SZEKSPIR BYŁ PRZECIEŻ RUMUNEM

SZEKSPIR BYŁ PRZECIEŻ RUMUNEM

Z Emilem Boroghinem rozmawia Tomasz Domagała

Co zadecydowało o wyborze monologów i kształcie scenariusza?

To stara sprawa. Dokładnie pięćdziesiąt lat temu ukończyłem Wydział Aktorski Instytutu Teatralnego w Bukareszcie. Podobnie jak każdy młody aktor zacząłem szukać tekstów, żeby przygotować monolog potrzebny do egzaminu w teatrze. W trakcie przygotowań przejrzałem jeszcze raz teksty szekspirowskie, które robiliśmy w szkole, dało mi to impuls do głębszego zapoznania się z twórczością pisarza. Czytałem dramaty, podkreślałem kwestie, przepisywałem fragmenty, które miały dla mnie wielkie znaczenie. Wtedy ukazało się też tłumaczenie w języku rumuńskim Szekspira współczesnego Jana Kotta i muszę przyznać, że ta książka wywarła na mnie olbrzymi wpływ. Cały proces kształtowania się mojego tekstu trwał jedenaście lat. Dopiero wtedy zdecydowałem się pokazać widzom rezultaty mojej pracy. Odbyło się tylko jedno przedstawienie, dokładnie w 410. rocznicę urodzin Szekspira, w roku 1974. Wróciłem do tego monologu rok temu, ale nie miałem zamiaru przedstawiać go w teatrze. Życie napisało jednak inny scenariusz. Jako dyrektor rumuńskiego Festiwalu Szekspirowskiego w Krajowej postanowiłem zrobić niespodziankę moim wieloletnim przyjaciołom, którzy gościli  na kolejnych edycjach festiwalu. Zaprosiłem ich i pokazałem im mój szekspirowski recital. Zaowocowało to wieloma zaproszeniami na inne teatralne festiwale. Zmuszony zostałem więc do przygotowania przedstawienia, które zagrałem najpierw w Rumunii, a potem zagranicą. Niezmiernie się cieszę, że mam okazję dzielić się moim recitalem z widzami, gdyż włożyłem w ten spektakl mnóstwo pracy. Dla mnie twórczość Szekspira to druga Biblia.

Mając świadomość, że zagrał Pan wiele szekspirowskich ról w swojej karierze, która z nich jest Pana ulubioną, a której jeszcze Pan nie zdążył zagrać, choć bardzo by Pan chciał?

Rzeczywiście, w swojej karierze grałem wiele ról szekspirowskich. Już  na dyplomie w szkole teatralnej zagrałem Jagona z Otella. Oczywiście jedną  z najważniejszych ról szekspirowskich jest Hamlet. Każdy aktor marzy, żeby go zagrać. Ja grałem go tylko dla siebie. Nigdy nie starczyło mi odwagi,  żeby zagrać tę rolę przed publicznością, bo uważam, że Hamleta może zagrać tylko aktor o określonej, specyficznej mimice twarzy, a ja takiej nie posiadam. Wyreżyserowałem za to Hamleta w Teatrze w Krajowej, w rolę tytułową wcielił się w nim jeden z najwybitniejszych aktorów rumuńskich – Adrian Pintea. Rola, której wciąż jeszcze nie udało mi się zagrać, to postać Błazna  w Królu Learze. Z wielu ról musiałem zrezygnować, ponieważ odkąd dwadzieścia pięć lat temu zostałem dyrektorem Teatru w Krajowej, przestałem grać i reżyserować.

Czy w najnowszej historii Rumunii – pamiętamy jeszcze w Polsce, jak była ona dramatyczna – zdarzyło się, że któreś z przedstawień szekspirowskich zostało szczególnie zapamiętane w kontekście wydarzeń politycznych?

Było ich kilka, między .innymi Król Lear Radu Penciulescu, Burza Liviu Ciulei czy w bliższej przeszłości Tytus Andronikus Silviu Purcărete z 1992 roku – przedstawienie wyraźnie polityczne, zaprezentowane na wielu zagranicznych festiwalach. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę – to były przecież lata siedemdziesiąte – że mój recital jest szalenie ryzykowny. Składały się przecież na niego monologi z różnych dramatów. Wyrwanie ich  z kontekstu powodowało, że każde słowa mogły zostać odczytane politycznie. Najniebezpieczniejsze były te fragmenty, które w spektaklu są puszczane  z offu. Dlatego nie grałem tego recitalu później. Ze strachu. Proszę sobie wyobrazić, jak brzmiało w Rumuni w latach siedemdziesiątych zdanie  z Hamleta: „Dania jest więzieniem”.

A w sensie teatralnym, czy jakieś przedstawienie zmieniło pojmowanie Szekspirowskiego dziedzictwa?

Oczywiście. Wielki wpływ na teatr rumuński wywarło przedstawienie Petera Brooka Król Lear, prezentowane w 1964 roku w ramach jego europejskiego tournée, a z przedstawień rumuńskich ważnym wydarzeniem teatralnym był spektakl Jak wam się podoba Liviu Ciulei z roku 1961.

A jak wygląda sytuacja z tłumaczeniami dramatów Szekspira na język rumuński?

W języku rumuńskim mamy kilka fantastycznych tłumaczeń dramatów Szekspirowskich. Co ciekawe, co kilka lat pojawiają się kolejne tłumaczenia przystosowujące język Szekspira do współczesnych realiów języka rumuńskiego. Obecnie zespół pod kierunkiem profesora George’a Volceanova pracuje nad nowymi tłumaczeniami dramatów mistrza ze Stratfordu. Jestem przekonany, że język rumuński jest odpowiedni dla szekspirowskiej frazy, czego nie można powiedzieć, na przykład, o francuskim. Zresztą, Szekspir był przecież Rumunem. (śmiech)

Tomasz Domagała
Internetowy Magazyn „Teatralia”. Dodatek festiwalowy do numeru 66/2013
„Shakespeare Daily. Gazeta Szekspirowska” nr 5, dnia 5 sierpnia 2013

Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy

monodram

reż. i wykonanie Emil Boroghina

fot. Greg Goodale