Szary człowiek pod lupą (Mroczne perwersje codzienności)

Szary człowiek pod lupą (Mroczne perwersje codzienności)

Czy można uwolnić się z sideł własnych lęków? Skąd się biorą niepokoje, koszmary dnia codziennego? Na te i inne egzystencjalne pytania możemy doszukać się odpowiedzi, oglądając spektakl Mroczne perwersje codzienności.

Dwóch mężczyzn w średnim wieku, odzianych w przydługie płaszcze, skrada się do ławki zwróconej ku żeńskiemu gimnazjum. Ich zamiary szybko stają się dla nas jasne, gdyż wierzchnie odzienie nie zakrywa całkowicie nagich nóg bohaterów. Dotąd niezauważeni, tym razem stali się główną atrakcją wieczoru dla zgromadzonej w teatrze publiczności.

Bohaterowie od dłuższego czasu przychodzą w wybrane przez siebie miejsce w tym samym celu, przyciągani przez jakąś niezidentyfikowaną siłę, którą czują w sobie. Wszystko przez swoje osobliwe hobby, jakim jest przyglądanie się dziewczynkom wychodzącym z gimnazjum, w celu napawania się ich młodością i świeżością ale także marzenie o ekshibicjonistycznym zaprezentowaniu przed nimi swej męskości. Celem bohaterów jest odebranie dzieciom ich czystości i niewinności.

Jednak sam problem ekshibicjonizmu nie jest kluczowy dla zrozumienia tej sztuki. Pełni on rolę nośnika głębszego znaczenia, jakim jest próba poszukiwania szczęścia, do którego mają prawo tak samo rozchichotane gimnazjalistki, jak i dwaj anonimowi panowie przyglądający się im siedząc na ławeczce. Z tym że ci drudzy nie znają innego sposobu na doznanie uczucia chwilowej radości niż owo podglądanie.

W spektaklu zastosowane zostały różne chwyty dla przedstawienia problemu niedowartościowania człowieka przeciętnego, jego poczucia słabości w świecie rządzonym przez nieludzkich, silnych, bezwzględnych i zatwardziałych osobników, których reprezentuje postać Grubego Romana. Choć jest on niewidoczny dla oczu publiczności, to wiemy, że ma niesamowitą władzę nad bohaterami i jest potrafi ich unicestwić.

Szczególnie polecam ten spektakl osobom gustującym w teatrze absurdu. Nie tylko ze względu na ciekawy sposób ujęcia problemu wyobcowania jednostki, ale także z powodu wspaniałej gry aktorów, którzy oprócz gry słownej posługują się także wymowną pauzą lub momentem ciszy, podnosząc w ten sposób napięcie oraz wydobywając niesamowite pozawerbalne znaczenie.

Natalia Marcinkiewicz, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 122/2015

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Marco Antonio de la Parra

Mroczne perwersje codzienności

przekład: Rubi Birden

reżyseria, opracowanie muzyczne, światło: Rafał Sabara

scenografia: Waldemar Zawodziński

inspicjent: Ewa Wielgosińska

obsada: Karol Mariusz Słupiński, Zygmunt Mariusz Siudziński

prapremiera: 4, 5 października 2014

fot. Greg Noo-Wak

Natalia Marcinkiewicz (rocznik 1991) – na stałe mieszka w Giżycku, w trakcie studiów w Łodzi. W życiu śmieje się z codzienności i często popada w skrajności. Niestety jeszcze nie odnalazła swojego życiowego powołania. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i tam zainteresowała się teatrem absurdu. W tym nurcie pisze pracę licencjacką, skupiając się na dramatach Harolda Pintera.