, tancerze przyglądają scenicznym układom. Zachowują się wtedy półprywatnie, swobodnie, naturalnie. Później jednak znów coś sprawia, że wracają do tańca. Na przykład przyglądając się, w prywatnej pozie, publiczności, zaczynają nagle pantomimicznie, groteskowo dialogować ze sobą. Opresyjna dla widza sytuacja rozmywa się w choreograficznej scence.

„Nikt nie wierzy” – powiedział Stalker po powrocie ze świata, którego nie było. W przedstawieniu Lubelskiego Teatru Tańca nie ma jednego Stalkera-Przewodnika. Nie istnieje postać, która mogłaby wysnuć wniosek na podstawie indywidualnego doświadczenia samotności, zagubienia i niezrozumienia. W 2015 akcent pada na pytanie: „czy wierzysz?”. Tancerze udowadniają, że można to zrobić pod warunkiem, że jesteśmy w stanie zadeklarować swoją wiarę, nawet jeśli jest ona tylko wiarą w jeże, albo w to, że „jutro będzie lepiej”, czy że „na końcu tęczy spotkam Freddy’ego Mercurego”. Stojący na horyzoncie white boxa performerzy, wypowiadający swoje akty wiary (które wyświetlane są nad ich głowami, jak zapisywane dane), znów istnieją na scenie dzięki swojej prywatności. Jej wrażenie powstaje dzięki bezpośredniemu zwróceniu się w kierunku widzów. Poziom trywialności ich słów może bagatelizować sprawę i pokazywać, że w dzisiejszym, wirtualnym i wykreowanym świecie pojęcia bliskości, natury, komunikacji między ludzkiej są już tylko sztucznym tworem oraz indywidualna tożsamość nie ma już prawa bytu. Dlaczego jednak tak trudno zignorować tych, którzy wypadli z choreograficznego układu, którzy usiedli gdzieś z boku? Oni nie osłabli, nie zrezygnowali. Oni tylko na chwilę się wycofali. Jak Stalker, który po przybyciu do magicznej strefy kładzie się na ziemi, wśród traw i oddycha.

 

Julia Lizurek. Teatralia Kraków
Magazyn Internetowy „Teatralia”, nr 139/2015

III Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego „KRoki”

Kraków, 17–24 maja 2015

Lubelski Teatr Tańca

Stalking Paradise

koncepcja i choreografia: Külli Roosna, Kenneth Flak

taniec: Beata Mysiak, Anna Żak, Ryszard Kalinowski, Wojciech Kaproń/ Lubelski Teatr Tańca, Aleksandra Łaba, Wojciech Łaba/ Pracownia Fizyczna

muzyka i wideo: Kenneth Flak

światło: Grzegorz Polak

realizacja dźwiękowa: Dariusz Kocińsk

produkcja: Centrum Kultury w Lublinie, Instytut Muzyki i Tańca

premiera: 13 września 2014

fot. Maciej Rukasz

Julia Lizurek, rocznik 1990, studentka wiedzy o teatrze, poszukiwaczka poezji w życiu i w teatrze.