Smutek zamknięty w lustrzanej sali

Smutek zamknięty w lustrzanej sali

Nikołaj Kolada często odwiedza Polskę, a spektakl Baba Chanel wystawiony w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi to druga realizacja  (po gdańskim Teatrze Wybrzeże) tego dramatu w ostatnim roku. Teksty Kolady są gorzką metaforą rzeczywistości, w których ludzie odbijają się jak w lustrze.

Zespół„Olśnienie” wykonujący pieśni rosyjskie świętuje swój jubileusz przy suto zastawionym stole. Starsze panie należące do stowarzyszenia niepełnosprawnych paradują w przepięknych, błękitnych sukniach do kostek

oraz w błyszczących kokosznikach na głowach. W pierwszej części śpiewają radosne pieśni, wspominają odbyte koncerty, zwłaszcza ten ostatni, podczas którego wystąpiły w nowych strojach. Czekają na przybycie Siergieja –  założyciela zespołu oraz akordeonisty. Kiedy mężczyzna nadchodzi, starsze panie przekrzykują się nawzajem, aby tylko zwrócić jego uwagę. Nie zauważają jednak kobiety siedzącej z boku sceny. Wyraźnie młodsza od nich, ubrana w kusy strój ochroniarza, ostentacyjnie przeżuwa gumę. To ona ma zostać główną i zarazem jedyną solistką, odświeżając w ten sposób zespół. Pozostałe panie miałyby stać w najodleglejszej części sceny, w cieniu Rozy Nikołajewnej (Ewa Audykowska-Wiśniewska).

Wśród niesamowicie zabawnych dialogów Kolada przemycił treści przejmująco smutne. Ochroniarka, nosząca pod uniformem różowy top z napisem „Chanel”, zaczęła zagrażać kobietom, dla których jedyną aktywnością był udział w zespole. To właśnie w trakcie koncertów zapominały o swoich dolegliwościach i samotności. Choć na chwilę stawały się gwiazdami. Kolada jednak nie daje nadziei na prawdziwie dobre zakończenie. Kobiety zgadzają się stanąć w cieniu Baby Chanel, aby mogły nadal występować na scenie.

Scenografia autorstwa Justyny Łagowskiej przytłacza małomiasteczkowym przepychem. Marmurowe kolumny, lustra po obu stronach sceny, bogato zastawiony stół oraz popiersie Lenina w tle, podkreślają kiczowatą estetykę pierwszej części spektaklu. Natomiast w drugiej – bardziej gorzkiej i skłaniającej do refleksji, bogate kostiumy oraz dekoracja podkreślają uczucie osamotnienia. Monumentalna scenografia sprawia wrażenie jednocześnie klatki, jak i okna na wolność. Ich marzenia zaczynają się i kończą wraz ze sceniczną rampą. Poza sceną są jedynie starszymi inwalidkami. Muszą jednak dokonać wyboru: odejść czy stanąć w cieniu Rozy? Ostatecznie zostają i śpiewają w chórze Nikołajewnej.

Baba Chanel to opowieść zarówno  radosna jak i smutna. Kolada balansuje na granicy uczuć, Reżyserując własny tekst dokładnie wiedział, gdzie położyć najdelikatniejsze akcenty, jak poprowadzić aktorów (zachwycające Milena Lisiecka, Bogusława Pawelec, Dorota Kiełkowicz i Barbara Marszałek) oraz z jakim wrażeniem pozostawić widzów. Kolada nie pozwala na obojętność, a w tym przypadku uczucia mają wymiar ambiwalentny. Baba Chanel nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu.

Katarzyna Skręt, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 54/2013

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Baba Chanel

przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska

reżyser: Nikołaj Kolada

dekoracje, kostiumy, reżyseria światła: Justyna Łagowska

opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

asystent reżysera, inspicjent, sufler: Marta Baraszkiewicz

tłumacz: Barbara Twardosz-Drożdzińska

operatorzy światła: Julita Głazewska-Gmach, Tomasz Gmach

operator dźwięku: Sebastian Torzewski

obsada:

Kapitolina Pietrowna – Barbara Marszałek

Sara Abramowna – Milena Lisiecka

Iraida Siemionowna – Zofia Uzelac

Nina Andriejewna – Bogusława Pawelec

Tamara Iwanowna – Dorota Kiełkowicz

Roza Nikołajewna – Ewa Audykowska-Wiśniewska

Siergiej – Mariusz Ostrowski

premiera: 16 marca 2013 roku

fot. Sandra Kmieciak

Katarzyna Skręt – (rocznik 1990) – studentka kulturoznawstwa (teatrologia, promocja sztuki) na UŁ. Publikuje również na portalu e-teatr (w ramach projektu Nowa Siła Krytyczna). Interesuje się kulturą japońską, teatrem alternatywnym, ulicznym i plenerowym, działaniami performatywnymi, tematem poszukiwania tożsamości i pamięci miejsc oraz bio-artem.