Śpiewać każdy może, ale nie każdy chce

Śpiewać każdy może, ale nie każdy chce

Dyrektor Przeglądu Piosenki Aktorskiej, Konrad Imiela, uzasadniając tegoroczny skład nurtu OFF, wspominał, że kilka dobrych scenariuszy teatralnych odpadło, ponieważ nie spełniały one oczekiwań pod względem muzycznym – w tej kwestii jednak spora część projektów, które zostały zrealizowane, również pozostawiała wiele do życzenia. Jest to jednocześnie największa wada tej edycji – wielu artystów w zaskakującym stopniu poskąpiło Przeglądowi Piosenki Aktorskiej środkowego członu jego nazwy. Najwidoczniej jednak dla organizatorów nie to było czynnikiem decydującym o zakwalifikowaniu pomysłu i dopuszczeniu do jego realizacji. Nie zmienia to jednak faktu, że najbardziej udanymi spektaklami były właśnie te, w których aktorzy odważyli się zmierzyć z niełatwą sztuką śpiewania.

Jeden z takich projektów należał do Anny Bojary i Emilii Raiter, które na Przeglądzie zrealizowały Termostaty. Swoją muzyczną opowieść o temperaturze kobiecej natury stworzyły przy akompaniamencie piły muzycznej oraz harfy, a także instrumentów wykorzystywanych niejako dodatkowo, dla poszerzenia wachlarza swych dźwiękowych możliwości. Wokalne i muzyczne umiejętności obu artystek, uzupełnione o aktorskie uwydatnienie groteskowości wykonywanych piosenek, doprowadziły do sukcesu projektu zespołu Piła i Harfa. Przedstawiając zabawne historie, jak chociażby tę o dziewczynie, która nigdy nie zaznała smutku, czy o samotnej księżniczce, która tak bardzo bała się wizyty u dentysty, że straciła przez to wszystkich przyjaciół, utrzymane zostały w narracji charakterystycznej chociażby dla spektakli dedykowanych najmłodszym odbiorcom. Niepokojące dźwięki piły oraz szlachetne brzmienie harfy w zestawieniu z lekkim tekstem stanowiły spory dysonans, który był nie tylko ciekawym zabiegiem, lecz także bardzo udanym dopełnieniem komediowych umiejętności artystek. Oprócz swoich autorskich, ironicznych utworów w finale duet wykonał także weselno-biesiadny hit Biały miś, co jednocześnie stało się niezbitym dowodem na to, że te dwa zaskakujące zestawieniem instrumenty pozwalają na bardzo udane wykonanie dowolnej melodii. Uzupełnieniem finałowego performansu były stroje pluszowych misiów, które – podobnie jak pozostałe kostiumy i scenografia – zostały samodzielnie zaprojektowane przez członkinie zespołu. Ich sceniczny wizerunek jest szczegółowo dopracowany i przemyślany – spójny z koncepcją Termostatów. Złożyły się na niego kolorowe ubrania, odzwierciedlające groteskowy charakter projektu, oraz konstrukcja w kształcie ramy, pokryta sztucznymi kwiatami oraz oświetlona lampkami choinkowymi, a także łańcuch świetlny wyznaczający granice sceny, ułożony na podłodze. Artystki nie tylko udowodniły, że mają na siebie pomysł i konsekwentnie go realizują, lecz także to, że Piła i Harfa jest projektem całkowicie kompletnym, który z powodzeniem mógłby znaleźć się w głównym nurcie PPA.

 

Na śpiewanie piosenek zdecydowali się także członkowie Centralnego Zespołu Artystycznego, którzy stworzyli ironiczną (najwyraźniej ironia i groteska to stałe elementy projektów offowych) opowieść o specyficznym charakterze piosenki żołnierskiej. Gdzie żołnierze, tam piosenka jest historią dwóch wybrańców z międzygalaktycznej armii przyszłości, którzy dzięki muzycznym doświadczeniom przechodzą kompletną metamorfozę – od perfekcyjnie wyszkolonych, pozbawionych uczuć wojowników-maszyn do wrażliwych, poszukujących miłości artystów estradowych. Z każdym kolejnym utworem Michał Wielewicki i Konrad Marszałek wkładają w śpiewanie marszowych, żołnierskich przebojów coraz więcej serca. W końcu śpiewają już nie tylko po to, aby urozmaicić sobie pełnienie służby, lecz także z potrzeby artystycznej realizacji. Projekt zespołu wręcz ocieka parodią i groteską, lecz takimi w najbanalniejszym wydaniu. Urządzeń z przyszłości, którymi posługują się aktorzy, z pewnością nie powstydziłby się niejeden przedszkolak. Artyści są w swoim żarcie konsekwentni i nawet jeśli nie stoi on na najwyższym poziomie, to można założyć, że ta banalność konsekwentnie wpisuje się w założenia zespołu.

Na zupełnie inny model autoprezentacji zdecydowała się dwójka twórców związana z teatrem tańca – Irad Mazliah i Helena Ganjalyan. Pierwszy z wymienionych artystów, choreograf i performer pochodzenia izraelskiego, przedstawił The failure of a future – upadek przyszłości, czyli wariację na temat artystycznej indywidualności. Mazliah nie prezentuje żadnego problemu, lecz opowiada o sobie, a konkretnie – swoim ruchem wyraża… potrzebę ruchu. Jest to fizycznie bardzo wymagająca choreografia, wykonywana przez ponad godzinę, co z pewnością jest godne uznania, jednak trudno odnaleźć w niej sens. Gdyby na teatralnych korytarzach zabrakło wściekle różowych plakatów reklamujących wydarzenie, trudno byłoby wysnuć wniosek, że oglądając taneczne popisy tego artysty, znajdujemy się na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej.

Taki sam zarzut należałoby skierować pod adresem Heleny Ganjalyan, która pokazała swoją interpretację życia i działalności Marii Antoniny Czaplickiej – polskiej etnografki i antropolożki. Dziennik syberyjski ma formę wykładu przeprowadzonego przez wcielającą się w postać badaczki Ganjalyan. Opowiada ona o swojej wyprawie na Syberię i badaniach tamtejszych kultur, których dokonywała przede wszystkim pod kątem religijnych wierzeń i szamanistycznych praktyk. Artystka próbuje swoich sił w interakcji z publicznością – zaprasza na scenę trzy osoby, które pomagają jej w obrazowaniu historii, a wcześniej przedziera się przez publiczność od pierwszego do ostatniego rzędu, pokonując tę trasę, przechodząc po oparciach foteli. Kilka elementów spektaklu trudno byłoby uznać za udane, jak chociażby występ szamana prezentującego serię wyświechtanych dowcipów – miejmy jednak nadzieję, że był to zabieg celowy, aby dobrać takie właśnie teksty i tym samym ośmieszyć postać szamana. Ostatecznie jednak pointa Dziennika syberyjskiego niejako broni sposobu zrealizowania tematu – twórcy lawirują na granicy kiczu, banału oraz absurdu, co nie pozwala uwierzyć w to, że historia Czaplickiej powinna być potraktowana przez widzów poważnie. Potwierdza to pytanie zadane na końcu przez aktorkę. Chwilę wcześniej prezentuje ona opakowanie borówek, utrzymuje także, że pochodzą z Syberii, następnie częstuje nimi widzów, po czym oświadcza, iż mogą być trujące dla ludzi. W końcu sama jednym ruchem pakuje do ust pozostałą zawartość pudełka i przeżuwając pseudotrujące owoce, pyta zaczepnie publiczność (rozmowy z widzami pojawiają się już wcześniej, dlatego łatwiej jest artystce otrzymać odpowiedź), czy jej uwierzyła. Kiedy słyszy przeczące głosy, kwituje je komentarzem „No właśnie” i schodzi ze sceny. Pod tym kątem spektakl nabiera nowego sensu, a nieudane pomysły inscenizacyjne dają się w kontekście ostatnich słów autorki obronić. Nie broni się natomiast fakt, że – podobnie jak w przypadku wspominanego wcześniej spektaklu Mazliaha – trudno taki teatr przyporządkować pieśniarsko-aktorskiemu festiwalowi, nawet jeśli nie znajduje się on w nurcie głównym.

W 1977 roku w Opolu Jerzy Stuhr śpiewał: „Śpiewać każdy może”. Śledząc nurt OFF na jubileuszowym 35. PPA można jednak odnieść wrażenie, że nawet jeśli każdy może, to nie każdy chce – artyści uciekają się do innych form muzyczności, wolą swoje umiejętności aktorskie lub taneczne prezentować jedynie na tle dźwiękowym. Być może jest to jakaś forma bycia poza mainstreamem?

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 95/2014

35. Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu

Nurt OFF

Irad Mazliah

The failure of a future – upadek przyszłości

koncepcja i kreacja: Irad Mazliah, Magdalena Górnicka, Zbigniew Szumski

kostiumy: Sylwester Krupiński

video: Jacek Złoczkowski

koordynacja projektu: Magdalena Górnicka

premiera: 22 marca 2014

***

Centralny Zespół Artystyczny

Gdzie żołnierze, tam piosenka

autor tekstów: Kamil Chomiuk

reżyseria kolektywna

obsada: Michał Wielewicki, Konrad Marszałek oraz gościnnie Kamila Boruta-Hycnar

opracowanie muzyczne: Robert Gołaszewski

scenografia i wizualizacje: Maria Wytrykus

kostiumy: Marcin Het

premiera na PPA: 24 marca 2014, Wrocławski Teatr Współczesny, Scena na Strychu

***

Piła i Harfa

Termostaty

scenariusz i reżyseria, muzyka, kierownictwo muzyczne, scenografia, kostiumy, choreografia: Anna Bojara i Emilia Raiter

realizacja wizualizacji: Piotr „Wiernik” Wiernikowski

występują: Anna Bojara i Emilia Raiter

premiera na PPA: 26 marca 2014

***

Dziennik Syberyjski

scenariusz i reżyseria: Magda Kupryjanowicz

muzyka: Michał Dymny, Bartosz Ignacy Wrona

scenografia, kostiumy: Agata Baumgart

choreografia: Helena Ganjalyan

wideo, reżyseria świateł: Arkadiusz Biedrzycki

występuje: Helena Ganjalyan

premiera: 27 marca 2014

fot. z Dzienniku Syberyjskiego,  materiały organizatorów

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 89, absolwentka kulturoznawstwa i filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, w Teatraliach od 2010 roku, współpracuje także z portalem e-splot. W teatrze lubi być intelektualnie przeczołgana. Najlepiej przez Warlikowskiego.