Śmiech to skręt kiszek (Komediant)

Śmiech to skręt kiszek (Komediant)

W obliczu śmierci wszystko jest śmiechu warte” – pisał Thomas Bernhard. Śmiech (uśmiech? uśmieszek?) aktorów i obserwujących ich widzów w Komediancie w reżyserii Agnieszki Olsten jest podszyty grozą i obrzydliwością istnienia zmierzającego ku schyłkowi. Spektakl stanowi niemal laboratoryjną analizę obnażania potęgi i słabości ludzkiego charakteru, absurdów sztuki i mieszczańskiej egzystencji. Jest również opowieścią o doświadczeniu wstrętu wobec ciała, którego ruch i ekspresję widz może śledzić w milimetrowym niemal przybliżeniu. Jest ono zarazem „mięsne” i estetyzowane – w scenach zakładania ciasnych szpilek, jedzenia odświętnego rosołu czy zakładania przez Ferruccia kostiumu obrazującego układ mięśni budzi zarazem fascynację i obrzydzenie.

Twórczość Bernharda nie stanowi łatwego zadania pod względem realizacji scenicznej; wiele rozgrywa się tu w przestrzeni słowa, posiadającego ironiczny i metadramatyczny wymiar. Olsten dokonuje przerzucenia ciężaru gatunkowego Komedianta w przestrzeń interakcji aktorów z widzami. Rozpoczyna się już od częstowania widzów w foyer „świeżo przygotowaną” kiszką. Stopniowo zwiększają one swoje natężenie, przełamując spodziewaną przestrzeń fizycznego i psychicznego komfortu. Od muśnięcia i pocałunków, poprzez siadanie na kolanach i podpieranie się, aktorzy coraz silniej wkraczają w przestrzeń widowni siedzącej na porozstawianych w nieładzie krzesłach, posuwając się do symulowania stosunku seksualnego i plucia. Przekroczenie granicy intymności jest tu zarazem postawieniem pytania o granice „zaburzonej” cielesności, przyzwolenia na interakcję oraz towarzyszącego jej zaciekawienia i zażenowania.

Główny bohater Komedianta – Bruscon – to starzejący się dyrektor trupy teatralnej, mitoman i megaloman. Całe swoje życie podporządkowuje realizacji Koła historii, dzieła mającego podnieść jego upadające ego i pozwolić dołączyć w marzeniach do literackiego Parnasu („Szekspir, Wolter i ja”). Typową dla utworów Bernharda małomiasteczkową scenerię tworzy tu sąsiadująca z chlewem gospoda „Czarny Jeleń” w miasteczku Utzbach, symbolizującym – na zasadzie synekdochy – groteskowy demonizm mieszczańskiego świata. Zza zawieszonych na ścianach jelenich poroży wyzierają widma totalitaryzmu – broń i podobizny Hitlera. Porozrzucane na podłodze trociny przypominają przyklejające się do ubrań aktorów i widzów strzępki emocji, wstrętne i niepoddające się zapomnieniu. Spektakl Olsten cechuje wielopoziomowa ironia – to teatr w teatrze, gdzie w rolę farsowego konferansjera i właściciela wciela się w przezabawny sposób Sebastian Majewski, dyrektor artystyczny Teatru Jaracza w Łodzi. Komediant to zgodnie z niemieckim źródłosłowem der Theatermacher – w rzemieślniczy sposób konstruujący drugorzędną, totalizującą „teatralność” i kwestionujący istnienie jakiejkolwiek prawdy.

Gest osadzenia w postaci Bruscona Agnieszki Kwietniewskiej (tegorocznej laureatki nagrody dla najlepszej aktorki) okazał się strzałem w dziesiątkę. Męskość głównego bohatera staje się w jej ujęciu grą i konstruktem, które dawkuje jednak w ujmujący, pełen swady i naturalności sposób. Symbolami transgresyjnej płciowości są w spektaklu zabawkowy plastikowy penis, który Bruscon na początku spektaklu wyrywa sobie ze spodni w geście symbolicznej kastracji, czy szpilki, które usilnie próbuje wcisnąć na stopy. Kwietniewska tworzy postać tragikomiczną: zarazem przerażającą i wzbudzającą litość, fascynującą i obrzydliwą, drapieżną i niezborną. Nie wpada przy tym w pułapki łatwej przesady i przeszarżowania, utrzymując rosnące napięcie przez całe dwie godziny spektaklu. Podziały płciowe przestają mieć zresztą po kilku minutach jakiekolwiek znaczenie: Bruscon przeradza się w uniwersalną metaforę groteskowości ludzkiej egzystencji, zmuszanej do nieustannego odgrywania ról przed sobą i przed innymi. Tyranizuje i angażuje w przygotowywanie spektaklu całą rodzinę, każąc odgrywać jej sceny z Koła historii; maltretuje jej członków fizycznie i psychicznie, przełamując tabu kazirodztwa. Jego sadyzm wobec pokasłującej córki przypomina kafkowskie opisy relacji z ojcem, Hermannem, przez całą noc odmawiającym chorującemu synowi podania szklanki wody.

Bohaterowie Komedianta toczą nieustanną walkę z językiem, nieprzystawalnym do opisywanej rzeczywistości jak w wygłaszanym w niewiadomym, „brzmiącym”, a nie „znaczącym” języku monologu Pani Bruscon. Na poziomie oprawy muzycznej sąsiadują tu ze sobą głosy Toma Waitsa i Björk, szept i krzyk, onomatopeiczne urywki i świńskie pochrząkiwanie. Spektaklowi Olsten najbliżej do tragifarsy, w której śmiech pełni funkcję obronną i jest wykrzywieniem ust w reakcji na wszechogarniający, międzyludzki „skręt kiszek”.

Aleksandra Naróg, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 187/2016

9. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Thomas Bernhard

Komediant

reżyseria: Agnieszka Olsten

przekład: Jacek St. Buras

scenografia i kostiumy: Joanna Kaczyńska

muzyka: Kuba Suchar

reżyseria światła: Robert Mleczko

obsada: Agnieszka Kwietniewska (Bruscon), Urszula Gryczewska (Pani Bruscon), Marcin Korcz (Ferrucio), Agnieszka Więdłocha (Sara), Sebastian Majewski (Właściciel gospody), Dorota Kiełkowicz (Żona właściciela gospody), Linda Rojewska (Erna)

premiera: 18 grudnia 2015

fot. M. Hueckel