SS czyli Sowieckie Symulakrum (Procesy moskiewskie)

SS czyli Sowieckie Symulakrum (Procesy moskiewskie)

Na poprzedniej edycji Krakowskich Reminiscencji Teatralnych artyści z International Institute of Political Murder zaprezentowali polskiej publiczności spektakl Hate Radio, traktujący o ludobójstwie w Rwandzie. Tym razem grupa zajęła się zbrodnią w sensie symbolicznym. Mord na wolności wypowiedzi, będącej przecież esencją sztuki, odbywa się w putinowskiej Rosji codziennie. Film Procesy moskiewskie dotyczy trzech z nich.

Dwie wystawy: Uwaga! Religia! oraz Sztuka zakazana spotkały się swego czasu z licznymi protestami o charakterze religijno-społecznym. Zewnętrznie (politycznie) sterowany tłum doprowadził do odwołania obu wydarzeń, jednocześnie dewastując wchodzące w ich skład prace. W jednym i drugim przypadku kuratorom postawiono zarzuty nawoływania do nienawiści na tle religijnym. O wiele bardziej medialnym przykładem opresyjnego systemu neosowieckiej Rosji była historia grupy Pussy Riot i ich słynny performance w Soborze Chrystusa Zbawiciela. Z założenia Procesy moskiewskie miały być swego rodzaju oddaniem głosu oskarżonym, przedstawieniem wszystkich punktów widzenia, jednym słowem – wszystkiego tego, czego zabrakło na pokazowych, oficjalnych procesach.

Film przykuwa uwagę głównie ze względu na osoby w nim występujące: na ławie oskarżonych zasiadają prawdziwi kuratorzy oraz jedna z członkiń Pussy Riot. Rola prokuratora przypadła konserwatywnemu publicyście, natomiast przysięgli stanowią przekrój rosyjskiego społeczeństwa – od fanatyków religijnych, przez pracowników średniego szczebla, po zaangażowanych artystów. Odbywają się kolejne przesłuchania, proces przebiega w naturalny (dla demokratycznych państw) sposób.

Co ciekawe, obie występujące w procesie frakcje są wyraźnie zadowolone z możliwości uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. Absurd sytuacji polega w tym wypadku nie na zarzutach wobec rosyjskich lewicowców (lewaków?), ale na możliwości przyjęcia ich i obrony przed nimi w normalnych warunkach. Procesy moskiewskie to symulakrum w czystej postaci, funkcjonujące jako oryginał i przejmujące jego rolę. Z tego punktu widzenia to rzeczywistość ma czerpać ze spektaklu, a nie na odwrót.

Minusem filmu jest jego odpolitycznienie. W całym filmie bodajże jeden świadek nadmienia kilka słów o roli Putina w kreowaniu świadomości przeciętnego obywatela. To trochę mało zważywszy na fakt, że gdyby nie wpływ cara XXI wieku, takie spory kończyłyby się zapewne przed galeriami sztuki albo teatrami (jak w przypadku pokazu Golgota Picnic w Polsce).

Niezależnie od oceny i stanowiska wobec samych oskarżonych Procesy moskiewskie stanowią ciekawy eksperyment teatralno-socjologiczny z interwencją milicji w tle. Tak, przedstawienie zostało chwilowo przerwane przez rosyjską straż graniczną. Co ciekawe, doprowadziło to do chwilowego zjednoczenia przeciwników, chcących wygłosić swoje kwestie bez ingerencji cenzury. Szkoda, że jedynie na ten moment.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” 110/2014

Krakowskie Reminiscencje Teatralne, 4–12 października 2014

International Institute of Political Murder

Procesy moskiewskie

koncepcja i reżyseria: Milo Rau

kamera: Markus Tomsche

dźwięk: Jens Baudisch

plan: Anton Lukas

asystent reżysera: Yanina Kochtova

edytowanie: Lena Rem

produkcja: Arne Birkenstock

Piotr Gaszczyński (1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.