Tańcząc do źródeł (X Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca „Źródło”)

Tańcząc do źródeł (X Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca „Źródło”)

Polski Teatr Tańca obchodzi w tym roku swoje czterdziestolecie. Organizowane przez niego Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem od dwóch dekad. Towarzyszący im Festiwal niezmiennie rozwija się od lat dziesięciu. Trzy jubileusze, trzy okazje do wspomnień. Dobry moment, by zaczerpnąć ze źródła i czas, by ruszyć dalej… do tańca.

Tegoroczny Festiwal zainaugurował premierowy spektakl Czterdzieści, stworzony dla Polskiego Teatru Tańca przez Jo Strømgrena. To opowieść o kobiecie, która utkana jest z mniej i bardziej istotnych faktów oraz zdarzeń, ubranych w znaczenie przez narratora, budującego z nich historię. Od jego decyzji, głosu z offu, zależy, które momenty zostaną na zawsze w pamięci – inne przesuną się przed naszymi oczami mgliste, nieostre: nierzadko całe lata wrzucone w jeden wartko przemykający strumień. Czterdzieści to odbicie w zwierciadle, trochę pod kątem, trochę z ukosa, z przymrużeniem oka, czterech dziesięcioleci z życia Teatru. Lekko i dowcipnie przedstawione losy głównej bohaterki Urszuli (Urszula Bernat) od narodzin aż po wiek dojrzały pełne są odniesień do losów zespołu. Podróże, muzyczne inspiracje, przełomowe wydarzenia uważny widz może tropić podczas spektaklu, nie tracąc przyjemności obcowania ze spójną, choć pełną absurdów historią. Strømgrenowi udaje się spojrzeć na Polskę i zamieszkujący ją dziwny, pełen melancholii naród świeżym, zdystansowanym spojrzeniem. I z czułością pośmiać się z przywar, i z fantazją ograć stereotypy. Spektakl toczy się scena po scenie, dzielony jak klatki filmu, kartki książki, każdy taki moment zatrzymania, każda chwila, rozrasta się pod wpływem ruchu, zobrazowana przez taniec. Wyraziście towarzyszy nam wrażenie przemijalności czasu, ale zaznaczona zostaje także powtarzalność i trwałość zdarzeń. Nie tylko przez pojawienie się na świecie córki Urszuli, która tak, jak matka będzie musiała odnaleźć swoją drogę. Przez powtarzalność nastroju, gestu, przez, mimo autentycznie zabawnego tonu całości, odczucie chłodu, wiecznej, dominującej jesieni, przerywanej przez chwilowe orgie ciepła i koloru. W warstwie ruchowej roi się od cytatów tanecznych, nie brak też ciekawych pomysłów na przetworzenie zwykłych czynności na język sceny. Mimo że zespół stanowi tło dla Urszuli (od kiedy tylko uzbrojona w wyobraźnię zyskuje moc tworzenia), to w wielu scenach drugi plan kradnie jej uwagę widza („miękka” i nastrojowa Paulina Wycichowska, „ostra” i witalna Kornelia Lach…). Choreografowi udaje się połączyć kilka warstw opowieści w spójną całość dzięki nietypowej i ryzykownej formie ilustrowanej tańcem narracji, ale chociaż teksty momentami ocierają się o banał i patos, to robi wrażenie skrojenia ich na miarę konkretnego zespołu z niezwykłym wyczuciem. Historia dojrzewania Urszuli to podróż przez kolejne stopnie artystycznej inicjacji i powrót do źródeł. Ale „czterdzieści” to nawet nie półmetek, jak twierdzi Urszula. Jest już co zostawić po sobie, ale koło się jeszcze nie zamknęło…

Wyprawę ku nowemu reprezentują niezmiennie artyści tworzący w Atelier Polskiego Teatru Tańca. Paweł Malicki zaprezentował kolejną swoją choreografię Hello, stranger!. W sceniczny świat, rysujący się niezbyt optymistycznie – jak klatka, pułapka, więzienie – wrzucony zostaje Inny, indywiduum z głową… Myszki Miki. Ruch do tej pory skierowany na zewnątrz: tancerze próbują wydostać się po ścianach, wspinają się, „rozbijają” o mur – nagle ogniskuje się wobec nowej sytuacji, wobec Innego. Nie wychylać się, nie wyróżniać, nie odsłaniać. Między wybranymi przez Przybysza mężczyzną i kobietą rozgrywa się pełna przemocy scena: Inny wyzwala to, co najgorsze, uosabiając cechy, których boimy się, odbija ciemną stronę, budzi przerażenie i pożądanie, bo może więcej, jest oddzielny, a przez to wolny od ograniczeń. Groteskowo przerysowana postać w trakcie kolejnych scen staje się katalizatorem obsesji i pragnień. Jej obecność wymaga reakcji którejś ze stron: może upodobnić się do reszty, może stać się obiektem agresji. Ruch w spektaklu dąży do unifikacji, by rozerwać nagle choreograficzne zjednoczenie wybuchem energii, tanecznym szałem. Stale toczy się gra ja-oni, my-inny, ja-moja maska. Malicki wykorzystuje oprócz bohatera Disneya kostium, szminkę, maski gazowe, by upodobnić albo odróżnić. Gra o własną tożsamość zbudowaną wobec Innego to okrutna i pełna przemocy „zabawa”. Inny to ofiarny kozioł, zawsze słabszy od grupy, przeznaczony do pożarcia. Inny to fascynacja, obiekt pożądania, budzi ciekawość. Ruch oddaje te napięcia, rozciągnięty między tańcem bardzo fizycznym, a miękkim gestem, między dramatycznym, emocjonalnym solo, a momentami pełnej synchronizacji. Brakuje tylko rozwinięcia poszczególnych tematów, mimo że spektakl jest sprawnie skonstruowany, kilka pomysłów pozostaje niewykorzystanych w pełni. Szkoda, że skojarzeń nie jest troszkę mniej, za to bardziej rozbudowanych – pozostaje lekki niedosyt, choć Hello, stranger! nie sposób odmówić siły, a tancerzom zaangażowania.

Niels Claes, kolejny choreograf rozpoczynający artystyczną drogę w Polskim Teatrze Tańca, tworzy ze swojej propozycji feministyczne widowisko: to kobiety, zniewolone kolorowe ptaki, dominują na scenie, to głos w ich sprawie, chce artysta przełożyć na teatralny kod. Mathaai ma być tańcem-manifestem w obronie kobiecej niezależności. Ale siła i słabość pięknej płci, choć widoczne w organizacji ruchu, nie mają przełożenia na ideową wymowę spektaklu. Barwne inspirowane etnicznymi sukniami kostiumy, efektowne podnoszenia, wymagające dynamiczne partnerowania zamiast stać się uniwersalną syntezą historii przemocy i represji wobec kobiet (choreograf inspirował się przecież walką o prawa kobiet w różnych miejscach, kulturach, czasach) cieszą oko nie oddając w żaden sposób: ani z pomocą oprawy plastycznej, ani ruchowej, wagi i tragizmu tematu. Dramatyczny monolog-solo jednej z tancerek (Josefine Patzelt), wcielającej się w dziewczynę zmuszaną do prostytucji zarażoną wirusem HIV (udanie zresztą, tancerka ma duży potencjał sceniczny) obok tytułu (nazwisko Afrykanki nagrodzonej Pokojową Nagrodą Nobla za działanie na rzecz kobiet), jest jedynym sygnałem wyraziście odstającym od łatwej estetycznie reszty i dającym pole do jakiejkolwiek interpretacji. Poszczególne sceny czarują widza, ale deklaracje i ambicje choreografa każą liczyć na coś więcej. Nie udało się znaleźć języka ruchu, który naprawdę poruszałby odbiorcę, całość okazała się zbyt przyjemnie piękna – zabrakło prawdziwego przeżycia.

Zaangażowany wieczór Nielsa Claesa uzupełniła propozycja Off-line Nadara Rosano, gościa z Izraela. Skrajnie różna, bo krystalicznie przejrzysta i ostra w treści, niekoniecznie efektowna w formie. Choreografowi udało się przełożyć swoją myśl na ruch, nie uległ też pokusie uwodzenia widza. Z drugiej strony spektaklowi brakuje formy, która przekonywałaby do racji wyrażonych językiem tańca. Całość opiera się na monotonnym przestępowaniu z nogi na nogę, tancerze: kobieta i mężczyzna poruszają się w jednym rytmie. Wspólny taniec ogranicza, zamyka, momenty wyłamania, różnicy kończą się powrotem do regularnego jak tykanie zegara ruchu. Próby nawiązania kontaktu mają bezosobowy charakter i monotonny, skazany na niepowodzenie przebieg. Otwarta postawa kobiety, wnętrze dłoni odwrócone na zewnątrz, rozsunięte ramiona, pojawiając się kilkakrotnie, stają się elementem rutyny. Całość niedługiej choreografii składa się z prostych gestów, tak czystych, że bez trudu można odtworzyć je z pamięci. Pełnych sensu i otwartych na interpretację, ale pozostających choreograficznym szkicem, który mija się z emocjami widza.

Wśród zagranicznych gości znalazł się także zespół Jo Strømgrena. A dance tribute to the art of football z pewnością nieprzypadkowo pojawił się na festiwalu, Polski Teatr Tańca przy okazji Euro przygotował przecież widowisko FootBall@… Norwegowie sztukę piłki nożnej przedstawiają naturalną koleją rzeczy w odsłonach: trening, rozgrzewka, prezentacja zawodników, mecz, gol, szatnia… Spektakl czerpie z energii kibiców, z wirtuozerii gry, z rytuałów i „stroszenia piórek” przez gwiazdy – to teatralny samograj – żywy, dowcipny, lekki. Samej piłki-przedmiotu nie ma zbyt dużo, ale jej niewidzialna obecność dominuje na scenie. I przywołuje pytanie: o co chodzi w tym całym szaleństwie? Dźwięki, oświetlenie, scenografia przeniesione są ze stadionu. Meczowa rozgrywka to w wykonaniu Norwegów okno na męski świat, okazja do wyśmiania społecznych ról, grupowych zachowań, stereotypów i kulturowych zobowiązaniach ciążących na płci męskiej. I opowieść o marzeniach o nieśmiertelności, przecież w żywych obrazach bohaterowie stają się współczesnymi bogami. Rytuał miesza się z walką, świętość z fizycznością, artyzm z wysiłkiem. To małe studium nad istotą widowiska, które niezależnie od realizacji (sport, sztuka, publiczne zdarzenie) ma jedną naturę. Ale spektakl Strømgrena to przede wszystkim dowcip (dosadny) i estetyczna gra z piłką nożną według teatralnych reguł. Choreograf wznowił swoją propozycję (premiera miała miejsce w 1997 roku) na prośby liczne publiczności zafascynowanej tym połączeniem, wracając do przeszłości i dając jej nowe życie: przydzielając nowe role, czerpiąc z nowych kontekstów. Przecież tylko wtedy powrót do źródeł ma sens.

Magdalena Kotuś, Teatralia Poznań
Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 71/2013

X Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca „Źródło”, 17 – 24 sierpnia 2013, Poznań

 

Jo Strømgren Kompani (Norwegia)

A Dance tribute to the art of football

choreografia: Jo Strømgren
scenografia: Stephan Østensen
kostiumy: Ingvild Hovind
muzyka: Jørgen Knudsen, Flugschädel, Jussi Björling & Nils Grevillius

dźwięk: Lars Årdal

światło: Stephen Rolfe
występują: Jan Nikolai Wesnes, Mikkel Are Olsenlund, Sverre Magnus Heidenberg, Maria Henriette Nygård, Geir Hytten, Stian Danielsen, Caisa Strømmen Røstad

premiera: 1997

***

Nadar Rosano (Izrael)

Off-line
choreografia: Nadar Rosano

dramaturgia: Solomo Plessner

kostiumy: F-F-F

muzyka: Arvo Part, Mogwai

dźwięk: Yair Leo Sugarman, Noam Helfer
światło: Shahar Bareket
występują: Nadar Rosano, Adi Weinberg
premiera: 2012

***

Polski Teatr Tańca (Poznań)

Czterdzieści

reżyseria, choreografia, scenografia i teksty: Jo Strømgren
asystentka: Adriana Cygankiewicz

kostiumy: Bregje van Balen
muzyka: Jo Strømgren, Viljo Vesterinen, George Brassens, Fryderyk Chopin, Giacomo Puccini, Francisco Tarrega, Serge Gainsbourg, Giovanni Battista Pergolesi, Antonio Vivaldi, Norbert Gabla, Ronan Hardiman, Ich Troje, Astor Piazolla, Alfredo Catalani, Eleni Karaindrou, Lars Årdal

opracowanie muzyki: Krzysztof „Wiki” Nowikow

reżyseria światła: Hans J. Skogen

kierownik prób: Anna Gruszka

występują: Andrzej Adamczak, Karina Adamczak-Kasprzak, Urszula Bernat-Jałocha, Artur Bieńkowski, Niels Claes, Adriana Cygankiewicz, Agnieszka Fertała, Paulina Jaksim, Zbigniew Kocięba, Katarzyna Kulmińska, Kornelia Lach, Guillermo Millan Merida, Paweł Malicki, Daniel Navarro Lorenzo, Josefine Patzelt, Tomasz Pomersbach, Marcin Motyl, Daniel Stryjecki, Paulina Wycichowska
premiera: 2013

***

Hello, stranger!

choreografia: Paweł Malicki
kostiumy i scenografia: Adriana Cygankiewicz

muzyka: Alva Noto, Marino Marini, Nicola Porpora (feat. Cecilia Bartoli), Grimes, Rebekah del Rio, G.F. Händel, DJ Maz, Go Koyashiki, Bartosz Dziadosz

aranżacja muzyki: Bartosz Dziadosz

reżyseria światła: Ewa Garniec

występują: Artur Bieńkowski, Zbigniew Kocięba, Katarzyna Kulmińska, Kornelia Lach, Paweł Malicki, Daniel Navarro Lorenzo, Josefine Patzelt
premiera: 2013

***

Maathai

choreografia: Niels Claes
kostiumy: Africa Fashion,Barbara Niedrich

muzyka: Moby, Edit, Plaster

występują: Niels Claes, Agnieszka Fertała, Paulina Jaksim, Zbigniew Kocięba, Katarzyna Kulmińska, Josefine Patzelt
premiera: 2013

fot. archiwum teatru