Teatralne wertepy, czyli między Windą a Żakiem. Windowiska dzień drugi

Za nami szesnasta edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Autorskich i Adaptacji Windowisko. Dwudniowa impreza (24-25 października) rozegrała się tym razem w innej scenerii, tj. na teatralnych deskach Wrzeszcza – w klubie Winda i w Żaku. Drugiego dnia festiwalu gości oraz aktorów, od jednego przybytku kulturalnego do drugiego, woził specjalny autobus. Tej jesieni teatr wyszedł poza ramy sceny, a ów krótki odcinek dzielący oba miejsca sprzyjał dyskusjom i wymianom poglądów na temat obejrzanych sztuk.

Wizytówką Windowiska jest rozmaitość form i poetyk, festiwal ten skupia wokół siebie twórców niezależnych, offowych, wyrazistych i mających w swoim artystycznym dossier sporo sukcesów na teatralnym przedpolu. W tym roku tak wielka różnorodność zaprezentowanych spektakli uniemożliwiła wyłonienie wspólnej linii tematycznej czy stylistycznej, która mogłaby z grubsza powiązać je ze sobą i stworzyć tożsamy profil artystyczny.

Drugi dzień artystycznego fermentu festiwalu rozpoczęło przedstawienie wpisujące się w nurt dekonstrukcji mitu polskości, zatytułowane Szczep piastowy Studia Teatralnego Próby z Poznania w reżyserii Grzegorza Babicza. Teatralnej strawy zafundowanej przez tę formację miłośnicy Windowiska mieli okazję posmakować w 2012 roku, podczas czternastej edycji, kiedy to Paweł Wódczyński wystąpił z udanym aktorsko, niezwykle lirycznym monodramem Królestwo inspirowanym twórczością Mrożka i Strindberga. Szczep piastowy tym razem całkowicie wpisuje się w realistyczną konwencję obrazowania. Trojgu przyjaciołom, Grzegorzowi, Janowi i nowo przybyłemu Tadkowi przyjdzie stawić czoła trudnemu pytaniu o polskość i jej istotę na podstawie współczesnego profilu emigracji za chlebem. Terenem tejże filozoficzno-socjologiczno- patriotycznej, miejscami obrazoburczej polemiki, jest zagraniczne mieszkanie, gdzieś w Wielkiej Brytanii, z pewnością w pobliżu portu lotniczego; lustrem prawdy zaś wypity w zbyt dużych ilościach alkohol, w którym bohaterowie nie będą w stanie zatopić swoich smutków, kompleksów, porzuconych marzeń. Bardzo dobrze warsztatowo wypada tutaj ponownie Paweł Wódczyński w roli patrzącego przez różowe okulary, niedoświadczonego życiowo Tadka oraz świetny w kreacji niespełnionego doktoranta intelektualisty Janka Łukasz Wolff. Trzeci z wykonawców, Grzegorz Babicz, wcielając się w Grzecha – stymulującego całą libacyjną dyskusję animatora wszelkich kłótni zrodzonych na styku różnic poglądów, wkomponowuje się w awanturniczą osobowość postaci, jednak jego monotonna maniera artykulacji poszczególnych replik dialogowych zdecydowanie razi, i tym samym spłaszcza w rzeczy samej niejednolity profil bohatera nakreślonego w scenariuszu.

Rzeszowskie Nemno zaistniało na festiwalu w postaci teatru jednego aktora rozpisanego na dwie pacynki Gutka i Józka, sponiewieranego życiem człowieka i nadnaturalnych rozmiarów tylną część jego ciała. Henryk Hryniewicki i jego prowokacyjna Dupa to swoisty traktat o życiowym niespełnieniu, rozczarowaniu i pustce zrodzonej na przecięciu oczekiwań stawianych sobie w życiu i tego, co mieliśmy, lecz weń nie wnieśliśmy. Tytułowa dupa, obnażona, pozostawiona na pastwę cudzego śmiechu jest tej sumy życiowych frustracji i niepowodzeń symbolem, problemem, którego nijak ukryć, „przykryć szmatami” się nie da. Duże brawa należą się aktorowi, autorowi sztuki i pomysłodawcy podkładu muzycznego w jednym, który elektryzował publiczność nie tylko oryginalną oprawą scenograficzną, zręcznością w manipulowaniu lalkami, ale także świetnym, kipiącym humorem z pogranicza groteski i absurdu scenariuszem.

Do poetyki z tożsamego podwórka sięgają także inni artyści, którzy tego dnia zaprezentowali swoje spektakle. Dobrze znany windowiskowej publiczności Teatr Biały z Olsztyna tym razem wciągnął odbiorcę w przestrzeń opalizującej wieloma odcieniami i znaczeniami gry. Przyjęta strategia w dużej mierze przybiera postać cailloisowskiej mimikry. Na scenie działa prawo iluzji, zakładania maski, przebrania, a także naśladownictwa. Wraz z tą kategorią wyrasta problematyka związana z grą, która rozpościera się na cały obszar rzeczywistości. Odzwieciedla to zwłaszcza celowo nadana spektaklowi sztuczność, machinalność. Odloty to bowiem składanka krótkich scenek, mniej lub bardziej powiązanych ze sobą, w których korelat damsko-męski wystawiony zostaje na działanie niszczycielskiego żywiołu słowa. Frazy wysyłane w komunikacyjny eter podszyte są ironią, a także noszą stygmat wulgarnego i płytkiego przekazu, który cechuje współczesny język mediów i kultury masowej. Pragnienie miłości, choć chce, nijak nie może przedrzeć się przez gąszcz tej reklamówkowej paplaniny. Spektakl budzi spore emocje, jednak posiada na swoim koncie poważne „ale”. Dojrzałym warsztatowo paniom (Marcie Andrzejczyk, Adze Reimus-Knezevic i Izabeli Mańkowskiej-Salik) towarzyszą na scenie wykonawcy męscy, którzy zupełnym brakiem ekspresji sprowadzają to przestawienie na mielizny aktorskie.

Niedosyt zrodzony przeciętnym poziomem spektakli Keefe, nie jestem królem Teatru Błękitna Sukienka i Władca Much Chojnickiego Studia Rapsodycznego (formacji zdecydowanie służą sztuki autorskie, w których inspiracja jest , Wioleta Komar ze swoją kreacją Nory Sedler w monodramie słupskiego Teatru Rondo zatytułowanym Diva. Ten mający na swym koncie szereg nagród spektakl jest historią żydowskiej śpiewaczki operowej, która przeżyła Holocaust, lecz, (idąc o krok dalej w interpretacji dzieła Miedziewskiego) tylko na poziomie samej egzystencji. Kobieta mentalnie i emocjonalnie wciąż mierzy się z koszmarem okrucieństwa, którego doświadczyła w czasach wojennej zagłady. Autolustracja ruiny, w jaką to doświadczenie przeobraziło psychikę bohaterki, sięga naprawdę głęboko. Wyzwalaczem wspomnień może być wszystko, co tylko kojarzy się z ówczesną rzeczywistością obozową lub tą dziejącą się za murami getta: przedmiot, drobiazg, artefakt, cokolwiek, choćby drewniany chodak, którym porusza strunami fortepianu podczas oglądanego koncertu brytyjski muzyk.

Tegoroczne Windowisko zbiegło się z nazwiskiem reżysera Divy. Patronujące wydarzeniu teatralnemu jury w osobach cenionego aktora Krzysztofa Gordona oraz reżyserów Adama Nalepy i Pawła Szkotaka nagrodziło artystę również za Gracza – spektakl kieleckiego Teatru Ecce Homo, który zaprezentowano pierwszego dnia festiwalu. Pozostałe nagrody również zawędrowały pod wymieniony adres. Zdobyli je główni wykonawcy obu przedstawień: wspomniana Wioleta Komar i Michał Pustuła. Jak widać Windowisko Anno Domini 2014 bezsprzecznie zdominował twórca Barbarzyńcy przyszli. Bezdyskusyjnie i w każdym calu zasłużenie!

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 113/2014

XVI Ogólnopolski Festiwal Sztuk Autorskich i Adaptacji Windowisko, Gdańsk, 24-25 października 2014

Studio Teatralne Próby, Poznań

Szczep piastowy

scenariusz i reżyseria: Grzegorz Babicz

obsada: Grzegorz Babicz, Paweł Wódczyński, Łukasz Wolff

 

Teatr Nemno, Rzeszów

Dupa

scenariusz, reżyseria i muzyka: Henryk Hryniewicki

obsada: Henryk Hryniewicki

 

Teatr Biały, Olsztyn

Odloty

scenariusz i reżyseria: Agnieszka Kołodyńska

obsada: Marta Andrzejczyk, Aga Reimus-Knezevic, Izabela Mańkowska-Salik, Jakub Konrad Korzunowicz, Piotr Bierżyński, Grzegorz Pepe Pepłowski

 

Teatr Błękitna Sukienka, Gdańsk

Keefe, nie jestem królem

scenariusz i reżyseria: Rita Jankowska

obsada: Beata Ruszkiewicz, Arkadiusz Drewa, Dagmara Lewandowska, Justyna Drozd-Tietaniec, Halszka Gaczoł

 

Chojnickie Studium Rapsodyczne, Chojnice

Władca Much

reżyseria i scenariusz: Grzegorz Szlanga

muzyka: Anatol Glaser

obsada: Piotr Rutkowski, Łukasz Sajnaj, Błażej Tachaniuk, Tomasz Królikowski

 

Teatr Rondo, Słupsk

Diva

reżyseria: Stanisław Miedziewski

scenariusz: Magdalena Gauer

obsada: Wioleta Komar