Symulowane i nieudawane deficyty

Symulowane i nieudawane deficyty

Na początku lutego w Teatrze w Oknie w Gdańsku trójmiejska widownia miała okazję zobaczyć dwa monodramy pokazywane w ramach projektu facet KONTRA facet. Pierwszego dnia przewidziano spektakl Jeppe w wykonaniu Marcina Zarzecznego, drugiego zaś Patryka K. Krzysztofa Grabowskiego. Pokazy należą do cyklu małoobsadowych wydarzeń teatralnych, który zakłada raz w miesiącu dwudniowe prezentacje autorskich monodramów oraz spektakli małoobsadowych.

Wszyscy ci, którym udało się dotrzeć do Teatru w Oknie jedynie w pierwszy wieczór, zobaczyli monodram oparty na scenariuszu niemal kultowego filmu Idioci Larsa von Triera. Utwór ten opowiada historię młodych ludzi, którzy tworzą wspólnotę udającą osoby niepełnosprawne umysłowo. Z jednej strony jest to wyraz buntu wobec norm społecznych, a z drugiej sprzeciw wobec mieszczańskiej rzeczywistości i wizji dorosłego życia, w które wkraczają bohaterowie. Znajomość fabuły filmu nie jest jednak potrzebna, gdyż bohater spektaklu nawiązuje do niej w ekspozycji.

Jeppe to jeden z członków wspólnoty kierowanej przez Stoffera. To nie on gra pierwsze skrzypce w tym zespole, nie ma tak silnej osobowości ani zdolności przywódczych jak budzący jego podziw Stoffer. W proponowanej adaptacji bohater próbuje przekonać siebie i widza, że to on jest pomysłodawcą, by w ten sposób się dowartościować. Ewa Kaleta, autorka tekstu oraz reżyserka, przedstawia ciekawy obraz osoby niepewnej siebie, zagubionej w rzeczywistości, która robi dobrą minę do złej gry. Jeppe to człowiek wrażliwy i wewnętrznie zblokowany, przez co bardzo samotny i nieszczęśliwy. Symulowanie choroby jest dla niego ucieczką od życia jako takiego, nie zaś wyrazem kontestacji czy buntu, uczestnictwo w tworzonej wspólnocie z kolei staje się okazją, by zaznać bliskości i poczucia bezpieczeństwa.

Udawanie idioty jest dla niego schronieniem, gdyż tworzy ramy kontrolowanej gry, kaprysu. To daje bohaterowi poczucie przewagi nad ludźmi, którzy wierząc w upośledzenie litują się nad nim i resztą jego grupy. Jeppe nie wydaje się widzowi autentyczny, a to dlatego, że w rzeczywistości  zachowuje się odwrotnie niż w snutej przez bohatera opowieści. Marcin Zarzeczny przez rozedrganą motorykę ciała, tiki i nerwowy śmiech bywa irytujący, co podkreśla pęknięcie postaci i fałsz autoprezentacji.

Jeppe udaje normalnego. Usiłuje grać kpiarza, podczas gdy pod maską żartownisia kryje się człowiek, który faktycznie jest upośledzony, skrywa wewnętrzne braki. Kalectwo Jeppego tkwi w jego kompleksach i blokadach psychicznych, nieśmiałości czy niedojrzałości. Bohater ma problemy w tworzeniu relacji interpersonalnych. Nie wie, jak się zachować w sytuacji intymnej z kobietą, choć bardzo potrzebuje czułości. Scena zbliżenia została rozegrana bardzo subtelnie i wymownie jednocześnie. Jeppe stoi tyłem do widowni, przy ścianie, a jego sylwetkę spowija niebieskawy półmrok. Ręce aktora przesuwają się powoli po ciele, sugerując dotyk kobiety. Ta bliskość działa na bohatera kojąco i uspokajająco, ale wewnętrzny strach i opór nakazuje mu się wycofać – Jeppe rozładowuje napięcie śmiechem.

Ostatecznie bohater staje w obliczu końca bezpiecznego świata, jaki sobie stworzył. Ukochana Josephine wyjeżdża, grupa się rozpada. Opuszczony i osamotniony Jeppe zostaje ze swoim strachem i nieprzystosowaniem do życia w społeczeństwie. Będzie się musiał zmierzyć z samym sobą i tym potwornym lękiem przed ludzkim spojrzeniem. Dokona konfrontacji czy wybierze kolejną ucieczkę? Tego nie wiadomo.

Weronika Łucyk, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 51/2013

Teatr w Oknie, projekt facet KONTRA facet, Gdańsk 1-2 luty 2013

Teatr Druga Strefa

Jeppe

tekst i reżyseria: Ewa Kaleta

obsada: Marcin Zarzeczny

Weronika Łucyk rocznik 1987. Absolwentka wiedzy o teatrze, teatrologii i kultury współczesnej UJ. Dotąd publikowała w „Didaskaliach” oraz przy okazji festiwalu szekspirowskiego i gdyńskiego R@Portu. Mieszka nad morzem, skąd pochodzi. Lubi pić herbatę, oglądać seriale i pielęgnować stare meble, bo mają własną historię.