Śpiewająco (Improwizacje #5)

Śpiewająco (Improwizacje #5)

Bohaterów Improwizacje #5 Agaty Dudy-Gracz w Capitolu miały dwóch. Pierwszy z nich to Cezary Studniak, któremu w tajemniczym liście pomysłodawczyni projektu rozpisała rolę ojca rodziny. Drugim okazała się nieznana wrocławskiej publiczności Justyna Wasilewska w roli córki – jej gibkość ciała i świeżość pomysłów okazały się fantastyczną przystawką do wigilijnej kolacji.

Bo taka jest właśnie sytuacja sceniczna Improwizacji #5. Rodzina w składzie: ojciec, córka, matka (Ewa Dałkowska) oraz dwóch niespodziewanych gości – jak się później okazuje kochanek córki (Bartosz Gelner) i upersonifikowany Smutek (Łukasz Wójcik, odpowiedzialny również za muzykę spektaklu) spotykają się noc przed Bożym Narodzeniem, aby świętować czas piękny, jak sen. A właściwie – śnić, że świętują.

Tego do końca my sami, ani oni, nie wiemy – „sen czy nie sen?” zapowiada bowiem tytuł tego peformansu, ostatecznie nie odpowiadającego na pytanie.

Spektakl tym razem rodzi się powoli, ale na jego rozkwit warto czekać. Musimy dać aktorom chwilę na dopasowanie się nawzajem, wyczucie klimatu, uruchomienie pełnej swobody. Ostatecznie powstaje skończone dzieło, o niepokojącej, enigmatycznej aurze, ale gdzieniegdzie przetykane udanym żartem i lekkością konwencji.

Znamiennie, że wszystko, czego byliśmy świadkami, przybiera faktycznie znamiona onirycznej podróży w fazę delta. Nierzeczywiste są tu nie tylko potrawy podane na stole (zarówno na talerzach, jak i w kieliszkach jest… ziemia), nie tylko enigmatyczne relacje między bohaterami i śnieg sypiący się w centralne miejsce uczty, ale przede wszystkim to, że wszystkie postacie zamiast mówić – śpiewają.

Takie właśnie, niepojawiające się dotąd, utrudnienie wprowadziła Agata Duga-Gracz, wyznaczając swoim aktorom, wydawałoby się, niełatwe zadanie. Prowadzone między nimi dialogi były rymowane i wyłącznie śpiewane, co jednak nie okazało się dla nich niewykonalne.

Fantastycznym głosem, błyskawiczną ripostą i trzeźwością umysłu wykazał się Cezary Studniak, który tchnął do życia kilka bardzo udanych scen. Jego sceniczna żona, Ewa Dałkowska, której w roli przypadł specyficzny sposób poruszania się – wyłącznie taniec – czarowała gestem, z kolei kreacja Justyny Wasilewskiej, nabierająca tempa z każdą kolejną minutą przedstawienia, u jego końca okazała się jedną z najbardziej dynamicznych.

Piąte Improwizacje nie zawiodły. Udało się stworzyć kolaż błyskotliwych scen, spójnych w całości. Z minuty na minutę mogliśmy obserwować jak spektakl coraz konsekwentniej podąża w jednym kierunku, budując napięcie coraz silniej i coraz dobitniej wyznaczając swój kierunek – aż Agata Duda-Gracz wyłącza światło.

Nie zmieniły się oczywiście podstawowe zasady projektu – Duda-Gracz na godzinę przed rozpoczęciem Improwizacji rozdała aktorom listy z ich zadaniami oraz opisem postaci. Aktorzy nie znali swoich ról nawzajem, co jednak nie przeszkodziło im w nawiązaniu pełnowymiarowego dialogu. – Chciałabym pokazać nie show, nie popis, ale kawałek warsztatu, czegoś, co dzieje się zazwyczaj w intymnej przestrzeni sali prób i jest jedną z najciekawszych rzeczy w teatrze – szukaniem – zapowiadała, jak zwykle, pomysłodawczyni.

Karolina Obszyńska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 140/2015

Teatr Muzyczny Capitol

Improwizacje #5

włączyła i wyłączyła: Agata Duga-Gracz

improwizowali: Ewa Dałkowska, Cezary Studniak, Justyna Wasilewska, Bartosz Gelner, Łukasz Wójcik (muzyka), Tomasz Wesołowski

fot. Łukasz Giza

Karolina Obszyńska – rocznik 1989. Magister filologii polskiej (specjalność teatrologiczna), wcześniej studentka Uniwersytetu Warszawskiego. W „Teatraliach” od 2009 roku, w teatrze od zawsze. Publikuje także w „Teatrze”, „Didaskaliach” i „Teatrze Lalek”, na portalu wywrota.pl i ArtPapier.com. Ponad wszystko kocha pantomimę i teatr dramatyczny, zwłaszcza spektakle Krystiana Lupy i Krzysztofa Warlikowskiego