Święto nieistotności (Pociągi pod specjalnym nadzorem)

Święto nieistotności (Pociągi pod specjalnym nadzorem)

Nie ukrywając, niepotrzebnie – i fałszywie przed czytelnikiem – intencji autora tego tekstu, warto już na początku zaznaczyć: Pociągi pod specjalnym nadzorem w reżyserii Jakuba Krofty w Teatrze Dramatycznym są dziełem dopełnionym i skończonym, a przede wszystkim niezmiernie współczesnym. Reżyser przedstawia widzom świat, w którym małe łączy się z wielkim, niskie z wysokim, a śmieszne z poważnym. Choć widać wyraźnie, po której stronie tych dychotomii leżała sympatia twórców, w splocie tym jednak również to, co detronizowane, nabiera prawdziwej wartości.

Oto przyglądamy się wiernie Hrabalowskiej sytuacji, gdzie trzech kolejarzy w małej stróżówce, w unikalnym mikrokosmosie, swoimi działaniami obrazuje komizm ludzkiego bycia w świecie. Wszak u Hrabala to, co śmieszne, łączy się z najgłębszymi tajemnicami rzeczywistości. Młody praktykant na kolei, Miłosz Pipka (Otar Saralidze), zdaje się być dogłębnie przejęty nie tylko swymi służbowymi obowiązkami, ale również pierwszymi miłosnymi uniesieniami. Pomocy szuka u żony zawiadowcy (Małgorzata Niemirska), tajemniczej aktywistki ruchu oporu (Agata Wątróbska), jak i u starszego kolegi po fachu – dyżurnego ruchu Całuska (Robert T. Majewski), który zdobył szeroką sławę dzięki ostemplowaniu tuzinem pieczęci pośladków kolejowej telegrafistki. Miłosz jednocześnie, poprzez opowieść o swym ojcu oraz dziadku, projektuje rodzinną mitologię, która od początku osnuwa oniryczną mgłą całą scenerię. Przenika się ona wraz z marzeniami sennymi Całuska, obsesją hodowli gołębi głównego zawiadowcy (Henryk Niebudek) i wolnościowymi aspiracjami przewijających się w tle postaci. Jak można przeczytać na stronie Teatru Dramatycznego, „akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej, ale bohaterowie Hrabala nie pozwalają jej usunąć ze swojego życia smaku, radości i seksu.” – sprawy pozornie najistotniejsze nie wypierają na dalszy plan rozterek życia codziennego, zostawiając im rolę węzłową w tej minihistorii.

Oniryzm utworu, wiernie zachowany przez reżysera, wraz z tworzoną wewnątrz jego struktury prywatną mitologią każdego z bohaterów, pozwala połączyć te dwie sfery: minimalizm subiektywnej, prywatnej rzeczywistości oraz historyczny obiektywizm dziejowej narracji. Splecenie to zgrabnie podkreślane jest przez scenografię Pociągów pod specjalnym nadzorem – choćby przez wysuniętą w stronę widzów Scenę na Woli. Dzięki temu odbiorcy mogą oglądać spektakl z trzech stron. Ten niepozorny zabieg pozwala wejść w intymną atmosferę kolejowego domku, który, gdy trzeba, staje się również tłem dla historycznych wydarzeń. Wyświetlane na rozwiniętej płachcie animacje przejeżdżających pociągów albo ilustrowane na ścianie z tyłu sceny wspomnienia oraz niejasne fantasmagorie bohaterów, wciągają oglądających w wewnętrzny, pozornie zamknięty świat. Ciągnąc ich za sobą, odsłaniają kolejne absurdalne zaburzenia rzeczywistości, gdzie jawa i sen wzajemnie się przenikają.

Podział tekstu (w oryginale wypowiadanego prawie w całości przez Miłosza Pipkę) powieści na większą liczbę postaci pozornie zaburza ten wewnętrzny świat. Jednakże Krofta osiąga w ten sposób silniejszy dynamizm utworu, który przy incydentalnych spowolnieniach wyzwala swoją energię w innych swych aspektach Rozłożony na trzech pracowników kolei ciężar tekstu dramatycznego ostatecznie tylko wspiera zaproponowaną przez reżysera wizję rzeczywistości, gdzie domowość miesza się z absurdem, niezrealizowane projekcje ze wspomnieniami, a wielka historia w cieniu rozterek codzienności zdaje się czymś tak nieistotnym, że aż ledwie zauważalnym.

Krofta, osadzając na teatralnej scenie krótką powieść Hrabala, sprawia, że historia ta staje się niczym miniwykład o maxisprawach. Ale to właśnie w soczewce tych minispraw możemy dopiero ujrzeć zjawiskowość i niezwykłość tego, co największe. Być może właśnie dzisiaj, w tym miejscu, w Polsce, staje się to najważniejszą lekcją, jaką od czeskiego mistrza może nam przekazać reżyser. W dobie odzieży patriotycznej, pompatycznych filmów propagandowych i rozbuchanego ego narodu powinniśmy pamiętać o tym, że losy historii ważą się w naszych sercach, w mikroskopijnej skali Leibnizjańskich monad. Dopiero decydując o spokoju wewnętrznej egzystencji jesteśmy w stanie wyjść poza siebie. Nie dojdziemy do niczego, mając na ustach tylko Polskę. Musimy – jak chce Gombrowicz – żyć w pełni autentycznie, by mówieniem o narodzie nie narazić się na śmieszność. Do tego zaś konieczny jest dystans i chłodne spojrzenie na własną tożsamość; pamiętajmy o Czechach, uśmiechających się na stary żart o czeskiej marynarce wojennej.

Pociągi pod specjalnym nadzorem w wykonaniu Jakuba Krofty i zespołu Teatru Dramatycznego nie są, mimo humorystycznych elementów, komedią. Nie mogą też rzecz jasna sprostać niemożliwemu i z całkowitą wiernością oddać Hrabalowski absurd. Spektakl ten pozwala jednak ujrzeć to, co najważniejsze, czyli istotną relację łączącą małe z wielkim. Wiernie ukazana przemiana Miłosza Pipki obrazuje to napięcie i syntetycznie przedstawia je w dwugodzinnej, teatralnej formie. Śmiech łączy się z płaczem. „Czesi – mówi radca Murarick (Piotr Siwkiewicz) – to śmiejące się bestie”. Powtórzę jeszcze raz: uczmy się od nich.

 

Michał Pawłowski, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 2010/2017

Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy

Bohumil Hrabal

Pociągi pod specjalnym nadzorem

reżyseria: Jakub Krofta

tłumaczenie: Andrzej Czcibor-Piotrowski

adaptacja: Janusz Anderman

scenografia/kostiumy: Aneta Suskiewicz

muzyka: SzaZa/Paweł Szamburski i Patryk Zakrocki

reżyseria świateł: Damian Pawella

projekcje: Jakub Lech

obsada: Otar Saralidze (Miłosz Pipka), Henryk Niebudek (Zawiadowca), Małgorzata Niemirska (Żona zawiadowcy), Robert T. Majewski (Dyżurny ruchu Całusek), Mariusz Wojciechowski (Maszynista Książę), Marcin Sztabiński (Grzeczny, dyrektor ruchu), Piotr Siwkiewicz (Radca Murarick), Martyna Kowalik (Telegrafistka Święta), Agata Góral (Masza), Agata Wątróbska (Wiktoria Freie)

premiera: 22 września 2017

fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Michał Pawłowski – student Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych UW, współpracownik „Teatraliów”.