Tancerka z węgla i porcelany (Kształt rzeczy. O węglu i porcelanie)

Tancerka z węgla i porcelany (Kształt rzeczy. O węglu i porcelanie)

W interdyscyplinarnym dokumencie choreograficznym Kształt rzeczy. O węglu i porcelanie Rafała Urbackiego i Anu Czerwińskiego ruch zostaje wyprowadzony z przestrzeni tego, co, zdawać by się mogło,  niemelodyjne, niewidowiskowe, a nawet martwe. KWK „Katowice” i Fabryka Porcelany „Giesche” stają się abstrakcyjnymi, bo nieistniejącymi już dzisiaj, scenami choreografii, by tak rzec, codziennej – wpisanej w, przypominające żywe archiwa, ciała robotnic.

Twórcy projektu doprowadzają do serii, pozornie niemożliwych, spotkań. Oto bowiem węgiel spotyka się z porcelaną, a tancerka z robotnicami. To, co widowiskowe ściera się z tym, co  niewidzialne i wykluczone z systemu kulturowych reprezentacji – kobiety takie jak pani Irma i pani Basia, których historie poznajemy z umieszczonych równolegle po obu stronach sceny projekcji wideo, nie są wszak ulubionymi podmiotami medialnych opowieści. Co istotne, Urbacki nie próbuje przekształcać tych robotniczych doświadczeń w mitogenne baśnie – pozwala raczej wybrzmieć codzienności – jej radościom i udrękom. Bohaterki projektu reprezentują światy, których już nie ma – jeden symbolizuje porcelana, drugi – węgiel. Ta równoległość jest nieprzypadkowa. Delikatne przedmioty codziennego użytku i nieplastyczną, można nawet rzec „brudną”, materię łączy bowiem fizyczne doświadczenie pracy, które zapisało się w ciałach obu pracownic. Reżyser zwraca tutaj uwagę na charakterystyczny w narracjach o mieście brak – nieobecność podmiotów kobiecych, odgórnie zaklasyfikowanych jako „trybiki w maszynie produkcyjnej”.  Urbacki odczarowuje płaskość Śląska i szerzej – świata, przywracając kobietom prawo do opowieści o sprawczości.

W przestrzeni porcelanowo-węglowych narracji znajduje dla siebie miejsce także tancerka, Kaya Kołodziejczyk, która – słowem i ruchem – opowiada o „mięsności” tańca. W serii autoironicznych mini-narracji performerka dekonstruuje obraz niesamowitości baletowego ciała. Przenosi akcenty z niezwykłości na – oporną niczym węgiel – fizyczność, z porcelanowej nieuchwytności na realne doświadczenie bólu. Tancerz klasyczny jest tutaj jednocześnie pracownikiem i produktem, węglem i porcelaną. Kontuzjowana noga tancerki staje się synekdochą tego wszystkiego, czego system nie pozwala nam zobaczyć.

Performerka w początkowych sekwencjach spektaklu wydaje się interaktywnym zwierciadłem – ruchem niejako powtarza bowiem biografie kobiet, które widzimy na ekranie. Otwiera się na to, co inne, by z jednej strony uwypuklić melodyjność ich gestów, z drugiej – zwrócić uwagę na ambiwalencję tańczącego ciała, które niejednokrotnie musi zapomnieć siebie i reprezentować niewłasne narracje. Ciało staje się tutaj jednocześnie świadkiem, nośnikiem i podmiotem opowieści – pamięta i zapisuje, a ponadto – samo będąc uwikłane w system produkcji, ulega zmianom i przekształceniom.

Zestawienie projekcji wideo z tańcem Kołodziejczyk pozwala spojrzeć na ciało, jak na materialne archiwum, które przekształca – z natury niematerialne – doświadczenie w żywą, obiektywną tkankę. O ile bowiem pamięć, ze względu na swoją czysto wyobrażeniową formę, zniekształca wspomnienia, o tyle ciało nieomal doskonale powtarza, czy też reprodukuje, to, czego się nauczyło. Widać to wyraźnie w narracji pani Irmy, która pracowała w sortowni – jej dłonie wspierają, a nawet uwierzytelniają, słowa. Ruch zarazem kreuje i przedstawia tutaj rzeczywistość, jest twórczy i odtwórczy, staje się zarówno wyrazem wolności, jak i uwarunkowania. Ta dwuznaczność jeszcze mocniej wybrzmiewa  w kontekście scenicznej obecności tancerki. Kołodziejczyk z jednej strony zerwała z teatrem instytucjonalnym, a dokładniej – baletem jako system opresji i ujarzmiania/tresury ciał z założenia nadzwyczajnych i widowiskowych, a z drugiej – co sama ironicznie podkreśla – poza centrum dalej ucieleśnia taki kształt rzeczy, który w spektaklu proponuje reżyser. Co więcej, opowiada jednocześnie własną i cudzą historię, będąc zarazem sobą i transcendencją, z której skądinąd żartuje.

Narracje trzech kobiet współtworzących Kształt rzeczy łączy wpisane w ich ciała doświadczenie pracy. Ciało staje się potencjalną płaszczyzną społecznej zmiany, w której dyskurs wiedzy i władzy przecina się z tym, co intymne, sensualne, ale też inne i pominięte. Urbacki pokazuje, że ciało i ruch mogą być sojusznikami w walce o przepisanie oficjalnej – pełnej luk, pominięć i wykluczeń – historii industrialnego Śląska, a w szerszej perspektywie, chociaż zabrzmi to patetycznie, świata (trzeba bowiem pamiętać, że Kołodziejczyk przekracza ramy narracji o miejscowej/lokalnej tożsamości).

 

Alicja Mȕller, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 180/2016

 

Kształt Rzeczy. O węglu i porcelanie

koncepcja i reżyseria: Rafał Urbacki i Anu Czerwiński

reżyseria, research: Rafał Urbacki

choreografia i wykonanie: Kaya Kołodziejczyk

realizacja filmu, zdjęcia, montaż: Anu Czerwiński

w filmie występują: pani Barbara, była pracownica Fabryki Porcelany „Giesche”/„Bogucice” i pani Irmgard, była pracownica KWK „Katowice”

współpraca naukowa: Marta Konarzewska, Irena i Roman Gatysowie

światło, asystent kamery: Ewa Włoszczuk

tancerki w filmie: Natalia Handzlik, Katarzyna Koziorz

obecna w procesie: Sonia Egner

asystent planu: Marceli Michalik

asystent produkcji: Radosław Lis

producent wykonawczy: Marlena Hermanowicz

współpraca: D R Silesia, Fundacja Giesche

produkcja: Centrum Scenografii Polskiej Oddział Muzeum Śląskiego

premiera: 25 maja 2015

fot. Sonia Szeląg (mat. Muzeum Śląskiego)

 

Projekt realizowany w ramach Festiwalu Nowej Scenografii – Mitologie Industrialnej Przestrzeni