Tak sobie siedzimy i gadamy o istocie egzystencji (Pocałunek)

W erze spotterów i fejsbukowiczów poderwanie dziewczyny siedzącej na ławce wydaje się nie lada wyczynem. Głupi powód – „ej, zajęłaś mi ławkę, tę jedną jedyną ławkę, na której postanowiłem sobie usiąść”. Jakby nie było wokół innych. Można  mieszać do tego bogów i siły wyższe, jednak tylko od naszej woli zależy, jak bardzo zbliżymy się do osoby obok. Bo chyba łatwiej zwierzać się obcemu. „Nieznajoma” – myślisz – „nie wie o mnie nic”. Ale po nitce do kłębka. I tak, słowo po słowie, nieznajoma przestaje być już nieznajomą.

Żeby było jeszcze bardziej intymnie, ławeczka znajduje się na górskim szlaku. Przed nią chluba regionu – cudowny widok na dolinę, obok parę krów, kozice skaczące na turni i żadnej ludzkiej duszy w promieniu kilometra. W takiej scenerii spotykają się bohaterowie Pocałunku. Pani – elegancka, poważna, zawsze przestrzegająca swoich zasad i niedająca sobie pomagać. Wegetarianka z wyboru i fanka spacerów w czerwonych szpilkach. I Pan – nonszalancki, ze słabością do wódeczki, ciętych dowcipów i fotografowania natury. Były komik, który brnie przez życie ze śmiechem. On ją zaczepia, ona jest oporna, on zgrywa kochasia, ona – przykładną żonę. Jednak nadmiar wymienionych między nimi słów pozbawia tych dwojga dystansu. Lód topnieje i odkrywa to, co zostało ubarwione na potrzeby sytuacji.

Dialogi to największy atut spektaklu. Aktorzy nie zapomnieli o tym, że słowa znaczą więcej niż czyny. Niewątpliwie należą się im wyrazy uznania za przekazanie emocji w  każdym z nich. Chyba ciężko byłoby teraz wyobrazić sobie w tych rolach kogoś na miejsce Tyńca i Trybały. Tych dwoje stanowi siłę napędową spektaklu, to oni przyciągają widza. Tym magnetyzmem skutecznie nadrabiają niezbyt rozbudowaną i mało skomplikowaną akcję. Znakomicie wpisują się w temat, jako reprezentanci dojrzałości i aktorskiej, i życiowej.

Na szczególną uwagę zasługuje skromna, lecz pomysłowa scenografia, doskonale wykorzystująca  niewielką przestrzeń sceniczną, a także zastosowane innowacje w dziedzinie schematycznego zobrazowania. Górska ławeczka jest tu sofą obitą tapicerką w wodospady, a tekturowe kontury zwierząt zwisają z sufitu i dają się kołysać, tworząc faktyczne wrażenie dzikiej natury. Niebo i drzewa są sześciokątami oklejonymi odpowiednią fototapetą. Klasyka ubrana w nowoczesność daje oszałamiający efekt. Podobnie zinterpretowana została muzyka. Zamiast wycia wilków czy świergotu ptaków słyszymy instrumenty przyprawiające widza o dreszcz niepokoju.
Oczywistym błędem byłoby stwierdzenie, że spektakl o dorosłych musi być dla dorosłych. Pocałunek to  sztuka o chorobie, samotności, miłości, przegranych skierowana do wszystkich. Przegranym niesie promyk nadziei, optymistyczną puentę. I tego przesłania się trzymajmy.

Izabela Lewkowicz, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 60/2013Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 60/2013

Teatr Ateneum im. S. Jaracza w Warszawie
Pocałunek
Ger Thijs
przekład: Małgorzata Semil
reżyseria: Adam Sajnuk
scenografia: Katarzyna Adamczyk
obsada: Marzena Trybała (Kobieta), Krzysztof Tyniec (Mężczyzna)
prapremiera: 12 kwietnia 2013

fot.: Magda Hueckel

Izabela Lewkowicz – studentka Polonistyki UW. Zakochana w hip-hopie, Warszawie i metaforach. Teatr? Przepustka do lepszego życia.