Strzępki teatru (Klątwa. Odcinek 2.)

Strzępki teatru (Klątwa. Odcinek 2.)

Antykościelny i antyklerykalny, antypolityczny i antymedialny, antyżydowski i antyideologiczny – taki był nowy spektakl Moniki Strzępki na podstawie tekstu Pawła Demirskiego. Czy dowiemy się czegoś, czego jeszcze nie wiedzieliśmy? Czy komentarz społeczny Demirskiego jest artystycznie zjadliwy?

Wyśmiewanie władzy nie jest nowym motywem w teatrze. Demirski rozszerza pojęcie władzy nie tylko na tę polityczną, lecz także na religijną i prywatną. Ośmiesza każdego rodzaju władzę, która dąży do zawłaszczenia albo tylko sfery publicznej, albo także cudzej prywatności. Żeby zrealizować tę ideę, Demirski daje przysłowiowe pięć minut bohaterom swojej sztuki: posłowi na Sejm RP, dziennikarce wiodącej prym w publicznej telewizji, księdzu, Żydowskiej rodzinie. Większość z nich pojawiła się już w pierwszym odcinku spektaklu (chwała twórcom za zachowaną ciągłość). Każdy z bohaterów funkcjonuje jako element układanki na światopoglądowej mapie Polski. Demirski wrzuca je do jednego kotła, podlewając wodą (na scenie stoi ogromna kałuża – sic!). A każdy początkujący chemik wie, co dzieje się po dolaniu wody do kwasu…

W drugim odcinku Demirski dalej tka opowieść o katastrofie i nieuchronności końca naszego państwa. W tej złowieszczej osnowie ludzie masowo się nawracają lub popełniają samobójstwo. Większość traci kontrolę nad sobą i swoim ciałem – tak jak w pierwszym odcinku, w jednym ciele pojawiają się dwie dramatis personae, które, jak na ironię, są swoimi wrogami. Postacie nakreślono z rozmachem godnym Witkacego. Mam przypuszczenie, że Demirski jest jego pogrobowcem, kiedy snuje katastroficzne wizje dotyczące stanu ludzkości, niechybnej śmierci państwa i rysuje strach przed anihilacją cywilizacji. W tym kasandrycznym powiewie poutykane są postaci zbudowane na grotesce i uosabiające najgorsze lęki Polaków. Tak samo jak Witkacy, reżyser Klątwy nadaje starym wyrazom nowego znaczenia: dzieci się nie rodzi a wytwarza. Prokreacja jest więc efektem ubocznym pracy nad współżyciem małżonków – używa tego stwierdzenia ksiądz, w którym budzi obawę masowa liczba powołań kapłańskich.

W spektaklu dużo się dzieje. Wszystko bez logiki, bez ciągu chronologicznego. Znikają parafie, zapadają pod ziemię kolejne miejsca, czas miesza się z przestrzenią. Brak zakotwiczenia, ugruntowania w konkretnym miejscu. Bohaterowie toną w totalnym relatywizmie i fragmentaryczności. To, czego brakuje, to siła grawitacji, która uporządkowałaby ten ogarnięty nieładem świat. Scenariusz nie zakłada jednak, że z chaosu i ciemności wyłoni się wola i siła boska. Grawitacja zaczyna się od piekła. W tym odcinku piekło staje się coraz bliższą rzeczywistością. Dziennikarka, niczym Dante lub Orfeusz, albo (jeszcze gorzej) Jezus, zejdzie do piekieł, zda relację, powróci. Bagatelizuje to miejsce, spłaszcza je do przestrzeni równej każdej innej. I w pewnym momencie już wiemy, że nie o piekło chodzi, ale o sam przekaz. Marshall McLuhan powie: „medium is a message”. Stało się, wszelkie granice mediów zostały przekroczone. Telewizja jest już wszędzie.

Hałaśliwy, przerośnięty w formie ciążącej nadto nad treścią. Posługujący się poetyką groteski, przerysowania, a przez to kłujący i męczący w swoim nieładzie. Śmieszny aż do bólu. Głupkowaty w tak dziki sposób, że nie wiem, czy obrażać się, czy się zachwycać. Ideologicznie skierowany na „antywszystko”. Z bulgoczącego tygla wyłania się jedynie anarchia i strach. Powracając do tematu spektaklu (Lekcja religii) – czego możemy się nauczyć? Lekcja to nic innego jak kontrakt: nauczyciel uczy, uczniowie są uczeni. Tytuł przekorny, bo dobrze wiemy, co Demirski ma do powiedzenia na temat religii. Przez to, że staje się ona nową formą ideologii i zbiorowego imaginarium, zabija wolność, wikła jednostkę w przestrzeń moralną, fizyczną i prywatną. To, co odczytuję z wylewającego się ze sceny sensu, to istnienie pułapki, w którą wpadam jako część społeczeństwa. Religia nie daje schronienia. To nie bunkier, w którym można się schować przed niegodziwością ludzi i Bożym gniewem. Gdy koniec czasu nieuchronnie się zbliża, po prostu nie ma schronienia.

Aleksandra Pyrkosz, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 105/2014

Teatr Imka
Klątwa. Odcinki z czasu beznadziei. Odcinek 2. Lekcja Religii
reżyseria: Monika Strzępka
scenariusz: Paweł Demirski
scenografia: Michał Korchowiec
muzyka: Jan Suświłło
multimedia: Tomek Michalczewski
asystent reżysera: Łukasz Jaskuła
obsada: Klara Bielawka, Krzysztof Dracz, Dobromir Dymecki, Anna Kłos-Kleszczewska, Radomir Rospondek, Alona Szostak, Paweł Tomaszewski
premiera: 16 maja 2014