Swojskie klimaty (Ewelina płacze)

Swojskie klimaty (Ewelina płacze)

Ewelina płacze to zabawny, błyskotliwy projekt Anny Karasińskiej, który powstał w ramach cyklu Teren TR. Rafał Maćkowiak, Maria Maj, Adam Woronowicz oraz Ewelina Pankowska przez nieco ponad godzinę udowadniają, że teatr to czysta magia, a życie i scena przeplatają się ze sobą nierozerwalnie.

Autoironia wylewa się w stronę widowni strumieniami. Oto trójka znanych, cenionych aktorów gra wolontariuszy mających opowiedzieć o życiu i twórczości stojących na scenie osób. Z kolei tytułowa Ewelina wciela się w postać Magdaleny Cieleckiej, jednej z ikon Teatru Rozmaitości. Ukryty za maską wyobrażonych postaci, każdy z występujących mówi o sobie, swoim graniu, postrzeganiu siebie przez pryzmat widzów oraz przyjaciół i znajomych ze środowiska artystycznego. Nie brakuje ciętych ripost, prztyczków i dużej dawki humoru. Annie Karasińskiej udało się w przewrotny sposób, poprzez podwójne zaprzeczenie,uzyskać coś na kształt wieczoru autorskiego podsyconego ambitnym kabaretem i społeczną diagnozą. Aktorzy udający, że nie grają samych siebie, przekonują festiwalowych widzów (z których wielu zna ich osobiście), że słowa padające ze sceny są autorstwa podszywających się pod nich wolontariuszy.

Za trójką aktorów dających popis swoich umiejętności nie może nadążyć biedna Ewelina… i dlatego płacze. Naiwnie wpatrzona w medialny obraz swojej idolki Magdaleny Cieleckiej powtarza zasłyszane frazesy niczym nastolatka marząca o sławie, zapatrzona w wiszący na ścianie plakat. Robi to jednak z takim wdziękiem, że nie sposób powstrzymać śmiechu. Ukoronowaniem zaszczytnego miana aktorki dramatycznej jest dla tytułowej bohaterki popis  różnych rodzajów rozpaczy, krzyków i szlochów. Tarzając się po całej scenie, wywołuje u widzów salwy śmiechu, gdy tymczasem trójka towarzyszy przypatruje się jej z lekkim zażenowaniem.

Jak przyznaje sama reżyserka, przedstawienie powstało niejako przypadkiem, obok pierwotnego projektu. Niezamierzona, frywolna wariacja na temat aktorstwa z czasem przerodziła się w dowcipny, inteligentny teatralny stand-up. Tego rodzaju przedsięwzięcia udowadniają, że istnieje przestrzeń gdzieś pomiędzy realnym, pełnowymiarowym spektaklem a czystą rozrywką.

Gdy Ewelina kończy swój popis rozpaczy, światła gasną, po chwili bohaterka wstaje i… widzimy na scenie samą Magdalenę Cielecką! Przeobrażenie dokonało się, młoda dziewczyna spełniła swoje marzenie i została znaną, cenioną aktorką. Puenta może być tylko jedna – w teatrze absolutnie wszystko jest możliwe. I dlatego nie da się go nie kochać.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 154/2015

Teatr Rozmaitości w Warszawie

Ewelina płacze

reżyseria: Anna Karasińska

współpraca dramaturgiczna: Magdalena Rydzewska

choreografia: Marta Ziółek

asystentka reżyserki: Ewelina Pankowska

obsada: Maria Maj, Adam Woronowicz, Rafał Maćkowiak, Ewelina Pankowska

premiera: 1 października 2015

fot. Marta Ankiersztejn

 

Piotr Gaszczyński – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.