Szukaj w sobie nazisty (Śmierć wrogom ojczyzny)

Wielkie ideologie niepostrzeżenie rządzą światem, a niczego nieświadomi ludzie bezwiednie poddają się ich działaniu – zdają się mówić twórcy spektaklu „Śmierć wrogom ojczyzny”. Istotne tematy, ukazane w otoczce absurdu i w niestandardowej formie scenicznej, miały skłonić publiczność do refleksji nad tożsamością i świadomym uczestnictwem w tworzeniu historii. Jednak – choć pomysł jest godny uwagi – to realizacja pozostawia sporo do życzenia.

Akcja rozgrywa się na Podlasiu, dokąd trójka warszawiaków trafiła w poszukiwaniu śladów nazizmu. Spektakl rozpoczyna krótki filmowy zapis podróży, przypominający nieco amatorskie rodzinne filmiki z wakacji. Wreszcie na scenę wkraczają bohaterowie – hipsterzy i poliamoryści. Rozpakowują walizki i prowadzą między sobą rozmówki pozbawione większego sensu, jakby wywoływane jedynie dla zabicia ciszy, choć starają się stwarzać pozory głębokiego dyskursu o problemach ludzkości. Nie pomagają tu nawet nagłe „zwroty” akcji, jak niepokojące dźwięki czy ręka umaczana we krwi – tricki rodem ze staroświeckiego horroru, które bronią się tylko dzięki ich absurdalności w kontekście całego spektaklu.

Interesująca jest sama formuła spektaklu, sam koncept. Aktorzy niejednokrotnie zwracają się bezpośrednio do widzów, czyniąc ich poniekąd elementem gry, stosują kabaretowe chwyty, wchodzą na widownię z „wysokiej klasy sprzętem nagrywającym” i zadają proste pytania. Nikt jednak nie wyrywa się do odpowiedzi. Publiczność ożywia się nieco dopiero podczas pięciominutowych debat, prowadzonych przez reżysera po każdej części spektaklu. Michał Stankiewicz porusza tematy, które prowokują do dyskusji, a w niektórych budzą bojowego ducha. Czy potrzeba zmiany polskiego hymnu? Czy nie przeszkadza nam to, że kupujemy produkty i usługi firm, które kiedyś finansowały NSDAP? Pięć minut to niewiele na rozważanie takich kwestii. Reżyser jedynie zasiewa ziarno pod refleksję, zapala zapałkę, która powinna wywołać pożar. Ale czy tak się stanie? Czy powracająca nieubłaganie „akcja” spektaklu nie stłamsi myśli w zarodku? Nie wiadomo.

Igranie z widzem i z teatralną konwencją, elementy groteski i czarnego humoru, wykorzystanie multimediów w scenografii – wszystko to mogłoby tworzyć ciekawą kompozycję, ale czegoś tu brakuje. Mało przekonująca gra aktorska i tekst nie najwyższych lotów sprawiają, że spektakl nie pozostaje zbyt długo w pamięci, pozostawiając po sobie uczucie niedosytu i lekkiego niesmaku.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 104/ 2014

Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku
Śmierć wrogom ojczyzny
reżyseria, tekst, wideo: Michał Stankiewicz
asystent, tekst, wideo, scenografia: Karolina Sulich
tekst: Marta Jagniewska
światła: Adam Frankiewicz
muzyka: DJ Slasher
produkcja: Marta Szarzyńska
tekst, występują: Sonia Roszczuk, Sebastian Stankiewicz, Bartłomiej Firlet
premiera: 3 czerwca 2014
fot. Piotr Cierebiej