Te babskie wojny (Trojanki)

Te babskie wojny (Trojanki)

Wśród męskich wojen kobiety toczą swoją własną bitwę. Od lat, od wieków, od poprzedniej ery. Trojanki to teatralny zapis walki i bezradności obserwatorek, które nagle stają się uczestniczkami. Opowieść o słabszych usiłujących odnaleźć się w świecie silniejszych.

Eurypides opowiedział historię trojańskich kobiet, które po słynnej wojnie i upadku Ilionu dostały się w ręce zwycięskich Greków. Ich mężowie i synowie wszczęli zamęt i zginęli, zostawiając je na pastwę losu i nieprzyjaciela. Choć wojna była domeną mężczyzn, to kobiety musiały podjąć ostatnią walkę, z góry skazaną na klęskę. W adaptacji Marii Kwiecień antyczna tragedia zyskuje współczesny wymiar – nie tylko za pomocą kostiumu, lecz także przez zachwianie dualizmu, wyrazistego podziału ról damsko-męskich. Więzienny strażnik Taltybios jest tu Taltybią (filigranowa Katarzyna Tadeusz w tej roli to ambiwalentna postać, krucha i okrutnie harda), a partie chóru zostały zastąpione narracją o emblematycznych zjawiskach XX wieku, w wyniku których zmieniał się świat i miejsce jakie zajmowały w nim kobiety. Mamy tu zatem streszczenie historii emancypantek, debatę o Zagładzie, statystyczne dane o wzroście żołnierzy, reportaż o kobietach pracujących w fabrykach broni, dzieje lalki Barbie, która swego czasu występowała w obozowym pasiaku, oraz historię seksu w popkulturze.

W tym kulturowo-historycznym tyglu ważą się losy uwięzionych Trojanek. Każda z kobiet zamkniętych we wspólnej celi opowiada własną opowieść. Siedząca pośrodku Hekabe (Wioletta Tomica) to typowa matrona, która góruje nad resztą. Jej mocny głos,  postawa i twardo wyrażane sądy świadczą o tym, że nie zaakceptowała nowej sytuacji, nie przyjęła roli branki. Wciąż jest władczą patrycjuszką, żoną króla, tą, która rządzi. Wieści przynoszone przez Taltybię przyjmuje z groźną miną pokerzystki i lekkim cynizmem. Córka Kasandra jest jej przeciwieństwem. Opętańczo energiczna, szalona i niewyżyta, miota się po celi w konwulsyjnym tańcu. Ekspresja Malwiny Kajetańczyk momentami wydaje się nieco kanciasta, ale jednak w jej zamaszystych gestach i niemalże geometrycznych ruchach, w nienaturalnym chodzeniu na półsztywnych nogach jest coś przekonującego. W rodzaj szaleństwa popada nawet spokojna Andromacha (Anna Dudziak), która z obłąkanym śmiechem grzebie zabitego syna.

Wielorakość znaczeń, płaszczyzn czasowych i różnorodność charakterów została osadzona w surowej scenerii, która stanowi swoisty kontrast dla bogatych Trojanek. Kameralna przestrzeń Sali Czarnej wręcz domaga się dekoracyjnego minimalizmu. Skromna, można by rzec „żołnierska” scenografia spektaklu neTTheatre wprowadza widza w świat pozbawiony zbędnych elementów. Tylko dwa wojskowe materace, koce i krzesło, na którym siedzi Hekabe. Swoistym rekwizytem, dość znaczącym, jest też syn Andromachy i Hektora. Astyanaks to gipsowa figurka, przypominająca kościelnego Jezuska stojącego na ziemskim globie. Również w rozmieszczeniu postaci, w ich choreografii, uwidacznia się symetria jak we wspomnianym już precyzyjnym szaleństwie Kasandry. Kobiety zostały wrzucone w twardy męski świat, który je zdominował i naznaczył.

Trojanki to jednak nie tylko opowieść o kobietach, to także refleksja nad sensem (czy bezsensem) wojny, w której zawsze da się wyodrębnić trzy grupy: silnych, którzy zwyciężają, słabych, którzy giną, i obserwatorów, których całe to zamieszanie zdaje się nie dotyczyć. Ale – jak pokazuje i Eurypides, i Kwiecień – owe role mogą odwrócić się w każdej chwili.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 97/2014

neTTheatre i Stowarzyszenie Artystów „Bliski Wschód”

Trojanki

Eurypides
reżyseria i adaptacja: Maria Kwiecień
światło: Marcin „Kabat” Kowalczuk
obsada: Anna Dudziak, Gabriela Jaskuła, Malwina Kajetańczyk, Katarzyna Tadeusz, Wioletta Tomica
premiera: 21 lutego 2014

fot. Maciej Rukasz