Stan (nie)posiadania (Najdroższy)

Stan (nie)posiadania (Najdroższy)

Co może się wydarzyć, gdy wszyscy wokół myślą, że posiadamy bajeczny majątek? I czy faktycznie pogłoski o tym, że jesteśmy bogaci są ważniejsze od naszego autentycznego stanu konta? A może mała kontrola fiskusa, jest w stanie dodać nam splendoru w oczach innych? Podobnego typu przemyślenia towarzyszą bohaterowi farsy Francisa Vebera, którego zawikłane losy widzowie mogą śledzić na scenie Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

Akcja Najdroższego w reżyserii Pawła Aignera oscyluje wokół kłopotów życiowego nieudacznika Pignona, którego zawiedli przyjaciele, opuściła żona, a przybrane dzieci nie chcą znać. Na pocieszenie zostaje mu tymczasowa praca w roli dozorcy w mieszkaniu jednego z francuskich bogaczy (prywatnie ojca chrzestnego bohatera) oraz… kontrola Urzędu Skarbowego, która zostaje podjęta na jego własne życzenie. To jednak dopiero początek perypetii mężczyzny, który próbując zwrócić uwagę ignorujących go dotąd osób, niespodziewanie sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty. Po raz kolejny okazuje się, że pieniądze szczęścia nie dają, a prawdziwą wartością jest miłość, która przychodzi niespodziewanie.

Jak w każdej farsie również tu mamy do czynienia z zaskakującymi i nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności, chociaż tempo akcji wcale nie jest tak szaleńcze, jak można by się tego spodziewać. W przypadku sosnowieckiego spektaklu fabuła nabiera rumieńców dopiero w drugim akcie, pozostawiając w tle niezbyt dobre wspomnienie o przedłużających się fragmentach przedstawienia. Dzieje się tak między innymi za sprawą pojawienia się wspomnianego powyżej chrzestnego Pignona – Jonville’a, który wprowadza sporą dawkę nonszalancji, jaką może wykazać się tylko dojrzały mężczyzna prowadzący tryb życia godny marynarza-władcy siedmiu mórz.

W historii tej warto przyjrzeć się także kobiecym bohaterkom, które nie tylko sprawiają, że historia wikła się jeszcze bardziej, ale stają się również jedynym z wyrazistszych punktów przedstawienia. Podkreślająca swe walory dekoratorka wnętrz Christine, to niezwykle temperamentna osoba, która zwraca uwagę na Pignona dopiero wówczas, gdy wydaje się, iż mężczyzna może być w posiadaniu sporego majątku. Tak, jak nie jest stała w swych uczuciach do przedstawicieli płci przeciwnej, tak samo nie jest wierna artystom, których dziełami dekoruje wnętrza domów swoich klientów, co zyskuje odzwierciedlenie w noszonych przez nią ubraniach. I tak jej „uwielbienie” dla sztuki współczesnej zostaje zasygnalizowane koszulką inspirowaną wizerunkiem puszki zupy firmy Campbell guru pop-artu Andy’ego Warhola, natomiast żart Pignona sugerujący, że bohater bardzo lubi krowy, skutkuje pojawieniem się Christine w żakiecie w łaciate printy. Z kolei Rosjanka Olga – urocza utrzymanka, w której zakochuje się Pignon – bardzo przypomina głównego bohatera, bowiem tak samo, jak on podejmuje niezbyt rozsądne decyzje. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to bardzo porządna, szczera i skromna dziewczyna, nie mająca odpowiednich predyspozycji do zawodu, jaki do tej pory wykonywała. Obie bohaterki to przysłowiowe ogień i woda, których konfrontacje uwypuklają ich różnorodne postawy względem życia, miłości i pieniędzy.

Trzecią kobietą w życiu Pignona jest jego była żona Marie, która w przeciwieństwie do dwóch pozostałych bohaterek nie jest ani nieśmiała, ani też przebojowa. Przypomina pijawkę lub harpię, niewidzącą niczego niewłaściwego w tym, że od byłego męża próbuje wyciągnąć pieniądze na rozkręcenie interesu wymyślonego przez mężczyznę, z którym go zdradzała – przecież nic wielkiego się nie stało (a i wszystko zostaje w rodzinie).

Oglądając sosnowieckie przedstawienie, nie sposób nie zwrócić uwagi na nieco odrealnioną, utrzymaną w intensywnych barwach scenografię, przedstawiającą apartament Jonville’a. Zaprojektowany przez niezbyt utalentowaną dekoratorkę wnętrz salon staje się miniaturową galerią sztuki współczesnej, w której znajdują się sofa w kształcie ust inspirowana Salvadorem Dali, manekin pochodzący z kontrowersyjnego filmu Stanleya Kubricka Mechaniczna pomarańcza, czy dzieła autorstwa Joana Miró i Marka Rothko – wszystko warte fortunę i wszystko niezgodne z gustem właściciela. Każdy z elementów kształtujących przestrzeń gry przykuwa uwagę, a momentami, kiedy akcja nieco „grzęźnie” i traci impet, wychodzi na plan pierwszy, dominując nad całością przedstawienia. Trochę szkoda, bo chociaż jest to sprawnie zrealizowany spektakl, zapewniający rozrywkę na porządnym poziomie, brakuje mu odrobiny polotu, pozwalającego całkowicie poddać się farsowej rozgrywce.

Magdalena Czerny-Kehl, Teatralia Śląsk
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 137/2015

Teatr Zagłębia w Sosnowcu
Francis Veber
Najdroższy
przekład: Barbara Grzegorzewska
reżyseria: Paweł Aigner
scenografia: Magdalena Gajewska
muzyka: Piotr Klimek
asystent reżysera: Grzegorz Kwas
sufler: Ewa Żurawiecka
inspicjent: Urszula Czyż
występują: Agnieszka Bałaga-Okońska (Marie), Edyta Ostojak (Olga), Małgorzata Sadowska (Christine), Michał Bałaga (Pignon), Piotr Bułka (Maurin), Grzegorz Kwas (Toulouse), Zbigniew Leraczyk (Jonville)
premiera: 13 luty 2015

fot. Maciej Stobierski